Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Podsumowanie week 5 w NFL

Podsumowanie week 5 w NFL

Inne | 08 paździenika 2013 09:57 | Michał Gutka


Zakończyła się piąta kolejka zmagań w National Football League i powoli zaczyna nam się klarować ścisła czołówka obecnego sezonu. Widać też kto na pewno może spisać rozgrywki pod szyldem 2013 na straty. Wśród tych drużn nie brakuje niespodzianek. Week 5 przyniósł nam kilka ciekawych rozstrzygnięć. Zaczął się ponadto październik, czyli miesiąc, w którym NFL wspiera walkę z rakiem piersi akcją "A Crucial Catch". W związku z tym na boisku i koszulkach pojawiają się różowe elementy i symbol akcja - wstążka w tym właśnie kolorze. Zapraszam na podsumowanie piątej kolejki w NFL.


New Orleans Saints vs Chicago Bears 26:18

Wietrzne Miasto gościło futbolistów Saints, którzy do tego meczu byli bez porażki. Bears po pierwszych trzech wygranych ulegli tydzień temu Lions i teraz również musieli uznać wyższość rywali. Zwycięstwo zawodnicy z Nowego Orleanu zawdzięczają w głównej mierze RB Pierre'owi Thomasowi, który złapał 9 podań na 55 jardów i zdobył dzięki nim dwa przyłożenia. Saints potrafili korzystać ze strat Niedźwiedzi, które już drugi tydzień z rzędu były bolączką tej drużyny. Rozgrywający Jay Cutler dwa razy upuszczał piłkę. Na plus również obrona Saints. Gracze Bears byli w stanie wybiegać ledwie 94 jardy. Święci za tydzień mają ciężki mecz na wyjeździe z New England Patriots i tam okaże się, czy w tym sezonie naprawdę trzeba będzie się z nimi liczyć.


Seattle Seahawks vs Indianapolis Colts 28:34
Świetny mecz oglądali kibice na Lucas Oil Stadium. Miejscowi Colts podejmowali niepokonanych jak dotąd Seahawks, a media żyły pojedynkiem dwóch zeszłorocznych debiutantów na pozycji QB, Andrew Lucka i Russella Wilsona. Po meczu górą był jednak Luck i jego Colts, mimo że to Seahawks są nieznacznie lepszą drużyną. Mecz dobrze ułożył się dla gości z Seattle i już w pierwszej kwarcie prowadzili 12:0. Luck i spółka do przerwy nie poddali się i po dwóch kwartach przegrywali nieznacznie 19:17. Popisowa okazała się w ich wykonaniu druga połowa. Seahawks wprawdzie odskoczyli na ośmiopunktowe prowadzenie, ale potem rządzili już tylko Colts. Od połowy trzeciej kwarty do końca meczu wynik brzmiał 17:3 dla gospodarzy, a bohaterem został skrzydłowy T.Y. Hilton, który złapał 6 podań na 140 jardów i dwa przyłożenia. Znowu słabo jednak zaprezentowała się gra biegowa. Nowy nabytek, Trent Richardson, w a ż 18 próbach zdobył mizerne 56 jardów.


Philadelphia Eagles vs New York Giants 36:21
Kto by przypuszczał, że mistrzowie NFL sprzed dwóch lat będą mieć w tym sezonie tak fatalny początek? Bilans 0-5 po 5 meczach wygląda dramatycznie. W Nowym Jorku nie funkcjonuje obrona, linia ofensywna, a gra biegowa pozostawia wiele do życzenia. QB Eli Manning dwoi się i troi, ale wygląda to jak szarpanie się ryby w sieci. Przy braku wsparcia wiele jego podań pada łupem rywali i przez to młodszy z braci Manningów po 5 meczach ma aż 12 przechwytów! Mecz z Eagles miał bardzo dziwny przebieg. Do przerwy Orły prowadziły 19:7, ale z kontuzją boisko opuścił podstawowy QB Michael Vick. Jego miejsce zajął młody Nick Foles i po przerwie Giants odrobili straty i wyszli na prowadzenie 21:19. Wtedy jednak coś się zacięło. Eagles zdobyli 17 punktów z rzędu i odjechali rywalom. DeSean Jackson, skrzydłowy Eagles, złapał 7 podań na 132 jardów oraz zdobył przyłożenie. Nick Foles zagrał bardzo dobrze jako zmiennik, podał celnie w 16 na 25 prób oraz zdobył dwa przyłożenia, ale trener Chip Kelly po meczu zaprzeczał, że dojdzie do rywalizacji z Vickiem. Gdy 33-latek wyzdrowieje, powinniśmy go znowu zobaczyć na boisku.


Denver Broncos vs Dallas Cowboys 51:48
Mecz kolejki, a może i mecz sezonu. To, co działo się na stadionie w Arlington ciężko zmieścić w tych kilku zdaniach. Obaj rozgrywający rzucili łącznie na 920 jardów, 9 przyłożeń i każdy miał po jednym przechwycie. Ofensywy zdobyły prawie 1100 jardów i łącznie 99 punktów. Optymiści pochwalą atak, pesymiści zrugają defensywy. Prawda leży gdzieś po środku.

Cowboys świetnie rozpoczęli mecz i prowadzili 14:0, ale Peyton Manning, murowany kandydat do nagrody MVP, poderwał Broncos do walki i przed przerwą goście prowadzili 28:20. To zapowiadało ogromne emocje w końcówce. Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego przyłożenia Broncos, ale Cowboys w moment odpowiedzili podaniem Tony'ego Romo do Terrence'a Williamsa, który przebiegł całe boisko i zdobył 82-jardowe przyłożenie. Broncos odpowiedzili trzema punktami po kopnięciu Matta Pratera. Cowboys byli na fali i za chwilę świętowali kolejne przyłożenie. Dez Bryant zmniejszył straty do 5 punktów. W czwartej kwarcie oglądaliśmy dwa oblicza Romo i to jest właśnie to, za co kibice go kochają i nienawidzą. Najpierw przeprowadził dwa świetne posiadania piłki zakończone przyłożeniami Jasona Wittena i Cole'a Beasley'a, ale przy stanie 48:48 w końcówce rzucił piłkę tak, że została przechwycona przez linebackera Broncos, Danny'ego Trevathana. Broncos nie oddali tej szansy i kopnęli między słupki, dzięki czemu wygrali 51:48.

Po meczu krytyka spadła na Romo, ale ja bym przed nią przestrzegał. Rozgrywający Cowboys rzucił na 506 jardów i 5 przyłożeń, a przechwyt nie był jego winą, lecz było to niesamowite zagranie obrońcy. Nie pomaga też fakt, że defensywa nie zmusiła ataku Broncos do ani jednego puntu, lecz za każdym razem dawała im zdobyć jakieś punkty. Wyjątkiem była sytuacja gdy przechwyciła podanie Manninga. Poza tym każde posiadanie dawało gościom zdobycz punktową.


New York Jets vs Atlanta Falcons 30:28
Na zakończenie piatej kolejki w Monday Night Football spotkały się ekipy Jets i Falcons. Obie typowany były do zupełnie innego rozpoczęcia sezonu. Jets typowani byli przez niektórych na najgorszą drużynę w lidze, a tymczasem mieli bilans 2-2. Falcons, faworyt wielu do występu w Super Bowl, mieli natomiast fatalny bilans 1-3. Mecz lepiej ułożył się dla Jets. Do przerwy prowadzili 17:7 głównie za sprawą defensywy i spokojnej gry debiutanta na pozycji QB Geno Smitha. Już do przerwy Smith miał dwa podania na przyłożenie i jego gra wyglądała bardzo pewnie. Falcons stawiali na podania, ale blisko pola punktowego woleli biegać. Wychodziło im to z różnym skutkiem, ale po przerwie zdobyli swoje drugie przyłożenie właśnie po 4-jardowym biegowym Jacquizza Rodgersa.

Jets odpowiedzili jednak punktami Kellena Winslowa i kopnięciem Nicka Folka. Na początku czwartej kwarty prowadzili dzięki nim 27:14. To podrażniło Falcons, którzy wiedzieli, że w przypadku porażki ich sezon będzie niemal spisany na straty. Matt Ryan prowadził bardzo dobre serie zagrań, a jego polisą na życie były chwyty Julio Jonesa. Po jednym z posiadań Jacquizz Rodgers zdobył swoje drugie przyłożenie tego dnia, a na kilka minut przed końcem po podaniu do Levine'a Toilolo Falcons zdobyli przyłożenie i wyszli na prowadzenie 28:27. Na zegarze było tylko 1:54 minuty i mało kto wierzył w debiutanta Smitha. On jednak zamknął usta krytykom. Dzięki jego bardzo precyzyjnym podaniom Jets systematycznie przesuwali się po boisku, aż do kopnięcia mógł podejść Nick Folk. Kopacz Jets trafił, a goście niespodziewanie wygrali 30:28. Radość na ławce Jets była pięknym widokiem. Odrzutowce z bilansem 3-2, tego mało kto się spodziewał. Czapki z głów przed Smithem - 199 jardów, 80% celność podań i 3 przyłożenia na trudnym terenie zasługują na szacunek.


Pozostałe wyniki week 5 (gospodarz na drugim miejscu):

Buffalo Bills - Cleveland Browns 24:37
New England Patriots – Cincinnati Bengals 6:13
Detroit Lions – Green Bay Packers 9:22
Jacksonville Jaguars – St. Louis Rams 20:34
Baltimore Ravens – Miami Dolphins 26:23
Carolina Panthers – Arizona Cardinals 6:22
San Diego Chargers – Oakland Raiders 17:27
Houston Texans – San Francisco 49ers 3:34


Kategoria: Inne
Komentarze (0)