Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne KSW 25: Otwarty worek z nokautami, niezawodny Mamed

KSW 25: Otwarty worek z nokautami, niezawodny Mamed

Inne | 08 grudnia 2013 13:19 | Patryk Pankowiak
Mamed Khalidov w otoczeniu pięknych dziewczyn ringowych.
fot. Nazariy Kryvosheyev
Mamed Khalidov w otoczeniu pięknych dziewczyn ringowych.

To, co działo się siódmego grudnia we wrocławskiej, legendarnej Hali Stulecia trudno opisać słowami. Oglądam i śledzę MMM od jakiegoś czasu, ale gali z taką ilość efektownych nokautów i poddań nie widziałem już dawno. Na siedem zaplanowanych pojedynków w głównej kwarcie walk, aż pięć zakończyło się w pierwszej rundzie.

 

Od czego zacząć recenzowanie KSW 25? Może na starcie warto wspomnieć, że sprawdziły się wszystkie typy portalu SPORT4FANS.PL zawarte w zapowiedzi!

 

Rozpoczęło się spokojnie. Piotr Strus zanotował bardzo ważne zwycięstwo w perspektywie swojej dalszej kariery w MMA, ale o jego triumfie zadecydowała decyzja sędziowska - bardziej lub mniej sprawiedliwa. Znany w Polsce, Matt Horrwich postawił twarde warunki, przez trzy rundy wymieniając ciosy z biało-czerwonym strikerem, ale to Strus schodził z ringu bardziej zadowolony.

 

Z każdym kolejnym pojedynkiem, atmosfera rosła wprost proporcjonalnie do spadającej temperatury na zewnątrz. Gdy na dworze szalał wiatr i w niektórych miejscowościach popadywał śnieg, Oli Thompson brutalnie nokautował Kamila Walusia, a Virgil Zwicker „poczęstował” Mike'a Hayesa ciosem, który zwaliłby z nóg nawet niedźwiedzia. Co do niedźwiedzi, niepozornie wyglądający Amerykanin, który miał się bić z kontuzjowanym Jankiem Błachowiczem, udowodnił o swojej sile. Do pojedynku z polskim mistrzem dojdzie najprawdopodobniej w przyszłości, na co już ostrzymy sobie zęby.

 

Ogromne wrażenie wywarł na mnie sobotniej nocy Abu Azaitar. Potężnie zbudowany Niemiec wszedł do ringu naładowany energią i już w 1. rundzie zniszczył Krzysztofa Kułaka. Doświadczony 32-latek w parterze walczył jeszcze o ustabilizowanie pozycji, ale ludzie o charakterze Azaitara nie wypuszczają już przysłowiowych ptaszków z klatki. Czas Modela dobiegł końca? Trudno orzec. Na pewno nie jest w stanie już walczyć na tym samym poziomie, co kilka lat temu. Ameryki nie odkryłem. To fakt.

 

Rafał Moks! Filigranowy zawodnik zwany Kulturystą zniszczył Brazylijskiego fightera - Luiza Ricardo Simona, pokonując rywala przez cholernie efektowną gilotynę już w pierwszych minutach walki. Uznalibyśmy to za poddanie wieczoru, ale... poczekajcie. 27-latek odniósł za to drugi z rzędu triumf na KSW, a trzeci w przeciągu ostatnich trzech starć. Forma zwyżkuje.

 

Pas obroniony


Starcie Aslambeka Saidova z Danielem Acacio było natomiast typową walką dla zwolenników MMA, tego stricte technicznego. Nie doczekaliśmy się rozwiązania przed czasem. Obaj wymieniali się ciosami, sprowadzali do parteru, by zakończyć walkę w najszybszy możliwy sposób, ale ostatecznie doszło do tego, że o losach zwycięzcy zadecydowali sędziowie. Ci jednogłośnie uznali za niego Polaka z czeczeńskimi korzeniami. 29-latek obronił więc mistrzowski pas KSW w kategorii wagowej do 84 kilogramów. Kto następny? Głośno mówi się o Borysie Mańkowskim, ale Saidov mówi, że wolałbym raczej skrzyżować rękawice z kimś spoza kraju. Wszystko zostaje w rękach Martina Lewandowskiego i Macieja Kawulskiego – organizatorów i założycieli KSW.

 

Jedyny, niezawodny i niepowtarzalny – mistrz jest tylko jeden


Mamed Khalidov w swojej karierze nie przegrał jeszcze w białym ringu KSW i nic tego nie zapowiada. Mało tego. 33-latek nie przegrał zawodowej walki od marca, 2010 roku, a jego dyspozycja z każdym kolejnym pojedynkiem jest coraz wyższa. Trudno w to uwierzyć, bo jak można ulepszyć coś, co już jest perfekcyjne?

 

Dla rodowitego Czeczena z polskim obywatelstwem nie ma jednak rzeczy niemożliwych, co czyni go prawdziwym zwycięzcą. Championem z krwi i kości. Drugie starcie Khalidova z Ryuta Sakuraiem miało być dla tego pierwszym najcięższą przeprawą w dotychczasowej przygodzie z MMA, a okazało się spacerkiem przez molo w upalny, czerwcowy dzień. Krótkim spacerkiem, warto dodać. Mamed odrobił lekcję wzorowo, tym razem prezentując kibicom zgromadzonym w Hali Stulecia trójkątne duszenie nogami. Technika jakże trudna do wykonania i rzadko widywana na zawodowych ringach. Wszystko trwało zaledwie dwie minuty. Co można jeszcze rzec? Pokłony nadczłowieku.

 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)