Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Oszukali przeznaczenie
Krzysztof Lijewski
fot. Związek Piłki Ręcznej w Polsce/ Facebook.com
Krzysztof Lijewski

Oszukali przeznaczenie

Inne | 21 stycznia 2014 23:52 | Hubert Błaszczyk

4 mecze, 4 horrory, czy polscy szczypiorniści potrafią inaczej? Potrafią i to jak. Mądre decyzje szkoleniowca, fantastyczna zespołowa gra i niesamowity Piotr Wyszomirski, sprawili, że Szwedzi opuszczali parkiet w Aarhus z nietęgimi minami. To nie była zwykła porażka Skandynawów. To był blamaż, sportowy gwałt wykonany na oczach kilku tysięcy kibiców w hali i milionów przed telewizorami. Jak oszukiwać przeznaczenie to tylko w taki sposób!


Początek spotkania wskazywał na kolejny horror zaserwowany przez Polaków. Ospale w obronie i nieporadnie w ataku – tak prezentowali się w pierwszych 10 minutach zawodnicy Bieglera. Niemiec to jednak nie nowicjusz i wszystko widział jak na dłoni. Wziął czas, nieco wstrząsnął zawodnikami, a przede wszystkim postawił w bramce Piotra Wyszomirskiego w miejsce Sławomira Szmala. Ten broni na niesamowitej skuteczności, wyciągał karne, sytuacje sam na sam, nakręcił polski zespół do tego stopnia, że z trzybramkowej straty, polscy szczypiorniści wyszli na trzybramkowe prowadzenie.


Przerwa przyszła w najgorszym momencie. Wtedy, kiedy wydawało się, że Szwedzi są już totalnie rozbici, a Polacy mogą im wbić jeszcze kilka bramek. Fantastycznie grał Krzysztof Lijewski. Dla młodszego z braci Lijewskich mecz przeciwko Szwedom był jednym z najlepszych w reprezentacyjnych barwach. W początkowych fragmentach spotkania w pojedynkę trzymał wynik, trafiając raz za razem. Fantastyczne wejście zaliczył też Jakub Łucak, niczym legendarny Kmicic, uciekając Szwedom podczas wzorcowo przeprowadzanych kontr.


Drugie trzydzieści minut pokazało, że nie było, czym się martwić. Wyszomirski utrzymywał niewiarygodny procent obron, a swoje pięć minut mieli zawodnicy drugiego planu – Kamil Syprzak i Michał Szyba.


35:25 – taki wynik na tym poziomie nie zdarza się zbyt często. To musi dać Orłom Bieglera niesamowitego kopa przed środową bitwą z Chorwatami. Tak, to będzie bitwa. Krwawa, zacięta, bramka za bramkę. Szczypiorniści z Bałkanów nie pękną, to też twarde charaktery, tak jak Jurecki i spółka. W ostatnim czasie nasi reprezentanci nie mieli z nimi najlepszej passy, ale to nie będzie miało znaczenia. Historia jest historią – czas budować nową, wszakże potomkowie Napoleona pokazali nam jak zwyciężać mamy!


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Inne
Komentarze (0)