Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Łódź (nie)sportowa

Łódź (nie)sportowa

Inne | 04 marca 2014 13:10 | Jakub Kacprzak

fot. Jakub Kacprzak

Czwarte największe miasto w Polsce, leżące w samym centrum kraju. 2 godziny pociągiem do Warszawy, trzy do Krakowa czy Wrocławia. Potencjał logistyczny jak i jeśli chodzi o teren do użytkowania jest ogromny. Jeśli dodamy do tego, że jeszcze 2 lata temu w najwyższej klasie rozgrywek piłki nożnej były dwa kluby z tego miasta (oba mające po ponad 100 lat), jedna z najlepszych drużyn rugby, seniorska drużyna koszykarzy w Tauron Basket Lidze, siatkarki grające w Orlen Lidze, a także dwie koszykarskie drużyny kobiet w Basket Lidze, a także żużlową drużynę na zapleczu Ekstraligi, to można wręcz pomyśleć, że miasto to jest sportową mekką w naszym kraju. Niestety nic bardziej mylnego.


Łódź to w tej chwili sportowa wieś. Nie da się tego inaczej określić. Łódzki Klub Sportowy ogłosił upadłość. Piłkarze grają obecnie w IV Lidze. Zajmują pierwsze miejsce, choć ich dorobek punktowy, aż o 9 punktów jest wyższy dzięki walkowerom. Seniorska drużyna koszykówki przestała istnieć całkowicie, choć brzmi to jak kiepski żart jeśli zwrócimy uwagę na to, że z Łodzi pochodzą Marcin Gortat i Maciej Lampe, a mocno z miastem związani są Paweł Malesa czy Michał Michalak. Koszykarki wycofały się z rozgrywek i zaczęły grać w I Lidze (obecnie zajmują 8. miejsce na dziesięć możliwych). Siatkarki grają w niższych ligach. Rugbyści zajęli dopiero trzecie miejsce w ostatnich rozgrywkach. Na poziomie ekstraklasowym pozostali właśnie oni, piłkarze Widzewa, a także drużyna siatkarek Budowlanych i koszykarek Widzewa. W I Lidze wystartują żużlowcy. I to tak naprawdę ekipa Orła Łódź jest jedyną, która się rozwija. Finansowa stabilność, ambitne plany na kolejne lata. Reszta zespołów z miasta może im pozazdrościć. Ale też patrząc obiektywnie, to może być jeszcze gorzej. Widzew jest na najlepszej drodze, by podzielić los ŁKS-u. Ostatnie miejsce w lidze, fatalna sytuacja finansowa, sprowadzenie beznadziejnych najemników, którym na niczym nie zależy. Czuję się jakbym miał deja vu.


Szkoda tylko, że mało kto widzi do czego to wszystko zmierza. Mamy XXI wiek. Za nami Euro 2012, nowoczesne obiekty sportowe są już od dawna w największych miastach. Łodzi uciekły daleko Kraków, Poznań, Warszawa, Wrocław, Gdańsk, a nawet mniejsze miasta jak Kielce (solidna drużyna piłkarska i hegemon w piłce ręcznej) czy Zielona Góra. Wszyscy mówią wciąż o potrzebie stadionów. Najlepiej nowoczesnych, po kilkaset milionów zł dla każdej z drużyn. Obecnie Łódź ma jeden w miarę porządny obiekt. Dlaczego w „miarę”? Atlas Arena została zaprojektowana fatalnie. Trybuny są daleko od parkietu co powoduje, że atmosfera na hali jest przytłumiona. Zwracają na to uwagę nie tylko kibice, ale i sami sportowcy. No i umiejscowienie. Nikt nie pomyślał, że stawiając nowoczesną halę sportową obok skansenu zwanym stadionem ŁKS-u doprowadzi do sytuacji, w której fani Widzewa nie będą chcieli przychodzić na wydarzenia sportowe. Tak niestety jest. Oczywiście incognito pojawiają się, ale nie ukrywajmy, że większa część nie zdecyduje się iść na „teren wroga”. Do tego nie ma co ukrywać, że ludzie przyjeżdżający na koncerty znanych zespołów czują się zniesmaczeni, gdy widzą gruzowisko kilkadziesiąt metrów dalej. Stadion ŁKS-u jest dziś rozbierany i ma powstać nowy. Jednak wciąż zastanawia mnie czym kierowano się, gdy Atlas Arenę stawiano zaraz przy obiekcie biało-czerwono-białych?


Łódź jest sportowo na dnie. Obudzono się zbyt późno. Gdy inne miasta mogą starać się o przyciągnięcie wielkich sportowych firm (patrz Gdańsk i mecz Barcelony), tak Miasto Tuwima nie może nawet marzyć na ten moment o takich imprezach. Nadal też wydaje mi się, że nikt nie rozumie, iż sport może nakręcić inne handlowe aspekty. Ale, by było lepiej należało działać wcześniej. Zanim w Łodzi powstaną nowe obiekty, wybuduje się i wyremontuje główne drogi, minie kilka lat. A przecież mówimy o wielkich inwestycjach. Trasa WZ, odbudowa Dworca Fabrycznego. Wszystko to zajmie min. 3 lata. Kolejne 36 miesięcy spędzone będzie w uśpieniu, na dnie. Ciekawe czy już teraz politycy myślą jak z tego dna się wybić? Czy ktokolwiek zacznie działać?


Dobija także to, że nie dba się o sportowców. Moja znajoma, która uprawia kolarstwo torowe i zdobywa medale na imprezach rangi międzynarodowej, dostała za swe osiągnięcia nagrodę w postaci... 2,5 tys zł. Nie. Nie miesięcznie. Całość tyle wyniosła. Nie wspiera się młodych sportowców, nie daje się im pomocnej dłoni. Oczywiście w aspektach PR-u politycy jak pszczoły do miodu lgną, gdy ktoś osiąga sukces. W Łodzi pojawi się Gortat? Musi być spotkanie! Janowicz? Tak samo! To zatrważające, że miasto, które może poszczycić się takimi obywatelami jak wspomniany Marcin, Maciek Lampe, Jurek Janowicz, Jarosław Hampel, Ebi Smolarek, Marek Saganowski., Andrzej Niemczyk. Mocno z Łodzią związani są Adam Kszczot, Jan Tomaszewski, Zbigniew Boniek, Mariusz Wlazły.


Postaci, które mogłyby rozświetlać Łódź dzięki sportowi jest mnóstwo. Brakuje jednak osób, które w normalnym, dobry sposób wykorzystałyby szansę. Wydaje się, że od dawna władze myślą jedynie o sobie. Nie o tym, jak pchnąć miasto do przodu. Sport na najwyższym poziomie zapewniłby dochody z turystyki, odżyłyby muzea, a swoje zarobiłyby również sklepy i hotele. Niestety o tym nikt nie myśli. Omija się Łódź szerokim łukiem, bo załatwić tutaj cokolwiek w cywilizowany sposób jest niemożliwe. Biurokracja, wybujałe ego urzędników i brak chęci – z tym spotykają się ci, którzy chcą coś dla sportu zrobić. Wspominana już przeze mnie Atlas Arena świeci pustkami. Częściej organizuje się tam koncerty niż zawody sportowe. Tor kolarski na SPOŁEM jest nieużywany, choć wydano na niego prawie 3 miliony zł. A miał przecież być wizytówką Łodzi w kolarstwie torowym. Niestety dyscyplina ta w naszym mieście umiera, a osoby uprawiające ją jeżdżą do innych miast, by się rozwijać. Zresztą sam klub SPOŁEM to przykład tego, że w Łodzi czas się zatrzymał. Można tam spokojnie kręcić filmy o czasach PRL-u.


Próbowałem wielokrotnie porozmawiać na temat sportu z prezydent Hanną Zdanowską. Niestety za każdym razem spotkanie było odwoływane, a w pewnym momencie jej rzecznik prasowy przestał odbierać ode mnie telefony. Mało kto przejmuje się tym, że upada kolejny wielki klub piłkarski, w którym grali wybitni reprezentanci Polski. Nikogo nie interesuje, że miasto sportowo przestaje istnieć. Nadzieję daje dobry poziom speedwaya i to, że dyscyplina ta za kilka lat przyciągnie najlepszych żużlowców. Jednak do tego jeszcze długa droga, a boję się, że głupota polityków postawi wiele przeszkód, by wszystko zakończyło się w tej sprawie happy endem. Czy zatem dla Łodzi jest jakakolwiek szansa? Obawiam się, że nie...




Kategoria: Inne
Komentarze (0)