Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne KSW 26: Emocje jak u Hitchcocka! Materla znów królem

KSW 26: Emocje jak u Hitchcocka! Materla znów królem

Inne | 24 marca 2014 15:47 | Patryk Pankowiak
Michał Materla i Jay Silva
fot. facebook.com/konfrontacja
Michał Materla i Jay Silva

Jeszcze przed rozpoczęciem 26 Konfrontacji Sztuk Walki wydawało się, że ta gala może być mniej udana od poprzednich. Niektórzy narzekali nawet, że przy zaistniałych okolicznościach powinien zostać zniesiony system płatnego odbioru pay-pay-view. Skąd zatem dobiegające zewsząd głosy niezadowolenia? Wszystko to za sprawą gradu kontuzji, przez które w białym ringu nie pojawili się Karol Bedorf, Tim Sylvia oraz Nandor Guelmino. Krótko mówiąc, jeszcze do niedawna główni aktorzy sobotniego eventu. Właściciele KSW, Martin Lewandowski i Maciej Kawulski dołożyli jednak wszelkich starań, by ich absencja odbiła się jak najmniejszym echem. Czy im się to udało? Bez dwóch zdań. Może nie do końca to ich zasługa... a pozostałych gladiatorów, którzy dali show zapierające dech w piersiach i czasami przyprawiające o palpitację serca.


Na początek kilka słów na temat drugiej walki wieczoru głównej karty walk. Paul Słowiński po swoim mało udanym debiucie i porażce z Marcinem Różalskim, miał odbić się od dna i znów wypłynąć na powierzchnię. Sztuka ta udała mu się średnio, ponieważ tym razem – zaryzykuję stwierdzenie – spisał się o wiele gorzej niż w swoim premierowym starciu. Jeśli w ogóle jest taka możliwość. Reprezentujący Australię polski kick-boxer kompletnie nie odnalazł się w formule MMA i zebrał ostre „bęcki” od „nowego” w KSW Michała Andryszaka. „Longer” znokautował swojego rywala aż dwa razy! Jak to możliwe? Sędzia najpierw dopatrzył się nieregulaminowego ciosu ze strony Andryszaka. Kiedy Słowiński doszedł do siebie, dostał kolejną szansę, ale i tym razem skończyło się to szybciej niż zaczęło.


O wiele bardziej ciekawy przebieg miała natomiast walka pań. Kamila Porczyk przez pełne trzy rundy okładała gradem ciosów Irynę Shaparenko i ostatecznie triumfowała przez decyzję sędziów. Mało było w tym tajników MMA, ale pojedynek rozgrzał do czerwoności fanów zgromadzonych na warszawskim Torwarze. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem takich przedsięwzięć jak walki kobiet... ale podczas gal UFC czy od niedawna również KSW, stały się one już nieodzowną częścią i nic na to nie poradzimy.


Historia bez zakończenia
Artur Sowiński okazał się dla Anzora Azhieva przeszkodą nie do pokonania. Nie chodzi jednak o umiejętności stricte sportowe, bo te 23-letni Czeczen ma dopracowane wręcz do perfekcji. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że podopieczny Mameda Khalidova w końcu rozprawiłby się z „Kornikiem”, który przegrał swoje dwie ostatnie walki. Najpierw na KSW 18, a następnie 21 w rewanżowym starciu z Maciejem Jewtuszko. O co więc chodzi?


Anzor Azhiev to jeszcze młody prospekt. Fighter z gorącą głową, nie zawsze potrafiący trzymać nerwy na wodzy. Tak było zarówno w jego pierwszym, jak i drugim pojedynku z Sowińskim. 23-latek tym razem został zdyskwalifikowany za nieprzepisowe kopnięcie. Przegrany wniósł protest, ale na razie nie wiadomo na ile się to wszystko zda. Wiadomo, jak bywa z wszelkiego rodzaju odwołaniami. Jedno jest pewne – jeśli Anzor chce zrobić wielką karierę w świecie MMA, musi popracować jeszcze nad swoim ostrym, czeczeńskim temperamentem.


Szczęka z tytanu, charakter mistrza
Początkowym rywalem Marcina Różalskiego miał być Nandor Guelmino. Zawodnik UFC, który w swoim ostatnim zawodowym pojedynku nie sprostał Danielowi Omielańczukowi. Plany Austriaka przekreśliła jednak kontuzja. Problemy zdrowotne sprawiły, że na białym ringu KSW nie pojawili się również Karol Bedorf i Tim Sylvia, a z Różalem... zmierzył się ostatecznie doświadczony Nick Rossborough.


„Leatherface” już kilkanaście sekund po pierwszym gongu posłał Polaka na deski i wydawało się, że ta walka tak powinna się właśnie zakończyć. Gdy poruszamy jednak temat Różalskiego... nic nie jest oczywiste. 35-latek powstał z kolan. Ocucił się po knockdownie i przez resztę walki był postacią dominującą. Przeważał w parterze, bił mocno w stójce. Pod wrażeniem jego postawy był nawet Mateusz Borek, który po walce oddawał mu pokłony, dosłownie mówiąc. Różal ostatecznie znokautował Rossborugha pod koniec drugiej rundy. Dla zawodnika z Płocka to już trzecia kolejna wygrana!


Król wraca na tron, błazen pokonany
Sztuczki psychologiczne stosowane przez Jaya Silvę to temat doskonale nadający się do zamieszczenia w książce. Jak to w MMA bywa, o wszystkim nie decyduje jednak zgrabna i frustrująca rywala gadka, a pięści, kopnięcia – krótko mówiąc – umiejętności sportowe.


Walka Michała Materli z 32-letnim (czasami zachowującym się jak osiemnastolatek) Angolczykiem już po raz trzeci dostarczyła emocji na najwyższym światowym poziomie! Matko, cóż to była za wojna! Nie wiem czy na jej temat warto się w ogóle rozpisywać..., bo każdy szanujący się fan wszechstylowej walki wręcz powinien ją obejrzeć na własne oczy. A zaległości można nadrobić wchodząc w poniższy link.


http://www.ipla.tv/Michal-materla-jay-silva/vod-5914254


Krótko to podsumowując i jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele z samego przebiegu starcia, Polak pokazał niewyobrażalny hart ducha. Pokonał przede wszystkim demony przeszłości i zmierzył się z olbrzymią presję, która ciążyła na jego barkach. Materla wreszcie zamknął jeden z rozdziałów swojej bogatej już kariery, obronił pas mistrzowski w swojej kategorii wagowej i z optymizmem może spoglądać w przyszłość. UFC tuż za rogiem?


Pozostałe walki:

Sergiej Grecicho vs. Jakuba Kowalewicza – 1 przez jednogłośną decyzję
Goran Reljic vs. Karola Celińskiego – 1 przez jednogłośną decyzję


Kategoria: Inne
Komentarze (0)