Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Welcome to St. Rzyżewo – nietypowe spotkanie lekkoatletów

fot. Anna S-Śliwa i Anna Pawik

Welcome to St. Rzyżewo – nietypowe spotkanie lekkoatletów

Inne | 12 sierpnia 2014 23:12 | Samanta Paraniak

Dokładnie dziewięć dni minęło od zakończenia jednej z największych imprez sportowych w kraju. I wcale nie mam tu na myśli mistrzostw Polski seniorów. Pod hasłem „Welcome to St. Rzyżewo” w niewielkiej wiosce zgromadziło się około 250 lekkoatletów z całego kraju. Do tej liczby należy dodać osoby towarzyszące i mieszkańców wsi. Głównymi organizatorami wydarzenia jest rodzina Konieczek pochodząca właśnie ze Strzyżewa (woj. wielkopolskie).


Dokładnie cztery lata temu Dawid Konieczek z kolegami (m.in. Bartłomiejem Przedwojewskim, Sebastianem Stelmańskim) urządzili kameralnego grilla. Wtedy narodził się pomysł sprowadzenia zawodników z całej Polski w jedno miejsce, żeby wraz ze znajomymi z bieżni odreagować stres związany z całorocznymi treningami i startami. Podczas 3-dniowej imprezy zjeżdżają się zarówno sportowcy zajmujący czołowe miejsca na listach krajowych (i nie tylko), jak i osoby traktujące treningi oraz starty jako hobby. Kilka osób przyjeżdża parę dni wcześniej, aby pomóc w przygotowaniach (zwożenie piasku, ustawianie palm).


Rodzice trójki przeszkodowców (Anety, Alicji i Dawida) stają się w te dni opiekunami lekkoatletów. Pan Marek Konieczek (rodzic) podsumował, że kompletne przygotowania trwają cały rok. Organizatorzy nie tylko zapewniają miejsca noclegowe, ale również toaletę, żywność, napoje i mnóstwo atrakcji. W tym roku do Strzyżewa zawitał Elvis Presley, który po występie okrążał, tzw. wioskę olimpijską śmigłowcem. Wielkie otwarcie pikniku olimpijskiego przysporzyło sporo emocji... pokaz sztucznych ogni, występ żonglera i wiele innych. Pole namiotowe i ławeczki przy ognisku pozwalały na chwilę odpoczynku. Jednak w Strzyżewie z tak wyjątkowymi ludźmi szkoda czasu na sen. Scena, na której DJ znakomicie spełniał swoją rolę, tętniła życiem 72 godziny z niedługimi przerwami.

 

Wiek uczestników był różny, przeważały osoby między 17 a 22 rokiem życia. Zawodnicy przyjeżdżali z flagami miast, w koszulkach reprezentujących barwy klubowe, które mogły potem przydać się na specjalnych zawodach biegowych rozgrywanych w piątkowy wieczór. Sobotni poranek rozpoczęliśmy od obiegnięcia Strzyżewa, nawołując do uprawiania sportu, w specjalnych koszulkach propagujących wydarzenie (zapewnione przez organizatora). Mieszkańcy wioski byli zachwyceni tym, że ludzie, którzy zaciekle walczą na bieżni potrafią tak się zjednoczyć i bawić razem do białego rana. Strona grupowa na Facebooku (utworzona tylko dla uczestników) „żyje” do dziś. Dodatkowo należy wspomnieć, iż wielu trenerów zaskakuje wyrozumiałością i pozwala na kilkudniowy post treningowy w czasie pikniku. Jeden z nich zaszczycił lekkoatletów swoją obecnością na uroczystym otwarciu. Był to trener strzyżewskiego rodzeństwa - Artur Walczak.

 

Warto dodać, że znicz „olimpijki” zapalał Patryk Dobek, który wywalczył awans do półfinałowego biegu na 400 m przez płotki, podczas trwających Mistrzostw Europy w Zurychu. Lekkoatleci to jedna wielka rodzina i piknik olimpijski w Strzyżewie doskonale pokazuje jak wspaniale potrafimy się zjednoczyć. Pomimo tak dużej ilości osób, a przy tym braku ochroniarzy nikomu nie stała się krzywda. Organizatorzy stwierdzili „My sami dla siebie jesteśmy ochroniarzami”. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Szczegółów niestety nie mogę podać, ponieważ jedno z haseł przewodnich brzmi „ Co się wydarzyło w Strzyżewie, zostało w Strzyżewie”. Dlatego dociekliwych lekkoatletów zapraszam za rok, bo z pewnością odbędzie się kolejna edycja tego niepowtarzalnego pikniku.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)