Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Memoriał Wagnera: Gorąca ocena chłodnej atmosfery... albo odwrotnie
Klimatyzacja działała tak dobrze, że ludzie musieli ubierać się w bardzo ciepłe ubrania
fot. Michał Chmielewski
Klimatyzacja działała tak dobrze, że ludzie musieli ubierać się w bardzo ciepłe ubrania

Memoriał Wagnera: Gorąca ocena chłodnej atmosfery... albo odwrotnie

Inne | 21 sierpnia 2014 11:38 | Michał Chmielewski

 Kto był na Memoriale Wagnera, ten wie. Kraków Arena w trzy dni stała się niekwestionowaną stolicą temperatur.

 

Ile zmian w krakowskim powietrzu nastąpiło przez ten weekend ten tylko się dowie(dział), kto tam był. Mickiewicz za tę parafrazę uciąłby mi rękę, jednak przed egzekucją spróbowałbym wpłynąć na niego patriotycznym argumentem: polską siatkówką. Dzisiaj to lepsze niż święto 3 maja. Mroźna jak zima biel z gorącą czerwienią komponują się tam wybornie. I to nie tylko na trybunach. Ta gra temperatur odczuwalna była szczególnie podczas XII Memoriału Huberta Wagnera.

 

Cieplej zrobiło się w środowisku jeszcze przed rozpoczęciem ostatniego przed mistrzostwami sprawdzianu polskich siatkarzy. Selekcjoner Antiga zapowiedział, że po zakończeniu trzydniowych rozgrywek ogłosi ostateczny skład reprezentacji na najważniejszą imprezę czterolecia. Temperatura podniosła się i zawodnikom (ponoć nawet tym, którzy szans na powołanie już nie mieli), i szalejącym za wolejbolistami kibicom. Bo to przecież ważne jest piekielnie, aby na liście widniało nazwisko idola.

 

Atmosferę studził sam szef. Mówiący czterema językami Francuz zachowywał chłodną głowę i ze spokojem tłumaczył dziennikarzom cele i założenia treningowe na najbliższe dni. Żurnalistom dał do zrozumienia, iż poprosił podopiecznych o niepodpalanie się.

 

A jeden się podpalił. Już pierwszego dnia szesnastotysięczna publika zlała się zimnym potem po dramatycznie wyglądającym wypadku Mariusza Wlazłego. Bombardier bełchatowskiej Skry nie tylko nie zdobył punktu, ale jeszcze wykręcił przy lądowaniu kostkę. Aby ograniczyć rozwój stanu zapalnego przyłożono mu do nogi lód.

 

Obserwuj autora na twitterze: @chmielsoft

 

Bartosz Kurek opuścił reprezentacyjny hotel i udał się w drogę do domu. Powodem protestu był zimny prysznic. Jego (były już, jak przypuszczam) kolega z Bełchatowa, jeszcze przed zakończeniem Memoriału, zamknął mu wrota do występów we wrześniowym czempionacie. I znów zrobiło się bardzo ozięble. Na linii Antiga-Kurek, Kurek-Monte oraz Antiga-fanki. Ale ciężko to skomentować na gorąco.

 

Po łatwym triumfie nad Chińczykami morale w zespole wzrosły. Zanim jednak na poniedziałkową „wojnę polsko-ruską” wyszli nasi, parkiet opanować próbowała ekipa z Bułgarii. A łatwe to nie było, bo azjatyccy rywale poprzeczkę zawiesili wysoko. Bałkańczycy gubili się, nie przykładali, popełniali proste błędy… Nic dziwnego, że Plamen Konstantinov w pewnym momencie się… zagotował. I wygrali 3:2 potwierdzając tym samym aspiracje do walki o najwyższe laury.

 

Tak mecz z Rosją, jak i cały turniej, pokazały, że polscy siatkarze są dobrze przygotowani pod kątem psychologicznym. Małe załamanie nastąpiło tylko pod koniec 4. seta ze Sborną, kiedy to mając niemal pewne wyrównanie oddaliśmy za darmo kilka punktów. Ale się udało. Wcześniej też skutecznie wracaliśmy „z dalekich podróży” wygrywając 26:24, albo przynajmniej minimalizowaliśmy rozmiary porażek (jak w meczu z Bułgarią). Dla statystyk. Mam jednak nadzieję, że trend zapewniania kibicom emocji zostanie zażegnany. Bo te i tak będą ogromne, a końcówki à la piłkarze ręczni mrożą krew żyłach.

 

Organizatorzy przewidzieli, że Kraków Arena przez trzy memoriałowe dni zamieni się w ogromny kocioł. Pragnęli ostudzić emocje za pomocą klimatyzacji. W pewnym momencie miałem poważne wątpliwości czy jestem na dyscyplinie halowej, czy może chodziło o przypomnienie przegranej walki o zimowe igrzyska. Do domu wróciłem przeziębiony, a podobny los spotkał najprawdopodobniej Marka Magierę, któremu zdrowe gardło przydaje się m.in. do prowadzenia dopingu. Mimo syberyjskich temperatur, wraz z Grzegorzem Kułaga, skutecznie rozpalili trybuny. Do biało-czerwoności. Jak tak dalej pójdzie, na Narodowym potrzebne będą gaśnice.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)