Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Hussain Al-hizam, arabska przyszłość lekkoatletyki [WYWIAD]

Hussain Al-hizam, arabska przyszłość lekkoatletyki [WYWIAD]

Inne | 11 września 2014 14:16 | Michał Chmielewski
Al-hizam pofrunie do igrzysk w Rio?
fot. Facebook
Al-hizam pofrunie do igrzysk w Rio?

Ma tylko 16 lat, a o tyczce skacze grubo ponad 5 metrów. Rekordzista Arabii Saudyjskiej Hussain Al-hizam w rozmowie z Michałem Chmielewskim szczerze o marzeniach, trudach przygotowań i budżecie treningowym.

 

Wróciłeś z Nankinu bez medalu. Kontuzja wciąż daje się we znaki?

 

Po upadku za materac nie trenowałem przez dwa miesiące, a w trakcie sezonu to wieczność. Do końca walczyłem, by w Chinach w ogóle się pojawić. Jechałem jako faworyt, z życiówką o prawie 30 centymetrów lepszą od późniejszego zwycięzcy. I chociaż w eliminacjach czułem się świetnie, na finał zabrakło sił. Ale wspomnienia i tak zostaną miłe – sam udział w młodzieżowych igrzyskach był fantastyczną przygodą.

 

Ze zdrowiem już w porządku?

 

W wyniku wypadku uszkodziłem kręgosłup. Rehabilitacja trwa długo, ale jest konieczna, by w przyszłości nie było żadnych komplikacji. Jestem teraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie „naprawiają mnie” specjaliści. Tutaj też przygotowuję się do igrzysk azjatyckich. Ta impreza jest dla mnie bardzo ważna.

 

Trochę podróżujesz: Chiny, USA, za chwilę zawody w Korei, a wcześniej wiele startów i obozów w Europie. Saudyjska lekkoatletyka jest tak dobrze dofinansowana?

 

Może nie cała, ale ja akurat mogę liczyć na wsparcie federacji i sponsorów. Nie uwierzyłbyś, gdybyś zobaczył nasz stadion. Tragedia. Większość sezonu spędzamy na treningach i mitingach w Europie, do Azji latamy z kolei na większe zawody. U nas latem przeszkadza też temperatura. Jest gorąco.

 

Wolno ci mówić o konkretnych sumach?

 

Mamy około 100 000 euro na sezon. To zaspokaja wszystkie potrzeby.

 

Kosmiczna kasa. Na szkolenie mistrza Polski idzie jakieś 3,5 tys. euro. Z resztą Ty wiesz, o kim mowa, z Robertem Soberą trenowałeś w 2009 roku. Skąd pomysł przyjazdu do Polski?

 

Ten wyjazd był szalony. Ojciec bardzo chciał, żebym przyjrzał się zawodnikom skaczącym na międzynarodowym poziomie. Byłem w Spale, gdzie trenowałem pod opieką Dariusza Łosia. Widziałem wtedy skoki Roberta. Skakał powyżej pięciu metrów, a ja prawie o dwa mniej.

 

Podobało Ci się?

 

Tak, to było cenne doświadczenie. Było miło, chociaż pamiętam, że poza treningami strasznie się tam nudziłem. Spała jest bardzo mała - kilka domów i las.

Podglądasz najlepszych, a później próbujesz podobnych sztuczek w swoich treningach?

 

Dokładnie. W Arabii jestem pierwszym skoczkiem, który pokonał pięć metrów. Nie ma się na kim wzorować, dlatego korzystam z każdej okazji.

 

Jako jedenastolatek skoczyłeś 3.30, by trzy lata później pobić nieoficjalny rekord świata U14. Kierunek Rio już obrany?

 

Po rekordowym 4.55 uwierzyłem, że mogę w tyczce coś osiągnąć. Ciężko pracuję nad swoimi umiejętnościami, chcę skakać jak najwyżej i jak najlepiej. Nie mogę myśleć o udziale w igrzyskach, bo w 2016 roku będę miał tylko osiemnaście lat. Jeśli uda się zakwalifikować, będzie pięknie. Ja jednak wiem, że mam jeszcze czas na wysokie loty. Teraz najważniejsze jest to, że każdy trening sprawia mi ogromną przyjemność.

 

Pamiętasz pierwszy skok?

 

Pierwszego nie, ale pamiętam jak to się wszystko zaczęło. Na stadionie pierwszy raz pojawiłem się jako siedmiolatek. Tato jest trenerem wieloboistów i to pod jego okiem bawiłem się lekkoatletyką. Jak to dziecko, co chwilę próbowałem innych konkurencji. Później w mistrzostwach kraju startowałem w biegu przez płotki, skoku w dal, a nawet w kuli i dysku. I co najśmieszniejsze, zdobywałem w tych konkurencjach medale! Od początku jednak najbardziej podobało mi się latanie i to z tyczką czuję się na tartanie najlepiej.


WIDEO: TAK AL-HIZAM SKACZE ŻYCIÓWKĘ!
Autor na twitterze: @chmielsoft
 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)