Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne KSW 28: Berserkerzy dali popis!

KSW 28: Berserkerzy dali popis!

Inne | 05 paździenika 2014 13:59 | Patryk Pankowiak
Karol Bedorf
fot. facebook.com/konfrontacja
Karol Bedorf

28 Konfrontacja Sztuk Walki sprostała wielkim oczekiwaniom! W sobotę, 4 października, Szczecin, miasto uznawane za polską stolicę MMA i kuźnię talentów, przeistoczył się w prawdziwą międzynarodową arenę wielkich zmagań. Lokalni zawodnicy nie zawiedli swoich fanów i odnieśli bardziej lub mniej pewne zwycięstwa. Wszystkich, którzy chcieliby jeszcze raz przeżyć wielkie emocje związane ze szczecińską galą, zapraszamy do przeglądu wydarzeń z gali oczami portalu SPORT4FANS. A w niej:


Wstyd i żenada
Wymarzony debiut w KSW zaliczył Michał Włodarek. Wszedł do ringu nabuzowany energią, pewny siebie i gotowy na zwycięstwo. Pojedynek otwierający główną kartę trwał zaledwie kilkanaście sekund. Ci, którzy mrugnęli, mogli być zszokowani widząc co wydarzyło się w inauguracyjnej bitwie. Mój znajomy nawet nie zdążył wygodnie rozsiąść się w fotelu. - I to już? - rzucił z uśmiechem na twarzy. Jestem zażenowany postawą oponenta 29-letniego Włodarka. Michał Andryszak, który ma zadatki na dobrego wojownika, przegrał w stylu gorszym niż zawstydzający. Już na starcie dał się trafić rywalowi, a później bezwładnie opadł na matę, gdzie jego przeciwnik dokończył dzieła. To już druga porażka tego zawodnika w takim stylu. Przed pojedynkiem w Polsce, walczył w Moskwie, gdzie rywal odprawił go do domu w 32 sekundy. To podobno był wypadek przy pracy... Cóż.


Muay-Thai wzięło górę nad klasycznym boksem
Od porażki swoją przygodę z MMA rozpoczął utytułowany polski bokser, Rafał Jackiewicz. Marcin Parcheta, którego stylem bazowym jest boks tajski, skrzętnie niszczył swojego rywala w każdym aspekcie. Rozpoczął od mocnych, różnorodnych kopnięć. Co prawda, spodziewałem się czegoś więcej w wykonaniu Jackiewicza, ale Parcheta okazał się zawodnikiem lepiej przygotowanym, silniejszym fizycznie, co odnalazło odzwierciedlenie podczas starcia. Bokserowi trzeba jednak oddać serce do walki i wytrzymałość na ciosy. Pojedynek zakończył się dopiero w trzeciej rundzie.


Kwintesencja MMA
Spory problem z pokonaniem Helsona Henriquesa miał określany następcą Mameda Khalidova, Anzor Azhiev. Brazylijczyk walczył z Czeczenem bez żadnych zahamowań. Zaimponował mi pewnością siebie, kreatywnością oddanych ciosów i zaangażowaniem. Spektakularne akcje w parterze, kopnięcia, wymiany na najwyższym poziomie! Można rzecz walka ala klatki świata – modyfikując trochę powiedzenie „bramka stadiony świata”. To była prawdziwa kwintesencja MMA! Azhiev ostatecznie odniósł swoje 5 zwycięstwo w karierze, ale o rozstrzygnięciu zadecydował dopiero werdykt sędziów. Ten był jednak jednogłośny na korzyść Anzora. Wielu spodziewało się pewnie szybszego zakończenie trzeciej walki wieczoru, ale 30-letni Brazylijczyk postawił Polakowi naprawdę twarde warunki. Był nawet moment, w którym 24-letni przedstawiciel Ankosu Zapasy Poznań był bliski przegrania przed czasem, broniąc się przed nawałnicą ciosów Henriquesa. Taka (nie)miła niespodzianka dla lokalnych fanów i samego zainteresowanego.


Show Kulturysty
Rafał Moks niesiony żywiołowym dopingiem miejscowych sympatyków MMA w spektakularny sposób rozprawił się z Danielem Acacio. Popularny Kulturysta skorzystał ze swojej firmowej techniki kończącej i zafundował Brazylijczykowi duszenie gilotynowe! Szał radości na trybunach! Co ciekawe, Moks już po raz czwarty z rzędu kończy walkę w taki właśnie sposób! Jego pojedynek o pas mistrzowski kategorii półśredniej przeciwko przyjacielowi, Borysowi Mańkowskiemu, wydaje się zbliżać nieuchronnie. Obaj są gotowi podjąć wyzwanie.


Wielkie serce Irokeza!
Powiem szczerze, że od samego początku, gdy zapowiedziano KSW 28, najbardziej wyczekiwałem walki Macieja Jewtuszki. Irokez, bo taki pseudonim sceniczny posiada 33-letni gladiator ze Szczecina, w sobotę stoczył swoją pierwszą walkę po blisko dwuletniej przerwie naznaczonej kontuzjami. Jego postawa była więc jedną wielką niewiadomą. Wzruszyłem się już na samym początku. Wejściu do klatki Jewtuszki towarzyszył utwór upamiętniający polskich powstańców, którzy oddali życie za ojczyznę.


Chwilę po rozpoczęciu piątej walki wieczoru, cała arena Berserkerów zamarła. Ze zmartwionych twarzy kibiców zgromadzonych w Szczecinie można było wyczytać niepokój i przerażenie. Ich człowiek zainkasował potężny cios i wylądował na deskach.


Nie mam pojęcia, jakim cudem Irokez wytrzymał ten moment, ale Vaso Bakocevic nie wykorzystał swojej szansy, za co miał później słono zapłacić. Jewtuszko wrócił do gry w wielkim stylu, udowodnił o swojej sile charakteru i olbrzymim sercu do walki. Nie chciał zawieść rodziny, kibiców, wszystkich, którzy trzymali kciuki za jego zwycięstwo. Choć słaniał się na nogach, zdążył w trzeciej rundzie obrócić starcie na swoją korzyść. Jedno z kopnięć sięgnęło celu, a rozbawiony jak do tej pory Czarnogórzec, legł na szczecińską matę z grymasem bólu. Kapitalna historia. Z takich wojowników polscy sympatycy MMA mogą być dumni.


Gdy głowa chce, a ciało nie może
Marcin Rożalski znany jest z niezwykłej zadziorności. Fighter z Płocka, pomimo kontuzji, nie chciał zawieść fanów, samego siebie i postanowił wystąpić na październikowej gali KSW. Skutki tej decyzji okazały się jednak opłakane w skutkach. Natężenie bólu w drugiej rundzie pojedynku z Peterem Grahamem było tak wielkie, że Różal zmuszony był odklepać i poddać pojedynek. - Zostawcie mnie, kur** - rzucił do ludzi ze swojego boksu, którzy chcieli pomóc mu wstać. Polak przeczołgał się, by złapać siatkę otaczającą klatkę i wstał bez pomocy innych osób. Świetne było jego zachowanie po pojedynku, gdy pogratulował i wyściskał amerykańskiego zawodnika. Chociaż gratulować w sumie nie było czego. Różalski przegrał walkę ze swoim ciałem, a nie Grahamem.


Dopełnienie formalności
Michał Materla bardzo chciał wystąpić przed własną widownią i danej okazji nie zmarnował. Nie było fajerwerków, ale popularny Cipao w pewny sposób rozprawił się ze swoim oponentem. Jorge Luis Bezerra szukał swoich szans w parterowych przepychankach, ale Materla był na to doskonale przygotowany i pokonał swojego rywala już w pierwszej rundzie. Zgodnie z oczekiwaniami.


Coco obronił pas
Pierwsza walka o pas i od razu spektakularna jego obrona! Karol Bedorf pokonał solidnego Rollesa Gracie, a o rozstrzygnięciu pojedynku zadecydowało jedno z kopnięć szczecińskiego wojownika. W światku MMA żartuje się, że Coco kopie mocniej niż koń. Coś w tym musi być. Brazylijczyk odczuł to na własnej skórze. Kopnięcie Polaka najprawdopodobniej złamało mu żebro!

Kategoria: Inne
Komentarze (0)