Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Plus (Liga) dla Lubina!
Hala Cuprum Lubin
fot. chmiel
Hala Cuprum Lubin

Plus (Liga) dla Lubina!

Inne | 09 paździenika 2014 17:49 | Michał Chmielewski
- Wiedziałem, że to wypali – przyznał po inauguracji sezonu kapitan Cuprum Łukasz Kadziewicz. Pierwszy w historii mecz Lubinian w Plus Lidze przyciągnął tysiące kibiców.
 
Lubin nasiąknął siatkówką. Atmosfera wokół pierwszego w historii plusligowego meczu Cuprum była wyjątkowa. Od kilku lat w stolicy polskiej miedzi odważnie mówiło się o planach rozwoju. Zespół rokrocznie bił się o najwyższe lokaty w 1. lidze i spokojnie budował zaplecze pod awans do elity. Chciano tego dokonać już sezon wcześniej, ale wówczas w roli gospodarza występowałby położony kilkadziesiąt kilometrów dalej Brzeg Dolny. W klubie postawili na spokój i poczekali. Na klasowych graczy, na harmonię organizacyjną i przede wszystkim na nowy dom. Zbudowana za 65 mln złotych arena dała miastu nowa jakość. Tak siatkarze jak i szczypiorniści zyskali obiekt spełniający najwyższe standardy. I chociaż wyglądem Spodka nie przypomina, w poniedziałek „RCS” odleciał.
 
Południowo-zachodnia Polska czekała na pierwszy mecz od miesięcy. W tej części kraju Cuprum to jedyny zespół grający na parkietach Plus Ligi. Ostatnie emocje na najwyższym poziomie dolnośląscy siatkarze serwowali kibicom w 2007 roku, gdy w gronie gigantów znajdowała się wrocławska Gwardia – dziś przeciętny drugoligowiec. O tym, jak duże zapotrzebowanie wypełniono w Lubinie, region przekonał się dopiero teraz. Wokół Cuprum było bardzo głośno.
 
Resovia ochrzciła
 
Po serii sparingów przy ul. Odrodzenia panował optymizm. Drużyna prezentowała się w nich przyzwoicie, ale na pierwszy poważny sprawdzian gracze Gianniego Cretu czekali do starcia z Resovią. Inauguracyjny mecz sezonu był wyjątkowy z kilku względów. Sprawdzone miały zostać siła marketingowa, jakość drużyny i odbiór nowych rozgrywek przez kibiców. Renomowany rywal paradoksalnie pomógł „miedziowym”. Świeżo upieczeni mistrzowie świata w składzie gości byli naturalną reklamą widowiska, a pod względem sportowym poważnym testem umiejętności. Reklama okazała się skuteczna, niestety inaczej było z samą grą. Lubinianie przegrali 1:3.
 
- Seta to sobie można wsadzić w buty, bo w siatkówce liczą się wygrane mecze. Mamy w naszej grze wiele do poprawienia – mówił po porażce kapitan Cuprum Łukasz Kadziewicz. Doświadczony środkowy nie tak wyobrażał sobie początek sezonu. Ale atmosferą w hali był zachwycony.
 
Kadziewicz: Wierzę, że taka frekwencja utrzyma się w kolejnych spotkaniach. To jest naprawdę coś miłego. Trenowałem na tej hali przez dwa miesiące i czekałem na dzień, w którym to się stanie. I się stało. Jestem pozytywnie zbudowany i cieszę się, że inaugurowaliśmy ligę w takiej fajnej atmosferze.

Żywioł na trybunach
 
Wicemistrz świata z 2006 roku wie, o co prosi. Zabawa na trybunach w żadnym elemencie nie odbiegała od tej, którą na meczach reprezentacji serwuje duet Magiera-Kułaga. Była starannie dobrana muzyka, charyzmatyczny spiker i chętnie reagująca publiczność. Fani sami z siebie składali ręce do oklasków, nucili popularne kawałki czy „przyjmowali zagrywkę”. Tylko zamiast głośnego POLSKA była nazwa klubu – akurat także dwusylabowa. Jedynym mankamentem był przedziwny pomysł prowadzenia meczu na dwa mikrofony. Jeden z panów odpowiadał za informację o zmianach, punktach i innych wydarzeniach stricte boiskowych – drugi dbał o rozrywkę. Kiedy chcieli powiedzieć coś jednocześnie, panował chaos. Spokojnie wystarczyłaby jedna osoba. Marek Magiera daje sobie radę.
 
Kadziu robi klimat
 
Za dobry klimat wokół lubińskiej siatkówki odpowiada wiele osób. Uśmiechy wśród graczy w dużej mierze wydaje się malować Kadziewicz. Ten charyzmatyczny gracz stał się ulubieńcem publiczności, której kapitan dał się poznać jako „swój chłop”. Mianowanie środkowego liderem ekipy także nie było dziełem przypadku. Były reprezentant kraju słynie z ciętego języka i bezpardonowego tonu dyskusji z arbitrami. Już w pierwszym secie sezonu oglądaliśmy popis jego umiejętności oratorskich. Wskórał niewiele, ale udowodnił, że nie da drużynie zrobić krzywdy. I za to jest szanowany.
 
Lubińskie Cuprum jest skazane na sukces. Debiut zespołu w Plus Lidze w idealny dla promocji sposób zbiegł się z sukcesem kadry Stephana Antigi. Kibice w całym kraju są głodni dobrej siatkówki, możny sponsor dba o jakość graczy a mądrzy działacze potrafią sterować klubem na głębokich wodach sportu. Za bilet też zapłacić należy stosunkowo niewiele. Ceny uzależnione są od konkretnego meczu, ale budżetu Kowalskiego mocno nie nadszarpią. Normalna wejściówka to koszt od 15 do 20 zł, a ulgowa od 5 do 10 zł. I chociaż „miedziowi” z Resovią przegrali, na następny mecz ze Skrą bilety rozeszły się w mig. Oby ta hossa trwała jak najdłużej.
 
śledź autora na twitterze: @chmiielewski
Kategoria: Inne
Komentarze (0)