Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Zabrakło sprytu, Wisła przegrała z mistrzem z Danii

fot. Facebook

Zabrakło sprytu, Wisła przegrała z mistrzem z Danii

Inne | 13 listopada 2014 21:08 | Damian Wiśniewski

Po blamażu w niedzielnym hicie z Vive Tauron Kielce, dziś Orlen Wisła Płock mierzyła się w piątej kolejce Ligi Mistrzów z KIF Kolding. Nafciarze zaprezentowali się całkiem dobrze, jednak mimo tego muszą przełknąć gorycz porażki. Mistrzowie Danii zwyciężyli 29:28.


Faworyta tego meczu przed jego rozpoczęciem nietrudno było wskazać. Duńska ekipa jest o wiele bardziej doświadczona na arenie międzynarodowej i ma solidny skład opierający się na świetnej grze w defensywie. Do tego podopieczni Arona Kristjanssona w tej edycji Ligi Mistrzów potrafili rozgromić przed własną publicznością obrońcę tytułu, SG Flensburg-Handewitt. Największą gwiazdą tej drużyny jest Kim Andersson, który wraca do świetnej dyspozycji po kontuzji oraz bramkarz, Kasper Hvidt.


Gospodarze pokazali jednak dzisiaj, że potrafią odłożyć na bok bolesne przeżycia z niedzieli. Tego właśnie najbardziej obawiali się kibice płocczan – czy piłkarze ręczni Wisły będą w stanie zapomnieć o wysokiej porażce z Vive. Jak się okazało, byli w stanie i prezentowali się naprawdę dobrze od samego początku meczu.


Spotkanie było niezwykle wyrównane. Bardzo dobrze w ekipie Manolo Cadenasa wyglądał Kamil Syprzak, który przed meczem miał 38 stopni gorączki, a także (może nawet przede wszystkim) Rodrigo Corrales. Nieźle prezentował się Mariusz Jurkiewicz, który odbudowuje swoją formę po kontuzji. Niezbyt pewnie wyglądała gra Nafciarzy w obronie, ale kiedy było trzeba, to ich bramkarz stawał na wysokości zadania.


Do przerwy gospodarze prowadzili nawet jedną bramką i do drugiej połowy mogliśmy podejść z dużą dozą optymizmu. W niej wicemistrzowie Polski parokrotnie potrafili nawet odskoczyć na przewagę trzech bramek, jednak w samej końcówce brakło im konsekwencji i sprytu. Prowadzili jednym golem, ale potem grając w osłabieniu stracili trzy, a w samej końcówce zdobyli jednego na osłodę.


Porażka 28:29 może nieco boleć, ale także dać dużo pewności siebie. Po katastrofalnym meczu w niedziele, dziś Wisła pokazała, że nie jest taka słaba, jak wskazywałby rezultat tamtego spotkania. Co ciekawe, Wisła w poprzednim sezonie Koldingiem również dwukrotnie przegrała, również różnicą tylko jednego gola. Teraz wciąż ma spore szanse na wyjście z grupy i aktualnie plasuje się na pozycji, która jej to gwarantuje.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)