Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Nieefektownie, ale skutecznie. Vive znów wygrywa

fot. Facebook

Nieefektownie, ale skutecznie. Vive znów wygrywa

Inne | 16 listopada 2014 19:13 | Damian Wiśniewski

Mimo dość sporych problemów kadrowych i trudnego przebiegu spotkania, Vive wygrało kolejne spotkanie w tym sezonie. Tym razem podopieczni Tałanta Dujszebajewa mierzyli się na wyjeździe z Aalborgiem i wygrali 27:25.


Piąty mecz w Lidze Mistrzów i piąte zwycięstwo. Jeśli przypomnimy sobie zeszłoroczne problemy kielczan w tej fazie rozgrywek, to ten wynik musi być więcej niż zadawalający. Dzisiejsza wygrana była szczególnie ważna, gdyż miała ona miejsce mimo dużych problemów kadrowych.


Do Danii z powodu problemów ze zdrowiem nie pojechali Julen Aginagalde, Tobias Reichmann, którzy doznali kontuzji podczas spotkania z Orlen Wisłą Płock, a także Tomasz Rosiński. Do gry po urazach wrócili z kolei niedawno Piotr Chrapkowski, Piotr Grabarczyk, Grzegorz Tkaczyk i Uros Zorman, więc po tych zawodnikach mogliśmy się spodziewać nieco słabszej dyspozycji.


Pojedynek w Danii był w wykonaniu mistrzów Polski bardzo nierówny. Momentami potrafili odskoczyć na różnicę trzech – czterech punktów, by po chwili znów musieć budować swoją przewagę. Brakowało koncentracji i to niejednokrotnie. Sławomir Szmal powinien otrzymać czerwoną kartkę za nieprzepisowe zatrzymanie rywala daleko przed własną bramką. Piotr Chrapkowski pojawił się na parkiecie mimo, iż chwilę wcześniej otrzymał dwuminutową karę, przez co goście otrzymali dodatkowe dwie minuty i z ich ówczesnej cztero bramkowej przewagi nie zostało wiele. Wszystkiego dopełnił Denis Buntić, który w końcówce nie trafił do pustej bramki.


Vive zdołało zwyciężyć, ale trudno nie zauważyć, że przyszło mu to z trudem. Brakowało momentami konsekwencji, jak wtedy, gdy w końcówce kielczanie mieli cztery punkty przewagi, a gospodarze zdjęli bramkarza. Przewaga nieco stopniała, ale dwa oczka powędrowały do klubu ze Świętokrzyskiego. Dobrze zaprezentowali się Krzysztof Lijewski, który zdobył dla swojej drużyny najwięcej punktów (sześć) oraz Ivan Cupić, który praktycznie przez cały mecz, z powodu kontuzji kolegów, był jedynym prawoskrzydłowym. Mimo to zdobył pięć goli. W drużynie Aalborga najlepszy był Szwed, Emil Berggren, który siedmiokrotnie pakował piłkę do kieleckiej bramki.


Przed tym meczem Tałant Dujszebajew powiedział, że Vive mogłoby grać cały mecz jednym bramkarzem i sześcioma zawodnikami z pola, a i tak walczyłoby o wygraną. Dzisiaj sytuacja mistrzów Polski nie była aż tak trudna, ale i nie najłatwiejsza. Tym bardziej trzeba docenić tę wygraną. 14 zwycięstw w 14 meczach tego sezonu również wygląda nie najgorzej.


Aalborg Handbold - Vive Tauron Kielce 25:27 (12:13)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)