Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Dziką kartą wszystkiego nie wytłumaczysz

fot. Związek Piłki Ręcznej w Polsce / facebook.com

Dziką kartą wszystkiego nie wytłumaczysz

Inne | 16 stycznia 2015 20:15 | Damian Wiśniewski

Bardzo popularnym wśród polskich kibiców na portalach społecznościowych podczas i po meczu Polski z Niemcami było narzekanie, że naszego przeciwnika nie powinno być na tym turnieju, że otrzymali łaskę w postaci dzikiej karty. To wszystko prawda, ale nie zapominajmy, że to nie dzika karta wyszła dzisiaj na parkiet. O tym, że niemiecka reprezentacja zagra z nami na tym turnieju widzieliśmy od dawna i mieliśmy odpowiednio dużo czasu, by się do tego przygotować.


To, że Niemcy nie powinni grać na katarskich mistrzostwach świata nie ulega żadnym wątpliwościom. W czerwcu ubiegłego roku przegrali oni z nami baraż o awans do tych rozgrywek, a grają na nich tylko dlatego, że komuś W IHF nie spodobał się pomysł się z brakiem Niemców, a grą Australijczyków. Jawna niesprawiedliwość? Oczywiście, ale to nie mogło mieć wpływu nie dzisiejsze spotkanie. I nie miało, choć niektórzy woleliby zapewne, by było inaczej.


Winni porażki w pierwszym meczu mundialu jesteśmy my sami. Zagraliśmy po prostu słaby mecz i jesteśmy skłonni powiedzieć, że nawet to my bardziej go przegraliśmy, niż nasi przeciwnicy wygrali. Popełnialiśmy proste błędy w rozgrywaniu piłki, traciliśmy głupie bramki nawet podczas gry w przewadze. Niemcy to sprytny zespół i jeśli ktoś robi mu prezent, to on z tego korzysta. Steffen Weinhold i Uwe Gensheimer byli tego dnia w świetnej dyspozycji, rzucili odpowiednio osiem i siedem goli. Z Polaków do takiego wyniku zbliżył się jedynie Krzysztof Lijewski.


Naszym głównym problemem w trakcie trwania tego meczu była defensywa i niestety dyspozycja bramkarzy, choć o nich wydawało się, że nie będziemy musieli się martwić. Sławomir Szmal wybronił zaledwie 13,64% strzałów, a choć Piotr Wyszomirski spisywał się lepiej i w kilku groźnych sytuacjach zatrzymywał rywali, to procentowo też nie błyszczy. 27,78%, dla porównania Carsten Lichtlein może pochwalić się wynikiem 42,31%.


Nasza gra obronna była często zbyt pasywna, za mało agresywna, naszym zawodnikom brakowało zdecydowanie. Często też dopuszczaliśmy do rzutów karnych dla przeciwnika, co wynikało z kolejnych błędów defensywnych. Niestety, rozegranie piłki w ataku również było zbyt chaotyczne. Rzadko wykorzystywaliśmy skrzydła, Daszek do bramki trafił trzykrotnie, Wiśniewski dwa razy. Graliśmy zbyt często środkiem, gdzie Niemcy nas powstrzymywali i nasi boczni zawodnicy oddali małą liczbę rzutów.


Zawiedliśmy w kilku elementach, ale głowy do góry. Turniej dopiero się zaczął, a przed nami mecz z nieco słabszym, co by nie mówić, przeciwnikiem. Argentyna to nie ta sama klasa, co Niemcy i miejmy nadzieję, że w meczu z nią uda się poprawić największe mankamenty.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)