Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Kiedy kończy się logika, wkraczają nasi piłkarze ręczni

Kiedy kończy się logika, wkraczają nasi piłkarze ręczni

Inne | 28 stycznia 2015 19:04 | Damian Wiśniewski

fot. Facebook.com

Bez kontuzjowanego Lijewskiego, z trenerem mającym problem z… trenowaniem i naprzeciw napakowanym Chorwatom. Myśląc logicznie – to nie miało prawa się udać. Ale się udało, nasi piłkarze ręczni będą grali o medale mistrzostw świata.


Do braku Lijewskiego, który był naszą podporą na początku tego turnieju, już powoli chyba się przyzwyczajamy. Do tego, że na ławce trenerskiej siedzi szkoleniowiec bez większego wpływu na zespół, również już powoli przywykamy. Te dwie rzeczy plus fakt, że Chorwaci w ostatnich latach zupełnie nam nie leżą, że przegraliśmy wszystkie z nimi wszystkie ważne mecze (chociażby półfinały mistrzostw świata i Europy) razem niestety nie nastrajały optymistycznie.


Znów jednak zagraliśmy jak drużyna z krwi i kości. Jak ze Szwecją, jak z Rosją, czy Argentyną. Mecz był wyrównany, zacięty, ale my w takich warunkach czujemy się najlepiej. To nas napędza, dodaje skrzydeł i sprawia, że jesteśmy silniejsi. Zdarzają się proste błędy, jak dziś, kiedy mieliśmy problemy z rozegraniem na kole, gdy na początku drugiej połowy zostawialiśmy rywalom tyle miejsca na wprost bramki, że ten mógł nas stamtąd bombardować. Ale koniec końców znów to my wracamy z meczu z tarczą.


Niektórzy mogą się dziwić, że mówi się o bierności trenera Bieglera, o tym, że nie ma on większego wpływu na zespół, ale tak właśnie jest. Nie wypracowaliśmy sobie prawie żadnych schematów w ataku, bazujemy od początku turnieju na indywidualnościach, bądź ambicji naszych zawodników. Trener Janas mówił, że nie lubi się wpierdalać i niemiecki szkoleniowiec naszej reprezentacji wyszedł chyba z takiego samego założenia. Działa to trzeba przyznać nad wyraz skutecznie.


Dzisiaj na parkiecie trwała bitwa. Spięcia Bieleckiego z kolegą z Vive, Musą, walki między Vorim a Syprzakiem, bezczelne ataki Kopljara. Dużo tego wszystkiego było, ale na szczęście takie warunki naszym pasują najlepiej. Dzisiaj było widać walczącą drużynę, ale również indywidualne, wielkie umiejętności. Strzał Krajewskiego znajdzie się na pewno wśród najpiękniejszych goli tego turnieju.


Mieliśmy dzisiaj słabsze momenty, jak wtedy, gdy traciliśmy serią gole na początku drugiej połowy, to jasne, ale potrafiliśmy wyjść za każdym razem obronną ręką. Gorszy dzień miał dzisiaj Michał Jurecki, ale świetne zmiany dawał za to Piotr Chrapkowski, trzy rzuty trafione na trzy oddane. Kamil Syprzak postanowił dzisiaj pokazać świetną dyspozycję z wielu występów w Wiśle Płock i zrobił to kapitalnie. Ważne powroty do defensywy notował Adam Wiśniewski, kapitalnie znów w bramce spisał się Sławomir Szmal.


Chorwaci byli niezwykle groźni, zwłaszcza gdy po przerwie obudził się ten fenomenalny Domagoj Duvnjak, ale dziś to im nie wystarczyło. Znajomość polskich zawodników, jaką na pewno mają występujący w Kielcach Cupić, Musa oraz Strlek również za bardzo im nie pomogła.


Awansowaliśmy i to jest najważniejsze. Teraz trzeba dobrze przygotować się do meczu z międzynarodową zbieraniną, którą niektórzy nazywają reprezentacją Kataru i liczyć na świetną dyspozycję naszych piłkarzy. Jeśli będzie stała ona na takim poziomie jak dzisiaj, to finał wcale nie jest taki strasznie nierealny.


Obserwuj autora na twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)