Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą

Inne | 01 lutego 2015 09:07 | Damian Wiśniewski
Jeden z polskich kibiców podczas meczu półfinałowego
fot. Facebook.com
Jeden z polskich kibiców podczas meczu półfinałowego

Dziś o 14:30 zagramy ostatni mecz podczas katarskich mistrzostw świata w piłce ręcznej i jak to z nami podczas tego turnieju zazwyczaj bywa, faworytem jest oczywiście przeciwnik. Utytułowanych Hiszpanów pokonać będzie niezwykle trudno, ale nasi reprezentanci powinni pamiętać o jednym – bez względu na wynik z tego turnieju wrócą jako zwycięzcy.


Pamiętacie filmik, na którym jakiś gość nawija przez minutę różne frazy typu „Zabraknie ci sił w użyciu, ale będziesz walczył jak o powietrze i wodę.”, po których wykrzykuje „Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!” mając problem z poprawną wymową ostatniego słowa? Na pewno kojarzycie, jeszcze niedawno był to jeden z hitów YouTube.


Pośmiać można się z tego niebywale, ale to główne stwierdzenie nasi piłkarze ręczni powinni wbić sobie do głów. Bez względu na to, jakim wynikiem skończy się ich dzisiejszy pojedynek z Hiszpanami, oni do Polski wrócą jako zwycięzcy. Być może bez medalu, ale z wynikiem, który nie tylko jest małą niespodzianką, lecz również nadzieją na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.


Przed turniejem mało kto stawiał nas w pozycji faworyta do miejsc 1-4, byliśmy uważani za potencjalnego czarnego konia, który może zaskoczyć, ale wobec którego oczekiwania nie są zbyt wygórowane. Tymczasem dzięki upartości, zapałowi i szczypcie szczęścia znaleźliśmy się w najściślejszej strefie całego turnieju. Medal byłby cudowny, ale już możemy być dumni z naszej reprezentacji.


Tak, szczęścia również nam nie zabrakło, choć dla niektórych może się to stwierdzenie wobec ostatnich wydarzeń wydawać zupełnie niedorzeczne. Z perspektywy czasu wychodzi na to, że porażka w grupie z Danią była dla nas lepsza niż nawet ewentualne zwycięstwo. Gdybyśmy zajęli drugie miejsce, to już w ćwierćfinale mierzylibyśmy się z hiszpańskimi obrońcami tytuły, a to przecież rywal z najwyższej możliwej półki. Drogę do półfinału mieliśmy jednak nieco łatwiejszą i z Julenem Aguinagalde oraz jego kolegami spotkamy się dopiero w meczu o trzecie miejsce.


Wszyscy widzieliśmy, jak wyglądał mecz z „reprezentacją Kataru”, przegraliśmy nie tylko przez naszą nienajlepszą tego dnia dyspozycję. Dziś już do tego nie wracajmy, wyrzućmy tamten mecz z pamięci, przynajmniej do końca naszego pojedynku z Hiszpanami. Pamiętajmy o wspaniałych meczach ze Szwecją, Chorwacją, o grupowych bojach z Rosjanami i Argentyńczykami. Potrafiliśmy odwracać losy meczów, potrafiliśmy ogrywać teoretycznie silniejszych przeciwników. Musieliśmy się nauczyć wygrywania bez kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego, nauczyliśmy się to robić z praktycznie nie funkcjonującymi skrzydłami. I kto wie, może dziś również będziemy potrafili to zrobić. Do tego potrzeba tego wszystkiego, czego nie brakowało nam do tej pory - wielkiego serducha do walki i wiary w to, że przeciwnik nie jest z kosmosu i da się go pokonać.


Dziś przeciw nam nie będzie stała międzynarodowa zgraja wspierana przez sędziów oraz opłaconych kibiców. Dziś będą liczyły się tylko umiejętności oraz ambicja. W tym drugim nie mamy sobie równych, w pierwszym również dajemy radę. Musimy wierzyć, że przebudzą się nasi bramkarze, że uda się uszczelnić obronę, że przestaniemy się gubić w ataku pozycyjnym.


Jednak przede wszystkim cieszmy się z tego, co już mamy. Możemy być dumni z naszych piłkarzy ręcznych, a oni mogą czuć się zwycięzcami.


Obserwuj autora na twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)