Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Chwila spokoju dla trenera Bieglera

Chwila spokoju dla trenera Bieglera

Inne | 08 lutego 2015 11:12 | Damian Wiśniewski

fot. flickr.com

Dokładnie tydzień temu reprezentacja Polski w piłce ręcznej zajęła fantastyczne trzecie miejsce na katarskich mistrzostwach świata. O krytykowanym przed i w trakcie turnieju Michaelu Bieglerze na jakiś czas zrobiło się ciszej, aż do niedawna, kiedy dyskusja na jego temat wróciła. Teraz jednak mamy do czynienia z głosami, które częściej bronią niemieckiego szkoleniowca.


W całej historii polskiej seniorskiej piłki ręcznej medal zdobyty w ubiegłą niedzielę był dopiero piątym medal na ważnej imprezie o randze mistrzowskiej. Mamy więc oczywiście do czynienia z niebywałym sukcesem, ale również takim, który sprawia, że apetyty wszystkim rosną. Wobec przyszłorocznych mistrzostw Europy rozgrywanych w naszym kraju nawet pewnie podwójnie. Wszystko wskazuje na to, że na tym turnieju naszą drużynę znów poprowadzi 54-letni Niemiec.


Wielu ekspertów piłki ręcznej w Polsce, jak również dziennikarzy, wytykało w trakcie turnieju poszczególne błędy, jakie popełniał Michael Biegler. Robiliśmy to również my, pisząc o postawie naszych zawodników podczas niedawno skończonego turnieju. Złe decyzje, jakie on podejmował były raz większe, raz mniejsze, ale koniec końców mimo ich zdołaliśmy zdobyć medal. To nieco przyćmiło niektórym prawdziwy obraz, a czytając komentarze w internecie, można dojść do wniosku, że jakakolwiek krytyka wobec szkoleniowca naszej drużyny narodowej zakrawa niemal o zbrodnię.


Przewinień, jakich niemiecki szkoleniowiec dopuścił się w trakcie turnieju, lub jeszcze przed jego rozpoczęciem było kilka, ale największym zarzutem jest chyba brak wykreowania pewnych schematów w grze ofensywnej. Wszyscy, nawet najwięksi kibice musieli dostrzec, jak bardzo nasi zawodnicy męczyli się w ataku pozycyjnym, jak rzadko wykorzystywane były nasze skrzydła. O tym, że nie należą one do czołówki na świecie pisaliśmy przed rozpoczęciem mundialu. Wiśniewski, Krajewski, Daszek mieli kilka świetnych momentów, jednak przede wszystkim były to przebłyski, brakowało powtarzalności. Na szczęście w trakcie trwania mistrzostw udało nam się nieco poprawić grę z kontrataku oraz uszczelnić defensywę. Bez tego miejsca w czołowej czwórce prawdopodobnie by nie było.


Brakowało nam również rezerwowego wariantu gry, co było dobrze widoczne podczas spotkania z Katarem. Sędziowie pozwalali rywalom na więcej? Pełna zgoda. Nasi zawodnicy mogli czuć się nieco pokrzywdzeni? Pewnie tak. Ale nie zmienia to wszystko faktu, że gdybyśmy mieli więcej wariantów gry, potrafili się dostosować do trudniejszych warunków narzucanych nam nie tylko przez zawodników rywali, to losy tego spotkania mogły potoczyć się inaczej. To nie był mecz z gatunku tych nie do wygrania, jak niektórzy chcieliby to przedstawiać. Zabrakło dodatkowych rozwiązań, które mogły dać lepsze skrzydła, co można powtarzać jak mantrę. I tutaj wraca temat zostawienia w kraju Wojciecha Gumińskiego z Zagłębia Lubin oraz Patryka Kuchczyńskiego z Górnika Zabrze.


Pobocznych spraw było zapewne nieco więcej, ale na czoło wybija się znajomość naszego języka. Michael Biegler przed wylotem do Kataru popisał się krótkim przemówieniem po polsku, jednak widać, że nauka tego języka, albo sprawia mu ogromne problemy, albo po prostu aż tak mu na niej nie zależy. Podczas przerw w trakcie poszczególnych meczów widać było ogólny chaos w obozie naszej reprezentacji, a przecież zaznajomienie się z naszą mową nie jest rzeczą niewykonalną, tym bardziej, jeśli pracuje się z kadrą już tak długo. To, jak szybko można nauczyć się mówić po polsku pokazał doskonale Tałant Dujszebajew, trener Vive Kielce. Jemu zajęło to zaledwie kilka miesięcy.


Żeby jednak ktoś nie pomyślał, iż Niemiec jest na naszym portalu tylko krytykowany i, że domagamy się jego zwolnienia, to musimy dodać, że… jest dokładnie odwrotnie. Jak widać taktyka nie ingerowania aż tak bardzo w grę swoich podopiecznych w naszym przypadku działa i to bardzo dobrze. Brązowy medal na mistrzostwach świata świadczy o tym najlepiej, można nawet pokusić się stwierdzenie, iż jest to najlepszy możliwy wyznacznik. ZPRP sporo ryzykował stawiając akurat na Bieglera w 2012 roku, gdyż wtedy był to szkoleniowiec bez jakiegoś większego doświadczenia w prowadzeniu reprezentacji. Od tamtego czasu minęły już jednak niemal trzy lata, a on zdobył z naszą drużyną pierwszy od sześciu lat medal na imprezie rangi mistrzowskiej. Przed nami kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio oraz mistrzostwa Europy. Okazji do weryfikacji naszego selekcjonera jeszcze z całą pewnością nie zabraknie.


Jeśli coś działa, to nie ma sensu tego zmieniać. Zdobyliśmy medal na mistrzostwach świata i choć wad naszemu trenerowi nie brakuje, to powinniśmy go znów obdarzyć zaufaniem. Kto wie, może jego doświadczenie ostatnich lat pracy z naszą kadrą zaprocentuje i znów będziemy mogli cieszyć się z sukcesów polskich szczypiornistów? Czas pokaże. Teraz Michaelowi Bieglerowi należy się trochę spokoju.


Obserwuj autora na twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)