Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Duża klasa Vive i sporo szczęścia Wisły w weekendowych meczach Ligi Mistrzów
Rodrigo Corrales
fot. Facebook
Rodrigo Corrales

Duża klasa Vive i sporo szczęścia Wisły w weekendowych meczach Ligi Mistrzów

Inne | 15 lutego 2015 19:25 | Damian Wiśniewski

W sobotę oraz niedzielę zarówno mistrz, jak i wicemistrz Polski grali w kolejnej serii gier Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych i obie te drużyny sięgały po zwycięstwa. Vive zrobiło to po raz dziewiąty z rzędu, a Wisła dzięki wygranej zachowała szanse nawet na drugie miejsce w grupie.

 

Kielczanie swój mecz rozegrali w sobotę i radzić sobie musieli bez kilku podstawowych zawodników. W kadrze meczowej znalazło się 14 zawodników, jednak część z nich została tam wpisana z formalności, na parkiecie wystąpiła dziesiątka. Tałant Dujszebajew musiał kilku swoich piłkarzy wystawić na nietypowych dla siebie pozycjach i tak Tobias Reichmann zagrał na prawym rozegraniu, Mateusz Jachlewski głównie bronił na środku, a Julen Aguinagalde musiał łączyć grę w defensywie i ofensywie i trzeba powiedzieć, że szczególnie to drugie wychodziło mu wyśmienicie.


W zespole Vive na parkiet nie wybiegli tacy zawodnicy jak Zeljko Musa, Piotr Grabarczyk, czy Michał Jurecki. Żeby jednak być sprawiedliwym, to trzeba dodać, że goście również nie przyjechali w najsilniejszym zestawieniu, a szkoleniowiec Patrick Cazal wystawił bardzo młody skład. Kielczanie rozkręcali się z minuty na minutę, po tym jak zanotowali nie najlepszy początek meczu, a na przerwę schodzi z czterema bramkami zapasu. Często niezbyt pewnie wyglądała ich gra w defensywie, co przy tak wielu ubytkach na pewno da się wytłumaczyć.


Dobrze pod nieobecność kilu podstawowych zawodników spisywali się Karol Bielecki, Grzegorz Tkaczyk i wspomniany na początku Julen Aguinagalde. Ta trójka zawodników zdobyła łącznie 17 punktów dla gospodarzy i zdecydowanie się wyróżniała. Dobrze wyglądała też gra skrzydłowych, a brylował niezawodny Ivan Cupić. Mistrzowie Polski w drugiej połowie uspokoili grę i kontrolowali jej przebieg, co skończyło się zwycięstwem w rozmiarach czterech trafień. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa mają jak dotąd komplet dziewięciu triumfów w fazie grupowej Ligi Mistrzów i są jedyną drużyną w całej stawce rozgrywek, która tego dokonała. Ma też oczywiście zapewniony awans z pierwszego miejsca.


Vive Tauron Kielce - Dunkerque HB 36:32 (19:15)


Nafciarze z Płocka swoje spotkanie rozegrali dzisiaj. Oni przed tą kolejką awansu również praktycznie mogli być pewni, a do Szwecji pojechali z nadzieją pozostanie w grze o trzecie miejsce i tym samym nieco lepsze rozstawienie w 1/8 finału rozgrywek. Mecz jednak od samego początku nie do końca im się układał i wynik wisiał na włosku.


Wicemistrzowie Polski swój triumf mogą przede wszystkim zawdzięczać bramkarzowi, Rodrigo Corralesowi, którego kapitalne interwencje zatrzymywały ataki gospodarzy. Płocczanie zwłaszcza w pierwszej połowie mieli spore problemy z rozegraniem ataku, o czym świadczy, że przez pierwszy kwadrans do bramki rywala trafiali zaledwie czterokrotnie. Często oddawali strzał z nieprzygotowanych pozycji, co zazwyczaj kończyło się pudłem, bądź ułatwieniem zadania goalkeeperowi.


Na szczęście dla Wisły, ich rywale również nie grzeszyli, choć swoje trzy grosze dorzucił do tego oczywiście hiszpański bramkarz gości. Obok Corralesa najważniejszą postacią w ekipie Manolo Cadenasa był niewątpliwie Alexander Tioumentsev, najlepszy strzelec polskiej drużyny, który zakończył mecz z pięcioma golami. Z czasem trwania meczu coraz lepiej wyglądał również Mariusz Jurkiewicz, który ostatecznie zdobył cztery bramki, tyle samo co Ivan Nikcević.


Wisła wciąż ma spore szanse na trzecie, a nawet drugie miejsce. Lokata wicelidera zależy jednak od wyniku meczu KIFu Kolding z Barceloną. Liczba punktów (11) po dziewięciu kolejkach, przy tak silnej grupie może jednak robić wrażenie.


Alingsas HK - Orlen Wisła Płock 22:23 (8:9)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)