Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Na taką Świętą Wojnę czekali kibice. Świetny mecz w Hali Legionów

Na taką Świętą Wojnę czekali kibice. Świetny mecz w Hali Legionów

Inne | 10 marca 2015 21:54 | Damian Wiśniewski

fot. Damian Wiśniewski

Tym razem nie było dominacji, masakry rodem z poprzedniego meczu Wisły Płock i Vive Kielce. Obie drużyny stoczyły zacięte spotkanie, którego losy kielczanie przechylili na swoją szalę dopiero w samej końcówce.


Podobieństw z poprzedniego meczu tych dwóch drużyn od samego początku nie widzieliśmy najmniejszych. Wisła postawiła tym razem na naprawdę twardą obronę i Vive nie potrafiło się rozpędzić, nabrać swojego rytmu. Efektem tego to właśnie do „Nafciarzy” należał początek tego pojedynku. W pierwszych minutach goście potrafili odskoczyć na odległość dwóch – trzech trafień, jednak oddać trzeba gospodarzom, że na więcej im nie pozwolili. W ich przypadku zawodziła głównie skuteczność – albo nie potrafili trafić w światło bramki, albo dostępu do niej bronił fantastycznie dziś dysponowany Rodrigo Corrales.


W zespole gości skuteczny z rzutów karnych był Michał Daszek, a z koła świetnie rzucał Kamil Syprzak. Dość wystarczy dodać, że w trakcie pierwszej połowy Sławomir Szmal miał zaledwie trzy skuteczne interwencje - to było troszkę za mało i choć Vive w pewnym momencie wyszło na prowadzenie po rzucie Chrapkowskiego, to na przerwę schodziło z jednobramkowym deficytem.


Po przerwie spotkanie różniło się tylko tym, że obie drużyny zaczęły grać zdecydowanie lepiej w ataku, co miało oczywiście przełożenie na nieco słabszą obronę. Vive szybko dogoniło gości i utrzymywało jedno – dwubramkową przewagę. Różnice zrobiła zmiana Sławomira Szmala, którego zastąpił Marin Sego. Chorwat niemal z miejsca zaczął popisywać się skutecznymi interwencjami, które pozwoliły gospodarzom na wyjście na prowadzenie. Dużo ważnych trafień zaliczył Denis Buntić, który w ogólnym rozrachunku był pod tym względem najlepszy na parkiecie.


Mecz z czasem zaczął się robić ostry, coraz bardziej zacięty, co narzucał oczywiście wyrównany wynik. Z czerwoną kartką za atak na Kamilu Syprzaku zawody kończył Piotr Chrapkowski, ale co ciekawe, nawet na oficjalnym profilu Wisły Płock na Twitterze mogliśmy przeczytać, że decyzja hiszpańskim arbitrów była zbyt pochopna.


Końcówka zapowiadała się bardzo nerwowo, ale lepiej rozegrali ją kielczanie. To oni byli skuteczniejsi pod bramką, w tej dobrej grze znów miał Sego, który obronił kolejne groźne strzały. Vive po raz kolejny ograło płocczan, choć różnica między oboma zespołami tym razem była zdecydowanie mniejsza. To bardzo dobrze rokuje przed weekendowymi meczami Ligi Mistrzów.


KS Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 30:27 (11:12)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)