Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Vardar Wiśle nie straszny. Świetny mecz wicemistrzów Polski
Rodrigo Corrales rozegrał rewelacyjny mecz
fot. EHF Champions League / facebook.com
Rodrigo Corrales rozegrał rewelacyjny mecz

Vardar Wiśle nie straszny. Świetny mecz wicemistrzów Polski

Inne | 14 marca 2015 23:09 | Damian Wiśniewski

Przed meczem faworyta nietrudno było wytypować, po jego zakończeniu mimo wygranej wszyscy czujemy radość, pomieszaną z niedosytem. Orlen Wisła Płock ograła w pierwszy starciu 1/8 finału Ligi Mistrzów Vardar Skopje sześcioma golami i na rewanż pojedzie pewna siebie.


Początek spotkania raczej nie zapowiadał tego, co miało wydarzyć się w jego trakcie. Lepiej zaczęli goście, którzy szybko objęli trzy bramkowe prowadzenie, które na szczęście szybko udało się płocczanom odrobić. Ogólnie jednak pierwszy minuty były bardzo wyrównane i trudno było wytypować, kto da radę odskoczyć rywalowi i jak szybko zdoła to zrobić.


Z czasem podopiecznie Manolo Cadenasa zaczęli się rozkręcać. Na wysokie obroty swoją drużynę wznieśli Nikola Nikcević, Nemanja Zelenović Angel Montoro i oczywiście Rodrigo Corrales. Hiszpan oraz Marcin Wichary zbudowali dzisiaj w bramce gospodarzy prawdziwą ścianę, byli zaporami nie do przejścia. Ten drugi wchodził co prawda głównie na rzuty karne, ale to, że zdołał obronić na tyle wystarczającą liczbę, by rywal w drugiej stracił nadzieję na korzystny wynik.


Do przerwy goście jednak nie odpuszczali i schodzi na nią z tylko dwubramkowym deficytem. W drugiej połowie obudził się na nasze szczęście świetnie pilnowany Kamil Syprzak. Rzuty z koła? Żaden problem. Z dystansu? Proszę bardzo. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że Wisła jest dzisiaj zaprogramowana na wygranie tego pojedynku. Strzały ze skrzydła, z dalszej odległości – wpadało wszystko.
 
A pod drugą bramką szalał Corrales. Co też Hiszpan wyprawiał w bramce i jakim cudem mu się to udawało, to wie tylko on jeden. Bramkarze spisywali się wyśmienicie, ale oni i zawodnicy nieśli się nawzajem napędzani dodatkowo szalejącą publicznością. I szkoda tylko ostatniej akcji meczu. Gospodarze mieli okazję strzelić bramkę, która dałaby osiem goli przewagi przed rewanżem, ale stracili piłkę, a zamiast nich trafił Dujszebajew i zapas wynosił będzie sześć oczek.


Ale nie mamy na co narzekać. Przed spotkaniem każdy wziąłby taki wynik w ciemno, a choć teraz pozostaje niedosyt, to przed rewanżem możemy być nastawieni optymistycznie. Awans jest w zasięgu ręki.


Orlen Wisła Płock - Vardar Skopje 32:26 (14:12)




Kategoria: Inne
Komentarze (0)