Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Do Final Four już tylko jeden krok, Vive górą w Skopje!

Do Final Four już tylko jeden krok, Vive górą w Skopje!

Inne | 11 kwietnia 2015 20:45 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Lepszego rezultatu przed rewanżem rozgrywanym u siebie raczej wymarzyć sobie nie można było. Vive Tauron Kielce pokonał na wyjeździe Vardar Skopje 22:20 i jest już bardzo blisko finałowej czwórki Ligi Mistrzów.


Początek meczu w wykonaniu mistrzów Polski był dość nerwowy, w trakcie pierwszych pięciu minut nie zdobyli oni ani jednego gola. Dujszebajew i Karacić bardzo szybko zaliczyli po jednym trafieniu i Vardar prowadził dwiema bramkami. W miarę upływu czasu gra coraz bardziej się wyrównywała, a duża w tym zasługa była Michała Jurkiewicza, który był kluczową postacią Vive tych pierwszych minut.


Świetnie na środku rozegrania radził sobie Grzegorz Tkaczyk, który potrafił w odpowiednim momencie uspokoić akcję, a do tego dorzucił całkiem niezłą skuteczność trzech goli w pierwszych dwóch kwadransach. Vive może żałować kilku niewykorzystanych szans, ale świetnie dysponowany Sterbik pokazał swoje ogromne umiejętności przy rzutach Bunticia, czy w sytuacji sam na sam ze Strlekiem.


Na przerwę jedni i drudzy schodzili z remisem 11:11, a początek drugiej części gry był łudząco podobny do tego, co oglądaliśmy w pierwszej. Kielczanie grali nerwowo, gubili piłkę w prosty sposób, a ich rywale zaczęli od dwóch goli, które zdobywali Gorbok oraz Lazarov. Pierwszy gol po przerwie dla mistrzów Polski padł dopiero w jej jedenastej minucie, a trafił Grzegorz Tkaczyk (na tamtą chwilę 4/4) i tylko niewiele lepsza skuteczność ekipy macedońskiej sprawiała, że rywale nie uciekli za daleko.


Im bliżej było końca meczu tym gra w obronie obu drużyn robiła się coraz słabsza, co oczywiście przekładało się na większą liczbę goli. Na szczęście w tym nerwowym momencie, kiedy ważyły się losy meczu, a być może i awansu, lepiej wyglądali goście. Ivan Cupić i przede wszystkim Manuel Strlek wzięli na swoje barki zdobywanie bramek i Vive skończyło ten mecz z dwubramkowym zwycięstwem. Zwłaszcza gra tego drugiego skrzydłowego w drugiej połowie wyglądał wyśmienicie – na pięć oddanych przez niego rzutów pięć trafiło do bramki Sterbika. Dla porównania do przerwy nie zdobył ani jednego gola i oddał zaledwie jeden rzut.


Taki wynik jest dla kielczan więcej, niż bardzo dobry. Przewaga dwóch trafień przed rewanżem w Hali Legionów musi nastrajać nas wszystkich niezwykle optymistycznie. Final Four jest naprawdę blisko.


Obserwuj autora na Twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)