Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Cro Cop wyrównał rachunki na UFC w Krakowie! Sukces dwójki Polaków
Mirko Cro Cop
fot. facebook.com/UFCpol
Mirko Cro Cop

Cro Cop wyrównał rachunki na UFC w Krakowie! Sukces dwójki Polaków

Inne | 12 kwietnia 2015 14:51 | Patryk Pankowiak

Bruce Buffer w roli ringowego konferansjera, popularny Dan Hardy niczym Joe Rogan i obecni na trybunach Tauron Areny Kraków, legendarny zawodnik Forrest Griffin czy mistrzyni wagi słomkowej, Joanna Jędrzejczyk. W sobotę Polskę przy okazji długo wyczekiwanej gali UFC Fight Night odwiedziło wiele znakomitości ze świata MMA. Co prawda nie wszyscy biało-czerwoni gladiatorzy dostosowali się do poziomu amerykańskiej organizacji, ale sympatycy mieszanych sztuk walki znad Wisły i tak mogą mieć powody do zadowolenia. Impreza stała na najwyższym światowym poziomie, a ponad 10. tysięczna publiczność obejrzała 12 pojedynków - w tym zapierające dech w piersiach rewanżowe starcie Mirko Cro Copa i Gabriela Gonzagi. Chorwat wyrównał rachunki, pojawiając się w oktagonie UFC po raz pierwszy od 2011 roku. Kto jeszcze kilka lat temu pomyślałby, że to wydarzy się właśnie w Polsce!

 

"Jest mi po prostu smutno"
Nie ma wątpliwości, że największym rozczarowaniem dla miejscowych kibiców była postawa lokalnych zawodników. Zawodu nie krył nawet Łukasz Jurkowski: - Dramat. Przyjdzie czas na podsumowanie. Jest mi po prostu smutno - napisał na gorąco znawca MMA. Od porażki rozpoczął już pierwszy z Polaków, Marcin Bandel. 25-latek poniósł drugą porażkę w ośmiokątnym oktagonie UFC, przegrywając przez nokaut w drugiej rundzie. Debiutujący Stevie Ray najprawdopodobniej zakończył współpracę Bomby z prestiżową organizacją.

 

Podobnie, jak Bandel, nic ciekawego w klatce nie zaprezentował również Daniel Omielańczuk. Anthony Hamilton zdominował Polaka warunkami fizycznymi i ostatecznie o jego zwycięstwie zadecydowała decyzja sędziów. Ta nie mogła być inna, ponieważ Amerykanin już na początku trafił Omielańczuka mocnym ciosem, następnie skutecznie punktując go w następnych odsłonach.

 

Na tarczy arenę zmagań opuszczała też Izabela Badurek. Wycieńczona zbijaniem wagi zawodniczka z Lublina przy próbie sprowadzenia w drugiej rundzie zostawiła głowę, a dobrze dysponowana Alexandra Albu popisała się efektownym duszeniem gilotynowym. Polka odklepała szybciej, niż zaczęliśmy się zastanawiać czy jest w stanie wyjść z opałów. Badurek nie można odmówić ambicji i zaangażowania, ale jej porażka nie była już takim zaskoczeniem, jak chociażby niepowodzenie Daniela Omielańczuka.

 

Nie wszyscy muszą posypać głowę popiołem
Do grona Polaków, którzy w sobotę nie zawiedli swoich kibiców zaliczyć można Damiana Stasiaka. Yoatzin Meza w oczach sędziów był lepszym zawodnikiem niż Webster, ale 25-latek zaprezentował hart ducha i wolę walki, dając efektowną i emocjonującą walkę. Słowa pochwały należą mu się tym bardziej, iż przyjął wyzwanie od włodarzy UFC tylko dwa tygodnie przed wydarzeniem.

 

Kibiców zgromadzonych w Tauron Arenie Kraków do euforii doprowadził z kolei Bartosz Fabiński. Warszawiak żałował później, że nie udało mu się znokautować Garretha Mclellana przed czasem, ale i tak na tyle skutecznie rozbijał przedstawiciela Republiki Południowej Afryki, że sędziowie przyznali na jego konto wszystkie trzy rundy. - Jestem bardzo wdzięczny tym wszystkim, którzy przyszli mnie oglądać - mówił później zadowolony Fabiński.

 

Wielkie zwycięstwo Polaka w Main Cardzie

Choć nie był faworytem, ważne zwycięstwo odniósł również Paweł Pawlak. 26-latek przegrał w swoim debiucie w UFC i gala w Polsce miała dla niego wymiar o być lub nie być w najlepszej organizacji świata. - Wyszedłem bardzo pewny siebie. To zasługa dobrego przygotowania się do walki. W Berlinie miałem tylko 5 tygodni treningów, podczas których zdarzały się kontuzje. Teraz były to 3 miesiące. Byłem głodny walki. Myślę, że pokazałem dobre MMA - mówił na konferencji prasowej Polak.

 

Paweł Pawlak w Krakowie pokonał faworyzowanego Sheldona Westcotta, wielokrotnie broniąc się przed sprowadzeniami i pokazując kawał dobrych zapasów. O zwycięstwie łodzianina zadecydowała postawa w trzecim rozdaniu, którą cała trójka sędziów punktowała na jego korzyść - Przytkało mnie w drugiej rundzie. Może to dobrze, bo w trzeciej rundzie przyspieszyłem tempo. Czułem się wtedy zdecydowanie lepiej - komentował Pawlak, który zanotował 11. zwycięstwo w karierze.

 

Rażony prądem
Co można zrobić w 8 sekund? Na przykład posłać rywala na deski. W sobotę udowodnił to Leon Edwards, który właśnie w takim czasie pokonał Setha Baczyńskiego. Zawodnik wagi półciężkiej z Anglii popisał się efektownym nokautem, drugim najszybszym w historii UFC. 23-latek zgarnął dzięki temu 50 dodatkowych tysięcy dolarów.

 

Mirko powrócił w Krakowie!
To była wojna, starcie gigantów MMA! Oboje najlepsze lata swojej kariery mają już za sobą, ale ich rewanżowe starcie elektryzowało wszystkich, przyciągając do Polski dziennikarzy i fanów z całego świata. - Nie myślałem o tym zbyt dużo, ale wiedziałem, że większość będzie mnie wspierać. Wiedziałem też, że wielu chorwackich kibiców wybiera się do Krakowa. To był piękny wieczór dla mnie - mówił później Mirko Cro Cop.

 

Choć legendarny zawodnik pojawił się na konferencji prasowej mocno poobijany, pokonał Gabriela Gonzagę w trzeciej rundzie, wyrównując rachunki za bolesną porażkę z 2007 roku. Chorwat zdewastował twarz rywala piekielnie mocnymi łokciami na tyle mocno, że Brazylijczyk od razu po walce został przetransportoway do szpitala. - Zrobiłem to, co mogłem. Byłem fantastycznie przygotowany do tej walki. Wiedziałem, że będę miał czas na to, żeby go pokonać. Walka była zakontraktowana na pięć rund. Gonzaga to trudny przeciwnik. Może po dwóch rundach nie wyglądało na to, że rozgrywam pojedynek dobrze pod względem taktycznym, ale taki był plan, żeby dać wyszumieć się rywalowi i spróbować go skończyć w trzeciej rundzie. To był najważniejszy pojedynek w mojej karierze - dodaje Mirko Filipovic. Chorwat wygrał 31. walkę w MMA.

 

Współpraca: Hubert Błaszczyk


Kategoria: Inne
Komentarze (0)