Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Asekuracyjny Błachowicz nie sprostał zadaniu
Jan Błachowicz nie wierzył w decyzję sędziów
fot. facebook.com/UFC
Jan Błachowicz nie wierzył w decyzję sędziów

Asekuracyjny Błachowicz nie sprostał zadaniu

Inne | 12 kwietnia 2015 15:51 | Patryk Pankowiak

Choć Jan Błachowicz był w życiowej formie i pod względem fizycznym świetnie przygotował się do UFC Fight Night w Krakowie, Jimi Manuwa zdominował go w każdym aspekcie MMA, odnosząc pewne zwycięstwo. Co więcej, 35-latek zmagał się z kontuzją kolana, o której poinformował media dopiero w trakcie konferencji prasowej.


Doświadczony Manuwa od samego początku przeważał nad reprezentantem gospodarzy. Polak obawiał się otwartej wymiany ciosów, a Anglik zdecydował się, by przycisnąć rywala do klatki i skupić się na okopywaniu nóg. To był przepis na sukces, który w przeszłości na KSW 15 zastosował również Rameau Thierry Sokoudjou. Tym razem Błachowicz nie odniósł takich obrażeń, jak w walce z Kameruńczykiem, ale nie potrafił ukąsić przeciwnika, który kontrolował przebieg pojedynku przez pełne 15 minut.


Jimi Manuwa odniósł swoje 15. zwycięstwo w karierze, ale po raz pierwszy musiał czekać na decyzję sędziów. - Nie byłem pewien, że wygrałem w trzech rundach, ale nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji, żeby czekać na werdykt - zauważa pogromca Polaka. Anglik zmagał się nie tylko z Błachowiczem, ale i urazem. - Byłem kontuzjowany. Lekarze odradzali mi walkę, ale zdecydowałem się podjąć wyzywanie i udało się wygrać. Czekam teraz na operację - dodaje Manuwa, który odbudował się po porażce ze Szwedem, Alexandrem Gustafssonem.


Boli fakt, że Big John nie podjął ryzyka i nawet w decydującej odsłonie nie zdecydował się postawić wszystkiego na jedną kartę, walcząc mocno asekuracyjnie. Cofał się i odpierał ataki przeciwnika, gdy to on miał być stroną przeważającą. Polak był zaskoczony jednogłośną decyzją sędziów, którzy zgodnie wskazali na Poster Boya. - Po prostu myślałem, że zadałem więcej celnych ciosów niż mój przeciwnik. Najwyraźniej się myliłem. Muszę jeszcze raz obejrzeć tę walkę - mówił Błachowicz.


Trudno mieć jednak pretensje do sędziów, gdyż zdaniem wielu 32-latek najzwyczajniej nie zasłużył na końcowy sukces. - Taktyka była prosta – walczyć w stójce, jak będzie okazja to obalić. Okazji do obaleń nie było i zapomniałem o innych aspektach walki. Nie będę płakał, wyciągnę wnioski i wrócę silniejszy - opowiada Polak, dla którego była to pierwsza przegrana w UFC w dwóch stoczonych walkach.


Jan Błachowicz nie musi się martwić, iż przez klęskę w Krakowie zostanie zwolniony z organizacji, ale droga ku czołowej dziesiątce kategorii wagowej do 92 kilogramów mocno się wydłużyła. Nie pomogło nawet wsparcie ponad 10-tysięcznej widowni. - Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony dopingiem. Niestety, nie poszło mi i kilku Polakom, ale mam nadzieję, że oni podobnie jak ja wrócą silniejsi i pokażemy legendarną polską siłę - kończy Jan Błachowicz. Nam pozostało tylko trzymać kciuki i czekać na wielki powrót polskiego gladiatora.


Współpraca: Hubert Błaszczyk


Kategoria: Inne
Komentarze (0)