Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Pani Renata nie będzie emerytem

Pani Renata nie będzie emerytem

Inne | 14 kwietnia 2015 15:16 | Michał Chmielewski
Renata Mauer-Różańska
fot. Youtube/AWF Wrocław
Renata Mauer-Różańska

Od pierwszego jej olimpijskiego złota minie w tym roku dziewiętnaście lat. Od ostatniego - o cztery mniej. To drugie, niezupełnie przypadkiem, akurat miała w torebce. Powoli wyciąga zawinięty krążek. Pokazuje studentom, pozwala dotknąć, założyć na szyję. Przed nimi ten sam medal z Sydney trzymało w rękach setki, jeśli nie tysiące zainteresowanych. Dla każdego tak samo ważny, tak samo ekscytujący. Olimpijski. Trudno wobec takiej relikwii przejść obojętnie.

 

Pani Renata prowadzi zajęcia. Na dziewięćdziesiąt minut tylko trzydzieści jest o tym, z czym do studentów przyszła. O olimpizmie. W międzyczasie odebrała pięć telefonów, w tym dwa z gratulacjami. Dowiedziała się, że Polskie Stowarzyszenie Sportu Kobiet wybrało ją trzecią najlepszą zawodniczką minionego dwudziestolecia. Uśmiecha się.

 

- Zupełnie zapomniałam o tej gali. A opowiadałam wam o tym, jak pominęłam na wystąpieniu Premiera?

 

I opowiedziała. Że Jerzy Buzek się nie pogniewał i na pewno do dziś pamięta feralną ceremonię. Bo gdyby nie Aleksander Kwaśniewski, który po cichu o koledze przypomniał, to byłaby wtopa.

 

Pani Renata lubi opowiadać o igrzyskach, w których startowała. Jako wykładowca i członek PKOl jednym tchem wymienia wszystkie olimpiady, ale to Sydney, Atlanta i Seul są najważniejsze. W 1988 roku była w Korei jako kibic razem z innymi utalentowanymi sportowcami. W nagrodę. Tam zakochała się w pięciu kółkach i kocha je do teraz. O Barcelonie i Atenach mówi niewiele.

 

Z projektora leci film. Nie z Internetu lub przenośnego dysku. Pani Renata większość pamiątek trzyma na oryginalnych płytach CD, których ważności i ceny nie wyznaczają złotówki. Nie ma na nich nawet rysy. Informatyk na prośbę podzielił nagranie na części tak, by łatwiej można było wybierać sceny. Zazwyczaj włącza tę jedną.

 

Z projektora emitowany jest finał karabinu sportowego na trzy postawy.
Pani Renacie szklą się oczy.
Gorszy strzał oddaje jedna z faworyzowanych rywalek. Spada za podium.
- To olbrzymie nerwy. Ja też tylko w ósemkę.

 

Podnosi głos, chociaż w sali siedzi łącznie sześć osób. Po piętnastu latach analizuje jeszcze błędy i wyciąga wnioski. Mazurek Dąbrowskiego. Na prośbę wszyscy wstają, pani Renata niemo porusza ustami. Oficjalnie zakończyła niedawno karierę. Tylko że to nieprawda.

 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)