Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Kielecka maszyna znów nie dała się zatrzymać

Kielecka maszyna znów nie dała się zatrzymać

Inne | 26 kwietnia 2015 20:09 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Nie zawiódł się nikt, kto niedzielny wieczór postanowił poświęcić finałowi Pucharu Polski w piłce ręcznej. Vive Tauron Kielce i Orlen Wisła Płock stworzyły kapitalne widowisko, po którym bardziej zadowolony będzie ten pierwszy zespół.


Adaś Miauczyński w świetnym filmie Marka Koterskiego „Nic Śmiesznego” zawsze był drugi. Na 1500 drugi, z polskiego drugi, w nogę drugi. Tak teraz muszą czuć się zawodnicy i kibice Wisły Płock, którzy od kilku lat na krajowym podwórku zawsze oglądają plecy Vive Kielce.


To spotkanie nie było jednak tak jednostronne, jak w ostatnich latach bywało. Było ostre, zacięte i przede wszystkim wyrównane. Nie brakowało ostrych spięć, o czym świadczą czerwone kartki dla Michała Jureckiego i Piotra Grabarczyka. Obaj co prawda dostali je za zbyt dużą liczbę dwuminutowych kar, ale w przypadku „Dzidziusia” to już kolejny szalenie ważny mecz, w którym zostaje usunięty z parkietu przed czasem.


Obie ekipy zagrały dzisiaj bardzo dobrze w obronie. Dobrze zorganizowane defensywy plus świetni bramkarze, to wszystko sprawiało, że do po trzynastu minutach gry na tablicy wyników widniał rezultat 3:3. Można było się jednak spodziewać, że w meczu o takiej randze, w którym mierzą się dwie świetne ekipy, gradu goli może zabraknąć.


Cuda w bramce Wisły Płock wyprawiał Rodrigo Corrales, a akcja w której obronił trzy kolejne rzuty kieleckich zawodników przejdzie pewnie do historii tych rozgrywek. Na pocieszenie Hiszpanowi została nagroda dla najlepszego goalkeepera tego turnieju. MVP został Kamil Syprzak, ale to najważniejsze trofeum znów płocczan ominęło.


Vive po raz kolejny w najbardziej kluczowym elemencie pokazało, dlaczego jest jedną z najlepszych drużyn tego kontynentu. W odpowiednim momencie podopieczni Tałanta Dujszebajewa potrafili zachować zimną krew, a przecież jeszcze w 55. minucie zmagań prowadzili jedną bramką.

 

Dla kieleckiej ekipy to wielkie osiągnięcie, ale wszyscy wiemy, że najważniejsze zadanie do wykonania czeka w Kolonii. Drużyna Manolo Cadenasa może się z kolei cieszyć, już niedługo prawdopodobnie będzie miała okazje do rewanżu. Trudno przecież wyobrazić, sobie aby w finale play off o mistrzostwo Polski zabrakło którejś z tych ekip.


Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 26:23 (11:9)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)

Inne

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL