Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Final Four na Narodowym? Wolne żarty

Final Four na Narodowym? Wolne żarty

Inne | 28 kwietnia 2015 20:47 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Świetny nastrój po niezłej oprawie i pełnej hali podczas meczu finałowego o Puchar Polski piłkarzy ręcznych jak widać pozwala naszym związkowcom na zbyt daleko idące, bardzo optymistyczne wnioski. Marcin Herra zaczął marzyć, aby w przyszłości turniej odbył się na… Stadionie Narodowym.


Podczas tego weekendu tak naprawdę tylko raz można było poczuć, że na Torwarze rozgrywane jest wielkie wydarzenie. Tym momentem było spotkanie finałowe, które wreszcie przyciągnęło komplet publiczności, miało odpowiednią oprawę i trzymało w napięciu niemal do samego końca. Chciałoby się, żeby każdy mecz Final Four przyciągał zainteresowanie na podobnym poziomie, jednak to na razie możemy włożyć między bajki.


Przed paroma dniami pisałem już o tym, co mi się nie podobało podczas pierwszego dnia turnieju. Dużo wolnych miejsc i słaba promocja wciąż cisną się na usta (zwłaszcza wobec tego, jak wyglądał mecz o trzecie miejsce), a przecież gdyby w ścisłym finale zabrakło kogoś z dwójki Vive – Wisła, to ten najważniejszy mecz mógłby wyglądać bardzo podobnie. Nie mamy pewności, czy fani Azotów, lub Górnika potrafiliby stawić się w Warszawie w takiej sile.


To jednak wie każdy w miarę zorientowany, o frekwencji zresztą już pisaliśmy. Ostatnio doszły do nas jednak głosy, od których zaczął się jeżyć włos na karku. Otóż wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce zachwycony atmosferą podczas tego weekendu, zaczął marzyć o tym, aby w przyszłości przenieść Final Four na… Stadion Narodowy.


- Chciałbym za jakiś czas zastanowić się, czy dotarliśmy już do etapu, w którym bylibyśmy w stanie zaprosić na finał nie tylko kilka, ale nawet kilkanaście tysięcy widzów. Niewykluczone, że także w Warszawie, ale już na jakimś bardziej spektakularnym obiekcie. Patrzymy zarówno na turniej Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii, jak i na Niemców, którzy przy okazji meczu piłki ręcznej zgromadzili na stadionie piłkarskim ponad trzydzieści tysięcy widzów – mówi w rozmowie ze Sportowymi Faktami Marcin Herra.


Tylko mi coś się tutaj kłóci? Czy pan Marcin nie zauważył, że w sobotę i niedzielę tylko raz Torwar gościł komplet publiczności, choć miał do tego okazję czterokrotnie? Mówimy o nieco ponad czterotysięcznej hali, nie stadionie mogącym pomieścić 50 tysięcy ludzi. Nie, to nie mogło być powiedziane na poważnie.


Oczywiście, w dalszej części wiceprezes mówi, że to sfera domniemań, ale jeśli Euro 2016 odpowiednio wypali, będą sukcesy klubów i reprezentacji, jeśli zainteresowanie się zwiększy, to czemu nie?


A może temu, że reprezentacja sukcesy odnosi już od wielu lat, Vive właśnie po raz drugi w trakcie trzech sezonów awansowało do półfinału Ligi Mistrzów? Temu, że mimo tego w Warszawie zainteresowanie szczypiorniakiem wciąż jest co najwyżej mizerne? W tym mieście piłka ręczna praktycznie nie istnieje. Błędem było wybranie Torwaru do organizacji takiego turnieju, ale Puchar Polski w piłce ręcznej na Narodowej, to nie byłby błąd, ale wielbłąd, jak mawia klasyk.


To nie ten moment, nie ta pora i to jeszcze przez parę ładnych lat. Nie mamy wątpliwości, że przyszłoroczne mistrzostwa Europy przyciągną na polskie hale ogromne rzesze kibiców. Mamy za to ogromne, czy dałoby się zapełnić taki stadion, jak ten w Warszawie na mecz polskich drużyn klubowych. Przyszła edycja turnieju znów odbędzie się w naszej stolicy, ale apelujemy, aby na następne lata zwyciężył rozsądek. Poprawmy promocję, zapewnijmy kibicom atrakcje także pozasportowe (chociaż w tym roku nie było z tym tak źle, tylko ten Rafał Brzozowski…) i przenieśmy turniej na większą halę, ale w innym mieście. Jestem pewien, że kibice z Kielc i Płocka nie odmówiliby, gdyby proponowano im większą liczbę wejściówek, a jeśli nasza reprezentacja będzie osiągała sukcesy (rok 2016 to przecież nie tylko Euro, ale również Igrzyska w Rio), to może to faktycznie mieć wpływ na frekwencję na takim turnieju.


Odstawmy przynajmniej na razie tę Warszawę, a już przede wszystkim Stadion Narodowy. Wróćmy tam, kiedy miasto będzie naprawdę żyło piłką ręczną, lub będzie miało do zaoferowania coś więcej niż Torwar.


Nie jest jednak tak, że wszystko, co wydarzyło się podczas ostatniego weekendu nie przypadło nam do gustu. W żadnym wypadku. Oprawa meczu finałowego, głośni kibice z Płocka i Kielc, to wszystko razem sprawiło, że chciałoby się przeżywać podobne emocje dużo częściej. I życzymy, żeby w przyszłym roku Torwar zaliczył kolejny skok frekwencji, a dramaturgia ostatniego spotkania stała na podobnym poziomie.


A potem przenieśmy się z tą imprezą w inne miejsce.

 

Obserwuj autora na Twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)