Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Siatkówka towarzyska. Krispol Liga jest bez sensu

fot. archiwum Victorii PWSZ Wałbrzych

Siatkówka towarzyska. Krispol Liga jest bez sensu

Inne | 20 maja 2015 19:43 | Michał Chmielewski

Sporo było ostatnio szumu o siatkówkę w TVP. Że nie ma, że w Polsacie zakodowali, że jak to tak, że sport narodowy. No to TVP, na ratunek wizerunku i kulejącej ramówki, siatkówkę kupiło. Pierwszoligową. Młodzi siatkarze występowali przed kamerami, w halach pojawiali się znani dziennikarze, kamery, zrobiono szum, promocję i prestiż. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców w kapciach dowiedziało się, że oprócz reprezentacji w takie coś gra się też w klubach. Kolejne kilkadziesiąt – że oprócz Plus Ligi mamy w kraju coś jeszcze. Ligę towarzyską.

 

Krispol 1. Liga to 14 zespołów, które stanowią mieszankę absolutnej młodości i ekstraklasowego doświadczenia. To chłopacy zupełnie nienadający się do sportu i tacy, na których mecze przyjeżdżają szkoleniowcy największych klubów. Tułający się jeszcze rok temu w trzeciej klasie rozgrywkowej Wałbrzych odwiedził ówczesny trener ZAKSY, Sebastian Świderski. Później odwiedzali i inni.

 

Tekst pochodzi z autorskiego bloga chmielewski.blog.pl

 

Temat dolnośląskiej drużyny to w ogóle większa historia. Beniaminek, który do zaplecza awansował po kilkuletnich męczarniach przeciwko sławom takim jak np. Orion Sulechów, Olavia Oława czy Siatkarz Oleśnica, od razu zgarnął całą pulę. I mimo że po rundzie zasadniczej był dopiero trzeci, w fazie play-off pokazał, że jest drużyną godną występów w elicie. W wielkim (?) finale pewnie rozprawił się z Nysą w trzech meczach zdobywając mistrzostwo i świętując awa... A nie, żadnego awansu nie będzie.

 

W normalnych, sportowych rozgrywkach najlepsza drużyna niższej ligi kolejny rok spędza w klasie wyższej zastępując tym samym tę, która akurat przeciwko wielkim firmom nie miała nic do powiedzenia. Ale polski system lig siatkarskich ze sportem wspólnego wiele nie ma i najlepsi rok w rok doskonale bawią się we własnym gronie od czasu do czasu zapraszając do kółeczka kogoś nowego z wypchanym portfelem. A że zaproszenia nie muszą być wcale wysyłane do najlepszych spoza Plus Ligi? To nic. Tak do elity dołączył rok temu m.in. Lubin, który w pierwszoligowych rozgrywkach sezonu 2013/14 zajął dopiero 3. miejsce. Ówczesny mistrz, Camper Wyszków, o takim splendorze nawet nie marzył. I po kilku miesiącach, nomen omen na antenie TVP, trener Jan Such nie wytrzymał. O chorym systemie ligi zamkniętej mówił bez ogródek:

 

- W tamtym roku wygraliśmy 1. ligę, w tym roku prawdopodobnie tak samo, ale do Plus Ligi nas nie wpuszczą. Dlaczego? Pytam się, gdzie tu jest sport? – pytał rozgoryczony szkoleniowiec deklarując, iż zamierza zakończyć swoją karierę trenerską. - Cztery lata temu zabrali mi zespół z Radomia do Warszawy, zostałem bez pracy. Tutaj bez pieniędzy pracowałem, żeby zrobić wspaniały wynik i robimy to. I nie wpuszczają nas do ligi. W zeszłym roku chłopcy cieszyli się z mistrzostwa, dopuszczony do ekstraklasy został trzeci i czwarty zespół, my nie. W tym roku znów wygramy i co? Znów nas nie wpuszczą. Jaki mam mieć cel pracy, żeby walczyć z tymi chłopakami? – pytał Such zdębiałą dziennikarkę.

 

Trener miał prawo być rozgoryczony tym mocniej, że ekipa z Wyszkowa zgłaszała akces do Plus Ligi jako duet z Pekpolem Ostrołęka. Halę zaakceptowano, budżet też, wymogi licencyjne zostały spełnione, ale władze rozgrywek ligi poszerzać nie chciały. Co więcej, jak donosił portal moja-ostroleka.pl, triumfator Krispol Ligi nie otrzyma nawet premii z PZPS. A więc grasz, wygrywasz, wieszasz medal i biją ci brawo. A potem zjeżdżaj.

 

W środowisku siatkarskim o potrzebie otwarcia rozgrywek mówi się od dawna, chociaż głosy te – co logiczne – częściej dobiegają nie z Plus, a 1. Ligi. Z drugiej strony mające bezpieczne plecy w przypadku blamażu kluby z ekstraklasy nawet nie próbują udawać, że walka o 7. lokatę sezonu kogokolwiek obchodzi. Takie wydarzenia cieszą się znikomym zainteresowaniem kibiców i samych zawodników, którzy bardziej niż o zwycięstwie myślą już o tym, gdzie siatkarskie korzenie zapuścić w kolejnym roku. Jest nudno, niesprawiedliwie, a co najważniejsze – bezmyślnie. Jak różna byłaby postawa młodych siatkarzy, którzy na horyzoncie – zamiast pamiątkowego zdjęcia – widzieliby możliwość zagrania meczu na Podpromiu lub w Ergo Arenie? Jak ważne stałyby się mecze między słabeuszami, których ekstraklasowy byt dziś leży wyłącznie w rękach związkowych działaczy i wydawanych przez nich licencji? Na to pytanie odpowiedzi są. Tylko że nie w polskiej siatkówce. 

 

Trener Jan Such od nowego sezonu poprowadzi Barkom Lwów.

 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)