Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Rafał Omelko: Sztafetę 4x400 stać w Pekinie na medal [ROZMOWA]

Rafał Omelko: Sztafetę 4x400 stać w Pekinie na medal [ROZMOWA]

Inne | 28 maja 2015 15:15 | Michał Chmielewski
Rafał Omelko
fot. Facebook Rafała Omelko
Rafał Omelko

- Jeżeli będziemy zdrowi i pobiegniemy na maksimum możliwości, możemy w Pekinie stanąć na podium – zapowiada Rafał Omelko, członek brązowej sztafety 4x400 metrów z Mistrzostw Europy w 2014 roku. Po mityngu w Ostravie opowiedział Michałowi Chmielewskiemu o chęci powrotu do płotków, małej zazdrości Czechom i trudach trenowania we Wrocławiu.

 
Michał Chmielewski: Nieczęsto na mityngach lekkoatletycznych biega się na 300 metrów, tymczasem Ty tej wiosny masz już za sobą dwa takie starty. To autonomiczna decyzja czy wszystko umawiane jest wcześniej z trenerem?
 
Rafał Omelko*: Pierwsze starty w sezonie są zazwyczaj wprowadzające – wtedy jest miejsce na nietypowe dystanse jak 300, 600 lub 1000 metrów. Takie zawody biega się trochę inaczej, bo tempo zazwyczaj jest wyższe niż w konkurencjach olimpijskich. Ale dobrze się na wiosnę przetrzeć, wszystko jest uwzględnione w opracowanym przez trenera planie treningowym. Dziś 300 metrów płaskie, niedawno przez płotki. Tę dodatkową stówę dopiero dołożę.

Kiedy?
 
Sezon nabiera tempa, z Ostravy jedziemy od razu do Rygi na kolejny mityng i za dwa dni (w czwartek – red.) biegnę już – też przez płotki – 400 metrów.
 
Romans z płotkami jest chwilowy czy da się jakoś połączyć te dwie specjalności? Nie zamierzasz chyba zmieniać konkurencji w sezonie mistrzowskim?
 
Nie, koncentruję się cały czas na płaskich czterystu metrach i pod tę konkurencję przygotowywałem się całą zimę. Ale płotki też mnie cieszą, w przeszłości zresztą byłem w nich mistrzem Polski juniorów. Niestety kontuzja na dłużej mnie wykluczyła i musiałem skoncentrować się na zwykłym bieganiu. Teraz próbuję trochę do tego wrócić, zobaczymy jak wyjdzie.

Spróbujesz zrobić dwa minima na Pekin?
 
Byłoby pięknie, ale za wcześnie, by o tym mówić. Najważniejsze jest płaskie czterysta tak indywidualnie jak i w sztafecie. Mistrzostwa Świata w Pekinie to naturalny cel tego lata i w szczególności drużynowo – nie boję się tego powiedzieć – liczę na nasze wysokie miejsce, jeśli nie na medal. Mam nadzieję, że jeśli będziemy biegali 4x400 w czasie 2:59, da to realną szansę, by o niego walczyć. Ale to nie lada sztuka. Po pierwsze, cała czwórka musi być zdrowa, po drugie – w najwyższej formie.
 
Niewykluczone, że do zespołu przebojem awansuje dzisiejszy zwycięzca na 300 metrów, Karol Zalewski. Wygrana z Pavlem Maslákiem na jego terenie to sukces i dobry prognostyk.
 
Karol dobrze prezentuje się nie od dziś, ale od dłuższego czasu. To dobra wiadomość, że zdecydował się przedłużyć z 200 do 400 metrów, bo im więcej nas będzie, tym silniejszą będziemy mieli sztafetę. Będzie walka o miejsce w składzie i jednocześnie zabezpieczenie na wypadek nagłych wypadków.
 
Mimo coraz lepszych perspektyw nie zdecydowałeś się wyjechać z Wrocławia. Kilkoro lekkoatletów Dolny Śląsk w ostatnim czasie wydał, ale mówi się, że infrastruktura w stolicy Dolnego Śląska nie jest wystarczająca. Jest tragicznie czy tylko kiepsko?
 
Liczba dobrych lekkoatletów nie oddaje tego w jakich warunkach na co dzień trenuje się we Wrocławiu. Nie ma co ukrywać, że infrastruktury na odpowiednim poziomie bardzo brakuje. Mamy jeden stadion na tak duże miasto, który niby był niedawno remontowany, a po kilku sezonach znów nadaje się do modernizacji. Nowa nawierzchnia okazała się całkowicie nieodpowiednia. Ale to latem. Zimą do dyspozycji jest 40 metrów przestarzałego tartanu rozłożonego w hali AWF plus skocznie do tyczki, wzwyżu i koło do kuli. To wszystko. Przez kilka miesięcy nie mamy w zasadzie czego w domu szukać i uciekamy do Spały. I mimo że od lat o potrzebie takiego obiektu na Dolnym Śląsku się mówi, do dziś nie zrobiono w zasadzie nic konkretnego. A szkoda.
 
Jak patrzy się na ostravską Zlatą Tretrę, nie sposób nie pomyśleć, że taką piękną imprezę warto by mieć we własnym mieście. Mamy czego zazdrościć Czechom?
 
Oczywiście. Ten mityng w ogóle jest dla mnie fenomenem, bo w stosunkowo niewielkim mieście w rok wzniesiono doskonały stadion, od lat zaprasza się światowe gwiazdy, w tym te największe (aluzja do finiszującego obok mistrza olimpijskiego Usaina Bolta – red.) i ogląda je z trybun komplet kibiców. Czesi pokazują, że da się, ale trzeba chcieć. Szczerze powiedziawszy, nie sądzę, że dane mi będzie na przykład zakończyć karierę na takiej imprezie rozegranej we Wrocławiu, ale może chociaż doczekam porządnej hali. I też się ucieszę.
 
* - Rafał Omelko, ur. w 1989 r. reprezentant AZS-AWF Wrocław specjalizujący się w biegu na 400 metrow. Indywidualny i drużynowy brązowy medalista HME 2015 w Pradze, drużynowy brązowy medalista ME 2014 w Zurychu.
Kategoria: Inne
Komentarze (0)