Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Marzenie? Dobić do 50

Marzenie? Dobić do 50

Inne | 29 maja 2015 11:22 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Dwa lata po największym sukcesie Vive na arenie międzynarodowej, zespół z Kielc ma szansę przynajmniej go powtórzyć. W 2013 roku drużyna prowadzona przez Bogdana Wente zajęła trzecie miejsce w turnieju finałowym, ekipa Tałanta Dujszebajewa jutro ruszy w swój bój. Czy zdoła stanąć na podium?

 


O co chodzi z tą magiczną pięćdziesiątką? Vive w tym sezonie ma niesamowity bilans spotkań we wszystkich rozgrywkach. 48 zwycięstw, zero remisów i zaledwie jedna porażka, w rewanżowym starciu z Montpellier, która i tak w żaden sposób kielczanom nie zaszkodziła. Dwa zwycięstwa dzielą mistrzów Polski od magicznej liczby 50 oraz… triumfu w Lidze Mistrzów. Gdyby udało się załatwić obie te rzeczy za jednym podejściem, to historia zostałaby stworzona na naszych oczach.


Zadanie oczywiście nie będzie łatwe, ale mistrzowie Polski już niejednokrotnie w tym sezonie pokazywali, że stać ich na świetną grę. Wreszcie nie trzeba martwić się kontuzje, do gry gotowi są praktycznie wszyscy zawodnicy. Z urazami zmagali się co prawda Uros Zorman, Tomasz Rosiński oraz Julen Aguinagalde, ale wszyscy trzej już trenują normalnie z zespołem i wszystko wskazuje na to, że jutro będą do dyspozycji trenera. Ważny jest oczywiście powrót Krzysztofa Lijewskiego, który w półfinałowym pojedynku z Pogonią Szczecin zagrał pierwszy raz od wielu miesięcy. Wystąpił oczywiście również we wszystkich trzech meczach z Wisłą Płock.


Faworytem tego pierwszego półfinału i całego weekendu w Kolonii jest oczywiście zespół Barcelony. Katalończycy niewątpliwie przyjechali do Niemiec z zamiarem zdobycia złotego medalu, w swoich szeregach ma tak wybitnych zawodników, jak Kiril Lazarov (fantastyczna średnia 7,07 trafienia na mecz Ligi Mistrzów), kapitalny rozgrywający, Nikola Karabatić, czy Sergiej Rutenka. Barcelona dwa lata temu przegrała w finale tych rozgrywek, rok temu zajęła w nich trzecie miejsce.


Vive jednak też nie ma się czego wstydzić i dysponuje zawodnikami klasy światowej i trenerem, który wie jak smakuje zdobycie Ligi Mistrzów. Jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie, pokaże swoją najlepszą piłkę ręczną, to szanse na awans do wielkiego finału są i to wcale nie takie małe. My również będziemy w Kolonii i będziemy przyglądać się z bliska, jak wygląda walka mistrzów Polski o największe trofeum w klubowej, europejskiej piłce ręcznej. Start już jutro, obecność przy odbiornikach obowiązkowa.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)