Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Barcelona znów nie dała się pokonać. Sarić zrobił różnicę

Barcelona znów nie dała się pokonać. Sarić zrobił różnicę

Inne | 30 maja 2015 17:11 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Nie udało się dwa lata temu, nie udało się i teraz. Vive Tauron Kielce znowu przegrało w półfinale Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych z Barceloną i na pocieszenie zostaje mu gra o trzecie miejsce.

 


Pierwsza połowa meczu otwierającego tegoroczny final four w Kolonii pokazała, że mierzą się dwie drużyny, które równie dobrze mogłyby zrobić to w finale i nikt nie mógłby na ten fakt narzekać, ale także, że podeszły do tego spotkania dość mocno spięte. Widać to było zarówno w poczynaniach Vive w ataku i Barcelony w obronie, zwłaszcza w ostatnich minutach tej części gry.


Początkowo jedni i drudzy popełniali sporo błędów w grze ofensywnych, czego efektem w siódmej minucie było to, że na tablicy wyników widniał rezultat 2:2. Oddać trzeba jednak również obu bramkarzom, iż kilkukrotnie pokazywali swoje duże umiejętności. Zarówno Sego jak i Vargas kilkukrotnie niezłymi interwencjami chronili swoje zespoły.


W pewnym momencie Barcelona objęła nawet czterobramkowe prowadzenie, ale tak naprawdę zawdzięczała je bardzo kiepskiej dyspozycji w ataku kielczan, niż swojej fantastycznej grze. Mistrzowie Polski bardzo często gubili piłkę, albo oddawali rzuty z zupełnie nieprzygotowanych pozycji. Końcówka wyglądała jednak w ich wykonaniu nieco lepiej i udało się obniżyć straty do dwóch oczek. Wrażenie robiła gra Julena Aguinagalde, a po stronie gospodarzy Nikoli Karabiticia (choć na szczęście polskiej drużyny łapał kary indywidualne) i skutecznego na siódmym metrze, Kirila Lazarova.


Druga część meczu zaczęła się zdecydowanie lepiej dla Katalończyków, którzy szybko zaczęli zwiększać swoją przewagę, aż zaczęła ona wynosić nawet pięć punktów. Tym razem jednak kielczanie obudzili się jeszcze bardzo szybko. Na przełomie zaledwie paru minut zmniejszyli straty do jednego trafienia, a następnie nawet wyrównali, jednak koniec końców na niewiele się to zdało.


Po przerwie do bramki Barcelony wszedł dobrze znany nam z ostatnich mistrzostw świata Danijel Sarić. Reprezentujący Katar zawodnik wskoczył na wręcz nieprawdopodobne obroty i paroma fenomenalnymi interwencjami zrobił różnicę. Jeśli powiedziało się, że w pierwszej połowie dobrze bronili Sego oraz Vargas, to co powiedzieć o Sariciu? Kosmos, do którego nie potrafił niestety dorównać ani Chorwat, ani wprowadzony później za niego Sławomir Szmal.


Vive przegrało drugi półfinał Ligi Mistrzów w ostatnich trzech latach, drugi podczas spotkania z Barceloną. Ale nie ma co przesadnie rozpaczać. Trzeba wyciągnąć wnioski z błędów i powalczyć o brąz.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)