Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne SPORT4FANS w Kolonii: Jak się nie ma co się lubi…

SPORT4FANS w Kolonii: Jak się nie ma co się lubi…

Inne | 01 czerwca 2015 01:52 | Damian Wiśniewski
Jeden z największych bohaterów meczu o brąz. Karol Bielecki, strzelec 9 goli
fot. Paulina Siewierska
Jeden z największych bohaterów meczu o brąz. Karol Bielecki, strzelec 9 goli

Jaka jest moim zdaniem jedna z przyczyn braku występu w finale Ligi Mistrzów w przypadku Vive, pisałem wczoraj. Teraz będzie trochę o tym, dlaczego nie powinniśmy traktować tego trzeciego miejsca jako porażki, tylko cieszyć się z kolejnego poważnego sukcesu polskiej piłki ręcznej.

 


Wczoraj poświęciłem nieco miejsca poziomowi naszej ligi. Wszyscy wiemy, jak to wygląda, wystarczy spojrzeć na wyniki Vive – od góry do dołu same zwycięstwa, zarówno w meczach sezonu zasadniczego, czy play off. W Pucharze Polski to samo. Sezon, w którym odnosi się łącznie tylko dwie porażki we wszystkich rozgrywkach trzeba uznać za fantastyczny, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że jedna ta przegrana miała miejsce w być może najważniejszym starciu.


Sobotni mecz z Barceloną zabolał zapewne niejednego kibica z Polski. Może nie na tyle, żeby rzucać telewizorem przez okno, ale wszyscy mieliśmy nadzieje na więcej. Wiadomo, po przeciwnej stronie stał wielki przeciwnik, z masą wspaniałych zawodników, ale w Kielcach też nie grają słabi zawodnicy. Niektórzy mogli mówić, że fazie grupowej tych rozgrywek udało się trafić Vive na dość łatwych przeciwników, ale dwumecze z Montpellier i zwłaszcza z Vardarem Skopje pokazały, że polski zespół znalazł się w półfinale nie bez powodu.


Dlatego rozumiem w jakimś stopniu rozgoryczenie brakiem awansu do ścisłego finału. Jasne, że apetyty po takiej grze, jak wcześniej były ogromne, ale musimy się cieszyć z tego, co mamy. Jeszcze niedawno awans polskiej drużyny do final four był czymś tak odległym, jak (zachowując oczywiście proporcje) awans naszej drużyny piłkarskiej do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W ciągu dwóch lat Vive dokonało tego dwukrotnie i możemy być dumni. W tym roku odpadło dopiero w starciu z niekwestionowanie najlepszym zespołem, któremu w tej chwili chyba nikt nie byłby w stanie postawić czoła. Chyba, dlatego że gdyby któryś z bramkarzy grał na takim poziomie, jak dzisiaj Sławomir Szmal, to pokonanie Katalończyków stałoby się możliwe. „Kasa” w starciu z Kiel obronił 14 z 38 strzałów, 36%. Podobne liczby mogłyby dać triumf w półfinale.


Ale nie powinniśmy już do tego wracać, a przynajmniej nie w kategorii jakiejś dotkliwej klęski, czy katastrofy. Tak nie było, a starcie w meczu o brąz pokazało siłę mistrzów Polski i to, że w przyszłym roku mogą stawiać sobie wyższe cele. Teraz powinniśmy jednak spokojnie cieszyć się tym, co już mamy. A mamy drużynę, która znalazła się w trójce, ścisłym topie najlepszych w Europie. I z drugiej strony to nawet fajnie, że pewnie znajdzie się ktoś, kogo dla kogo to będzie na tyle duża tragedia, że trzecie miejsce nie zdoła jej przykryć. Jeszcze parę lat temu byłoby to nie do pomyślenia, a to najlepiej pokazuje, jak duży krok poczyniło w ostatnich latach Vive oraz cały polski szczypiorniak.


Przyznaję, że po sobotnim meczu również nie byłem w dobrym nastroju. Widzieliśmy wszyscy, że Barcelona nie zagrała jakiegoś rewelacyjnego meczu i kielczanie grający na swoim najwyższym poziomie, potrafiący lepiej bronić i swobodniej rozgrywać piłkę w ataku (tego zresztą zabrakło i w starciu z THW) mogliby pokonać rywali. Oni również nie zagrali przecież swojej najlepszej piłki, ale mając w bramce tego fantastycznego Saricia zdołali wygrać. Po meczu o trzecie miejsce przyszła jednak ogromna wartość. Nie ma co niepotrzebnie truć się tym jednym meczem, skoro koniec końców i tak na szyjach zawodników z Kielc zawisły medale i wrócą oni do domu we wspaniałych nastrojach.


Dlatego i my spójrzmy na całą tę sprawę nieco łaskawszym okiem. Chcieliśmy finału, triumfu, nie udało się. Mamy za to brązowy medal, który również jest ogromnym sukcesem, co trzeba podkreślać. Na te największe wygrane jeszcze przyjdzie odpowiednia pora.


Z Kolonii dla SPORT4FANS, Damian Wiśniewski


Twitter: @Wisniewski_D2

Kategoria: Inne
Komentarze (0)