Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne SPORT4FANS w Kolonii: Coś takiego chce się przeżywać co tydzień

SPORT4FANS w Kolonii: Coś takiego chce się przeżywać co tydzień

Inne | 02 czerwca 2015 21:37 | Damian Wiśniewski

fot. Damian Wiśniewski

Jeśli Niemcy będą organizować w przyszłych latach final four Ligi Mistrzów na takim poziomie, to jestem skłonny stwierdzić że powinni robić to przez najbliższych dziesięć lat, a nie pięć. Wszystko dopięte na ostatni guzik, efektownie wykonane, o miejscu na błędy nie było nawet mowy. A jeśli dodamy do tego naprawdę dobre mecze, to wychodzi nam turniej niemal perfekcyjny.


Lanxess Arena robi wrażenie od pierwszego spojrzenia, ale jeśli zrobimy to… w środku. Z zewnątrz hala wydaje się być całkiem niepozorna, ale jeśli przekroczy się jej próg i wejdzie na trybuny, to pierwszą reakcją są wytrzeszczone w zdumieniu oczy. Hala jest naprawdę bardzo duża i wygląda niesamowicie efektownie. Kiedy spojrzałem na nią pierwszy raz jeszcze była pusta, ale po zapełnieniu się kibicami wyglądała jeszcze lepiej. I nie ma sensu wstawiać tutaj zdjęcia, ono nie odda tego wrażenia nawet w 30%.


Ale sam wygląd hali nie da żadnemu organizatorowi fantastycznej atmosfery. Fanatyczni kibice Veszprem, duże liczby fanów z Polski i Hiszpanii oraz Kiel, który tak naprawdę był nieco obok tego. Wszyscy wiemy, że fani z Węgier i naszego kraju mocno ze sobą sympatyzują, otwarcie mówili, że chcieliby wystąpić razem w finale. Kiedy się to nie udało, to i tak nawzajem wspierali się w trakcie meczów. Kiedy grało Vive, kiedy grało Veszprem doping szedł z obu tych stron. O marzeniach o wspólnym występie w meczu o złoto mówił zresztą spiker mistrzów Polski, Paweł Papaj.


Wspomnieliśmy o tym, że THW było nieszczególnie lubiane przez fanów innych zespołów, a najlepiej pokazuje to ta fotografia fanki Veszprem.

 

 

Część dziennikarzy pewnie narzekałoby na to, że otrzymali miejsce niemal w narożniku, ale tak naprawdę widoczność stamtąd również była naprawdę dobra (pod obiema bramkami), tuż obok siebie miałem kibiców z Polski. Na co tu narzekać?

 

 

Organizacja tego weekendu była świetna, a składało się na to również sprawne rozmieszczenie komunikacji po Kolonii. Do hali można było dotrzeć bardzo szybko z dworca kolejowego, obok którego znajduje się zresztą słynna katedra, którą można podziwiać. Ale to nie tylko piękne widoki ułatwiały sprawne poruszanie się po mieście. W Kolonii można było spotkać bardzo wielu życzliwych ludzi i ewentualne pytanie o drogę spotykało się zawsze z dokładnym wytłumaczeniem trasy.

 

 

Co zrobiło na mnie tak naprawdę największe wrażenie? Trzeba będzie znów wrócić do zachowania fanów, najpierw Vive, którzy po meczu o brąz opanowali korytarze Lanxess Areny, choć na tym zdjęciu widać tylko, jak zajmują schody. Proszę wierzyć, po chwili na korytarzach byli sami fani z Kielc:

 

 


I obrazek kibiców Veszprem, którzy po przegranym finale bawili się tak, jakby to oni przed chwilą zdobyli upragnione trofeum:

 

 

 

To był bardzo intensywny weekend, pod koniec soboty byłem na nogach praktycznie ponad 40 godzin, ale gdybym mógł coś takiego przeżywać co tydzień, to nie wahałbym się ani chwili. Kolonia to bardzo ładne miasto, do którego aż chce się wracać rok w rok. Przyznam szczerze, że zanim tam przyjechałem miałem dużo obiekcji co do monopolu w organizacji tego turnieju dla Kolonii, ale teraz w pełni to rozumiem. To po prostu miejsce idealne.


Około 140 krajów na całym świecie transmitowało w ten weekend wydarzenia w Kolonii. To nieprawdopodobna liczba, która dawała też Kielcom i polskiej piłce ręcznej okazję do dużej promocji, zwłaszcza w kontekście styczniowych mistrzostw Europy. Kielczanie spisali się i w tym aspekcie na medal, a to jak potrafią się promować, pokazali już podczas katarskich mistrzostw.


Pozostaje nam mieć nadzieję, że styczniowe mistrzostwa Europy uda nam się zorganizować na takim samym poziomie. Również mamy piękne miasta, hale i ogromy potencjał, aby zrobić to wszystko bardzo efektownie. I ja mam przeczucie, że nam również to się uda.


Tymczasem Kolonii mówię do widzenia. Zapewne za rok spotkamy się ponownie.


Damian Wiśniewski
Twitter:
@Wisniewski_D2


Sponsorem wyjazdu do Kolonii była firma:
 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)