Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Pierwsza porażka reprezentacji w Krakowie. Oby ostatnia do końca Euro

Pierwsza porażka reprezentacji w Krakowie. Oby ostatnia do końca Euro

Inne | 20 czerwca 2015 22:20 | Damian Wiśniewski

fot. Związek Piłki Ręcznej w Polsce / facebook.com

Po dwóch wygranych w krakowskiej Tauron Arenie do naszych piłkarzy ręcznych dotarła również porażka. Polacy mierzyli się z rezerwową kadrą Danii i przegrali ten pojedynek 23:26.


Duńczycy przyjechali na to spotkanie mocno osłabieni. Niedawno dopiero zakończyli eliminacje do mistrzostw Europy, a większość zawodników długo musiała czekać na finisz rozgrywek ligowych. Stąd nikogo nie dziwił fakt, że selekcjoner tej reprezentacji dał odpocząć takim gwiazdorom, jak chociażby Mikkel Hansen czy Jesper Noddesbo. Polacy z kolei, nie licząc wiecznych problemów na środku rozegrania, podeszli do tego pojedynku w najsilniejszym zestawieniu.


Dlatego dziwić mógł przebieg tego pojedynku. Momentami można było mieć wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie do katarskich mistrzostw świata, ale nie do tych świetnych pojedynków ze Szwedami, Chorwatami czy Hiszpanami, ale raczej do tych z Niemcami i Danią właśnie. Proste błędy w ataku, momentalne gubienie piłki i luki w obronie. Goście grający nawet drugim garniturem potrafili wykorzystywać te okazje i budowali sobie przewagę.


Na plus jeśli chodzi o naszą drużynę na pewno wypadł Przemysław Krajewski. Nasz skrzydłowy popisał się niezłą skutecznością i to na swojej nominalnej pozycji i z siódmego metra. Okazało się, że mamy alternatywę w tym elemencie dla Bartosza Jureckiego i to na pewno cieszy. Kilka piłek odbił Sławomir Szmal i wprowadzony po przerwie Marcin Wichary. W ataku niestety było za dużo niedokładności i choć gdy Syprzak, Jurecki i Daszek już dochodzili do dobrych pozycji to raczej się nie mylili, to takich momentów było zdecydowanie za mało.


Zawiódł ten, który zazwyczaj nie zawodzi, czyli Michał Jurecki. Popularny „Dzidziuś” miał spore kłopoty ze wskoczeniem na odpowiedni rytm, choć i tak zdołał czterokrotnie trafić do bramki przeciwnika. Możemy się tylko cieszyć, że taki mecz przypadł nam na kilka dobrych miesięcy przed mistrzostwami Europy. Jest jeszcze sporo czasu, by poprawić błędy, ale trzeba się za to zabrać jak najszybciej.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)