Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Lekarz zatrzymał Hallmanna, dusiciel Sobotta

Lekarz zatrzymał Hallmanna, dusiciel Sobotta

Inne | 22 czerwca 2015 14:48 | Patryk Pankowiak
UFC Fight Night w Berlinie
fot. Hubert Błaszczyk
UFC Fight Night w Berlinie

W Berlinie, oprócz Joanny Jędrzejczak na wysokości zadania stanął tylko mający polskie korzenie Peter Sobotta. Zawiódł Łukasz Sajewski, a walkę Piotra Hallmanna w drugiej rundzie przerwał lekarz. Analizując tę sytuację na chłodno, nasuwa się pytanie czy słusznie? Rozcięcie nad łukiem brwiowym Płetwala było duże, ale zawodnik z Gdyni wyrażał chęć dalszej rywalizacji. Co więcej, miał spore szanse pokonać przeciwnika.

 

Podczas UFC Fight Night w stolicy Niemiec, Piotr Hallmann zaprezentował się przed kibicami po raz pierwszy od przeszło dziewięciu miesięcy. Tyle trwało zawieszenie Polaka przez organizację. Była to cena, którą musiał zapłacić za stosowanie dopingu na gali w Brazylii we wrześniu ubiegłego roku.

 

Rywalem Płetwala w sobotę był mniej doświadczony, 26-letni Mafomed Mustafaev. Rosjanin od początku dobrze neutralizował umiejętności oponenta w stójce i uparcie dążył do sprowadzenia. Hallmann z kolei bronił prób rywala i gdy ten się poślizgnął, szybko zdobył przewagę w parterze. - Po pierwszej rundzie czułem, że dopiero się rozgrzewam - mówił później reprezentujący biało-czerwone barwy zawodnik.

 

Podobny przebieg do pierwszej miała również druga odsłona. Niespodziewanie więcej ciosów wyprowadzał jednak Mustafaev, czego efektem było rozcięcie na twarzy Polaka. 27-latek przewrócił fightera z Dagestanu, aczkolwiek sędzia przerwał walkę i wezwał lekarza, by ten obejrzał krwawiącą ranę Hallmanna. Diagnoza była bezlitosna - porażka Płetwala przez techniczny nokaut.

 

Decyzja kontrowersyjna i można nawet pokusić się o stwierdzenie, że krzywdząca dla Polaka. Patrząc z perspektywy czasu, Jessica Penne odniosła podobne - być może nawet większe obrażenia - a sędzia pozwolił Amerykance kontynuować walkę. Inna sprawa, iż Płetwal nie powinien dopuścić do takiej sytuacji i wziąć sprawy w swoje ręce zdecydowanie szybciej. To już jego trzecia porażka w czterech występach dla UFC. - Mam zamiar szybko wrócić do treningów i mam nadzieję, że organizacja da mi kolejną szansę - zakończył Piotr Hellmann.

 

W sobotę po raz pierwszy oktagon na tarczy opuszczał czołowy polski lekki, Łukasz Sajewski. Skazę na rekordzie Wookiego sprawił reprezentant gospodarzy, muskularny Nick Hein (12-2). Showman z Kolonii zdominował Polaka na dystansie trzech rund i zanotował pewne, siódme zwycięstwo w karierze przez decyzję sędziów. Debiutujący w UFC 24-latek był bezradny. - Nie wiem, co poszło nie tak. Muszę obejrzeć walkę jeszcze raz. Później przyjdzie czas na analizowanie, teraz jestem wkurzony. Słyszałem doping kibiców i chciałbym im wszystkim bardzo gorąco podziękować. To było dla mnie świetne uczucie i jest mi po prostu przykro, że nie wygrałem - mówił wyraźnie zawiedziony Łukasz Sajewski (13-1).

 

Trwa natomiast świetna passa urodzonego w Polsce reprezentanta Niemiec, Petera Sobotty. Mierzący 183 centymetrów wojownik udusił rywala już w trzeciej minucie pierwszej rundy. Co ciekawe, Sobotta w ten sposób rozstrzygnął na swoją korzyść sześć z siedmiu ostatnich walk. Steve Kennedy nie postawił mu trudnych warunków. - Będę szczery. Ta walka była prosta. Przygotowywałem się pod innego przeciwnika. Dziękuję Kennedy'emu. Wiem, że potrafi walczyć lepiej, ale ja tego wieczoru byłem przygotowany na sto procent. W trakcie swojej 10-letniej kariery, byłem wyłączony ze sportu przez około trzy lata. Miałem kilka kontuzji. Tym razem jednak nie było żadnych problemów - podsumował Peter Sobota, który podziękował zarówno polskim, jak i niemieckim kibicom.

 

Współpraca - Hubert Błaszczyk

 


Kategoria: Inne
Komentarze (0)