Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Remisowe święto w Krakowie

Remisowe święto w Krakowie

Inne | 29 sierpnia 2015 17:51 | Mateusz Decyk

fot. Paulina Siewierska

Być może spotkanie pomiędzy Vive Tauron Kielce, a PSG było tylko meczem towarzyskim, ale na pewno nie traciło przy tym na atrakcyjności. Pietruszka, która była stawką, zgarnianą przez zwycięzców, nie zniechęciła nikogo, ani kibiców, którzy szczelnie wypełnili klimatyzowaną halę, ani samych zawodników, którzy zapewnili nam świetne widowisko, pełne niekonwencjonalnych akcji i rozwiązań.

 

Pierwsza połowa z miejsca stała się miejscem ciągłe wymiany ciosów. Obie drużyny narzuciły intensywne jak na sparing tempo i nie miały zamiaru wracać się do obrony, bez bagażu zdobytej bramki. Ewidentnie więcej agresji było widać po stronie Paryżan, ale zapędy zarówno Hansena, jak i Nikoli Karabaticia, szybko ostudził arbiter za pomocą żółtych kartek. Duńczyk spisywał się o wiele lepiej, bombardując bramkę Sławomira Szmala, z bardzo dobrą skutecznością. Polski bramkarz nie ma się czego jednak wstydzić, bowiem spisywał się o wiele lepiej niż francuski golkiper. Postać Hansena może być w tym sezonie kluczową postacią dla PSG, ale to bracia Karabatić mają być głównymi działami wytoczonymi na europejskie salony. W barwach Vive najlepiej spisywał się Jurecki, który przez długi czas utrzymywał stuprocentową skuteczność. Karol Bielecki zaskakiwał z dystansu, ale z każdą kolejną minutą, jego rzuty spod łokcia słabły, a bramkarz rywali był na nie przygotowany. Z dobrej strony pokazywali się również Cupić i Aguinagalde. Do przerwy mieliśmy remis 16:16 i chyba nikt nie mógł się doczekać drugiej połowy.

 

W drugiej części, na samym początku nieco zwolniło nam tempo, ale tylko na chwilę, tylko po to by zaraz przyśpieszyć jeszcze mocniej. Oba zespoły szły łeb w łeb, przestały się liczyć indywidualne akcje, Paryżanie zaczęli grać bardziej drużynowo i bardziej zachowawczo. Wejście na boisko Omeyera znacznie utrudniało Kielczanom zadanie, bowiem reprezentant Francji spisywał się o wiele lepiej niż jego zmiennik, grający w pierwszej części, a kroku co i rusz dotrzymywał mu Sego Marin. Wydawało się, że dwie bramki Mateusza Jachlewskiego, strzelone w krótkim odstępie czasu, w tym jeden po ogromnym błędzie Paryżan w ofensywie, przesądzą o zwycięstwie. Niestety, chwilę później karę dwóch minut dostał Mateusz Kus, sędzia podyktował rzut karny, a ten wykorzystał Mikkel Hansen.

 

Rozpoczęła nam się drastyczna końcówka w której zostało już mniej niż dwie minuty. Kara Mateusza Kusa skończyła się, a Vivę wyprowadzało spokojny atak pozycyjny, który wykończył niesamowity Mateusz Jachlewski. Polski szczypiornista była w takiej dyspozycji, że szkoleniowiec PSG, musiał wziąć czas, tak by odpowiednio zaplanować ostatnią minutę gry i uniknąć porażki. Kibice z niecierpliwością oczekiwali na ostatnie pół minuty, przy przewadze jednej bramki Kielczan. W tej akcji kluczowym zawodnikiem okazał się Igor Vori, który wywalczył rzut karny. Faulującym okazał się Jachlewski, który otrzymał dwie minuty kary. Na zegarze zostało już tylko 20 sekund do końca meczu, a Sławomir Szmal wszedł na parkiet, by bronić bramki przed Hansenem, ale nie udało mu się to. Duńczyk wyrównał stan spotkania, do końca zostało 9 sekund, a Dujszebajew wziął czas, by omówić z zawodnikami ostatnią akcję mającą przesądzić o zwycięstwie. Kielczanie nie zdążyli zdobyć bramki z akcji, ale został im rzut wolny, który trzeba było wykorzystać. Jurecki stanął z piłką naprzeciw muru utworzonego z francuskich zawodników, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.

 

Mecz zakończył się remisem 32:32. Sprawiedliwy wynik, a krakowska publiczność była świadkami fenomenalnego widowiska. Takie spotkania towarzyskie mogłyby odbywać się przez cały sezon i na pewno nikt nie zgłaszałby pretensji w taki wypadku.

Vive Tauron Kielce – Paris Saint-Germain 32:32

Kategoria: Inne
Komentarze (0)