Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Czy te łzy rzeczywiście dadzą nam medal w Rio?

Czy te łzy rzeczywiście dadzą nam medal w Rio?

Inne | 26 września 2015 14:30 | Krzysztof Brzeziński
Rafał Buszek
fot. Krzysztof Brzeziński
Rafał Buszek

W ostatnich kilku dniach jesteśmy świadkami historii, która tworzy się na naszych oczach. Mowa tutaj o ekipie prowadzonej przez Stephana Antige - reprezentacji Polski siatkarzy. W niejednym z domów kibice siedzieli od rana przed telewizorami czekając na mecz Polaków. Nie brakowało nawet na minutę emocji. Z meczu na mecz apetyt na zwycięstwo nam wzrastał, bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. W mediach aż huczało od sensacji, wszyscy wieszali medale siatkarzom na szyi i to najlepiej z najcenniejszego kruszcu. Do czasu, gdy nadeszła środowa noc i akcję na portalach społecznościowych o  3.30 przerwali w najbardziej okrutny dla nas sposób Włosi.

 

Kadra Antigi przegrała ostanie spotkanie turnieju, ale nie można powiedzieć, że przegrała cały turniej. Na to trzecie miejsce złożyło się wiele rzeczy i wydarzeń. Zamiast krytykować spójrzmy na to wszystko z innej perspektywy - siatkarza, który turniej i którego marzenie o Igrzyskach ginie przez bilans setów. Przede wszystkim wszyscy Ci, którzy na wspomnianych portalach społecznościowych piszą, że trzeba było wygrać gdzieś seta czy jeszcze inne tego typu posty. Na to odpowiedź jest jedna: co by było gdyby babcia miała wąsy. Jasne, że można zbudować konstruktywną krytykę za wszystkie wydarzenia w Japonii, ale należy zadać pytanie po co?  Wygraliśmy 10 na 11 meczów z drużynami z najwyższej półki na swoich kontynentach.

 

Przy ocenie całego turnieju przede wszystkim trzeba wyzbyć się emocji, które niejednym z Polaków targają…

 

Nie możemy oddać siatkarzom woli walki i chęci zwycięstwa. Z meczu na mecz pokazywali, że mają siłę, potrafią wygrywać, a cała 14, którą wziął do Japonii Antiga zaprezentowała wysoki poziom siatkarskiego kunsztu. Oczywiście, były niedociągnięcia, są rzeczy, które warto poprawić, ale w ogólnym rozrachunku Polacy dobrze grają. Puchar Świata to bardzo trudny turniej, w którym rozgrywa się 3, 4 mecze dzień po dniu, a kryzys może trafić się każdego dnia.  Wielu Polaków krytykuje zawodników Antigi tylko za jeden przegrany mecz, a być może właśnie tego dnia podczas meczu z Włochami nie dało się już zrobić nic więcej, a nogi i ręce same odmówił posłuszeństwa. Ta reprezentacja to bohaterowie jakich mało. Wystarczy przypomnieć sobie rozgrywki sprzed czterech lat, gdzie zaliczyliśmy aż 3 porażki! Progres kadry jest więc ogromny, a cóż zmiana zasad FIVB spowodowała, że do Igrzysk wchodzą tylko dwie reprezentacje, a nie jak cztery lata temu aż trzy. Dla każdego malkontenta tego wyniku mam tez jedno pytanie: proszę wskazać jedną naszą reprezentację z innej dyscypliny sportu, która w rok pokona Brazylijczyków, Rosjan czy Amerykanów. 

 

Dziwna indolencja rywali, troszkę dziwne zasady awansu do Igrzysk.

To nie jest żadne tłumaczenie tego trzeciego miejsca, ale dziwnie wyglądają wyniki z całego Pucharu Świata. Wygląda to tak jakby wszyscy rywale chcieli pokonać Polaków, ale nie za bardzo chcieli urwać punkty innym najważniejszym kandydatom. Spójrzmy na wyniki reprezentacji Rosji. Z nami walczyli o każdą piłkę, o każdy punkt. Natomiast gdy przyszły mecze z USA i Włochami, Rosjanie nagle zapomnieli jak się gra. Pokazując w obu tych meczach bardzo słabą siatkówkę. Podobnie było z reprezentacją Iranu. W tym meczu pod siatką wrzało, a reprezentacji kraju z Azji sprawiali wrażenie, jakby chcieli naszych pokonać za wszelką cenę. Całkowicie inaczej zaprezentowali się już w meczach z USA i Włochami, a jeszcze gorzej z Rosją. Nie mówię tutaj, że rywali specjalnie podkładali się innym kandydatom, ale wyniki wyglądają dość dziwnie. Drugą sprawą są dość kontrowersyjne i często zmieniające się zasady FIVB. Przypomnę tutaj słowa Łukasza Kadziewicza od razu po meczu w studiu Polsatu Sport, gdzie były reprezentant stwierdził, że i w FIVB i w CEV nie tylko przyda się wietrzenie szatni, ale także trzęsienie ziemi. Wydaję się, iż notorycznie władze FIVB chcą ograniczyć występy Europejskich drużyn na Igrzyskach. Niegdyś do interkontynentalnych  turniej kwalifikacyjnych  po kwalifikacjach Europejskich wchodziło 5 zespołów. W tym roku są już tylko 3. Może dojść do kuriozalnej sytuacji w której Mistrzowie Świata czy mistrzowie Olimpijscy nie wejdą do Igrzysk w Rio. W porównaniu do innych dyscyplin wygląda to dość dziwnie.

 

Paszport do Rio wciąż możliwy dla siatkarzy?

Oczywiście! Już w styczniu czeka ich kolejny turniej kwalifikacyjny w Berlinie. Nie zabraknie bardzo dobrych drużyn europejskich, jak Niemców, Serbów, Bułgarów, Rosjan, czyli już niedługo mamy szansę ponownie zmierzyć się z drużyną Sborny i ponownie powalczyć o wygraną w turnieju, bo tylko zwycięstwo otwiera szansę na Igrzyska Olimpijskie w Rio. A co jeśli nie uda się wygrać? Pozostaje ostatni turniej, w którym to zwycięstwo daje paszport do Rio. Jedno w ferworze Pucharu Świata w Japonii jest pewne, że pomimo zajęcia dobrego 3. miejsca, zabrakło nie wiele do wyjazdu do Rio, a walkę o zwycięstwa obiecali nam siatkarze. Michał Kubiak czy także trener Antiga wyraźnie powiedzieli, że ostatnie słowo nie padło i zrobią wszystko co jest w ich mocy, żeby furtka na Igrzyska Olimpijskie w Rio otworzyła się właśnie dla naszych reprezentantów.

 

Podsumowania słów kilka. 

Nie ma co krytykować tej kadry. Każdy, kto uważa, że Polacy zagrali słabo i na własne życzenie nie awansowali powinni najpierw obejrzeć cały turniej i przynajmniej ¾ wszystkich najważniejszych spotkań Pucharu Świata. Z Włochami trafił się typowy mecz kryzysu, który musiał w tak długim turnieju wystąpić. Granie tyle kilometrów od domu, w innej strefie czasowej, w różnych miejscach i praktycznie codziennie daje mocno w kość. Wygraliśmy 10 meczów, a ten ostatni był po prostu kryzysem. Zamiast  krytykować powinniśmy wesprzeć naszych siatkarzy. Następna okazja już od 9 października na Mistrzostwach Europy!

Kategoria: Inne
Komentarze (0)