Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Polsat Boxing Night: Kontuzja Salety, dramat Rekowskiego, fatalni sędziowie
Tomasz Adamek w walce wieczoru pokonal Przemysława Saletę
fot. wikipedia.org
Tomasz Adamek w walce wieczoru pokonal Przemysława Saletę

Polsat Boxing Night: Kontuzja Salety, dramat Rekowskiego, fatalni sędziowie

Inne | 27 września 2015 10:39 | Krzysztof Mokrzycki

Gala Polsat Boxing Night nieco rozczarowała kibiców. Dobrego boksu było jak na lekarstwo, a sama organizacja zawodów pozostawiała sporo do życzenia. Mateusz Borek pomiędzy wywiadami załatwiał kolejne walki, z kolei system PPV padł na dłuższą chwilę po walce kobiet. To nie tak miało być.


Nie oznacza to jednak, że na ringu brakowało emocji. Te zaczęły się od trzech ostatnich walk. Rozpoczęły dwie Ewy: Brodnicka i Piątkowska. Obie w mediach nie szczędziły sobie złośliwości, co cieszyło zwłaszcza kibiców, bo zapowiadało nam ringową wojnę. Oczekiwania się sprawdziły, bo przez pełne 8 rund oglądaliśmy prawdziwą bójkę. Obie bokserki wyszły na plac walki bardzo zdeterminowane, aby odnieść zwycięstwo i udowodnić wszystkim, kto jest królową polskiego boksu. Już w pierwszej rundzie Piątkowska posłała celnym lewym sierpowym rywalkę na deski, ale ta zdołała dojść do siebie. Sytuacja powtórzyła się w drugiej rundzie. Po dwóch odsłonach na korzyść Piątkowskiej, trzecie starcie było wyrównane. Generalnie po pięciu rundach prowadziła wspomniana wyżej zawodniczka, a Brodnicka miała spory problem ze skutecznym sforsowaniem gardy rywalki. Druga część walki należała już do Brodnickiej, która w końcu się obudziła. Przed ostatnią rudną motywował ją trener, a sama zawodniczka dobrze wiedziała, że ma nóż na gardle i ostatnią rundę musi wygrać. W ósmej rundzie Brodnicka celnie trafiła lewym prostym, a później posłała dwa ciosy na tułów rywalki. Końcówka walki to wymiana ciosów z obu stron, a po końcowym gongu obie zawodniczki manifestowały swoją radość. Ostatecznie niejednogłośną decyzją sędziów wygrała Ewa Brodnicka (75-77, 79-73, 75-77). Nasuwa się pytanie o poziom sędziowania, skoro jeden typuje wysoką wygraną Piątkowskiej, a dwóch pozostałych minimalne zwycięstwo Brodnickiej? Naszym zdaniem walka wyglądała na remis, z lekkim nawet wskazaniem na Piątkowską.


W przedostatniej walce gali doszło do starcia Nagy’ego Aguilery z Marcinem Rekowskim. Eksperci wskazywali jako faworyta Polaka, ale rzeczywistość okazała się nieco inna, a już na pewno brutalna dla naszego rodaka. Pierwsza runda mogła być ostatnią zarazem. W końcówce po mocnym ciosie od Dominikańczyka Rekowski padł na deski, ale zdołał się pozbierać, zanim sędzia doliczył do dziesięciu. W drugiej z kolei to Polak odpłacił się rywalowi pięknym za nadobne i był bardzo bliski posłania Aguilery na deski. Od czwartej odsłony pojedynku na placu boju inicjatywę posiadał Rekowski, ale nie był w stanie poważnie uszkodzić rywala, choć uczciwie trzeba przyznać, że systematycznie rozbijał gardę zawodnika z Dominikany. Od szóstej rundy walka zaczynała coraz bardziej przypominać łódzką noc kabaretową, niż poważny pojedynek. Polski bokser zaczął się raz po raz ślizgać po macie, z kolei wściekał się Aguilera na sędziego, który nie widział, że „Rex” notorycznie atakuje go głową. Do kuriozalnych scen doszło pod koniec ósmej rundy. Najpierw wściekły brakiem reakcji arbitra Aguilera z premedytacją zaatakował głową Rekowskiego, za co został ukarany odjęciem punktów. Największy kabaret miał jednak miejsce kilka sekund przed końcem rundy, kiedy to ktoś uderzył w gong, a Dominikańczyk opuścił ręce i skierował się w stronę swojego narożnika. Sytuację wykorzystał Rekowski, który mocnym lewym wyraźnie zachwiał rywala i ten był liczony. Od bliskiego nokautu uratował go prawdziwy już gong. Przed dziewiątą rundą dużo pretensji o zaistniałą sytuację miał narożnik Aguilery, który zagroził przerwaniem walki, jeżeli Rekowski nadal będzie faulował ich zawodnika, a ktoś „fałszywie” uderzał w gong przed końcem rundy. Dziewiąta runda to dominacja Polaka, rywal chwiał się na nogach, ale starał się odpowiadać i tylko dlatego sędzia nie przerwał starcia. Ta runda zdecydowanie dla „Rexa” i Dominikańczyk potrzebował cudu, żeby wygrać tę walkę. I ten się stał! Rekowski opadł z sił, a na 18 sekund przed końcem walki Aguilera trafił go potężnym prawym i Polak nie wiedział, co się dzieje; chwiejnym krokiem opadł na liny i był liczony. Podjął jeszcze walkę, ale Aguilera poczuł swoją szansę i rzucił się do ostatecznej ofensywy. Na około dwie sekundy przed końcem walki sędzia zdecydował się przerwać pojedynek i ogłosić zwycięstwo zawodnika z Ameryki Południowej. Z tym werdyktem długo nie mógł pogodzić się Rekowski, który na punkty zdecydowanie wygrywał. W rozmowie z Borkiem polski wojownik zażądał rewanżu i wiele wskazuje na to, że go otrzyma, bo Nagy również był na „tak”.


W walce wieczoru zmierzyły się dwa dinozaury polskiego boksu, czyli Przemysław Saleta i Tomasz Adamek. Samo zestawienie pięściarzy budziło uśmiech politowania, bo na ring weszli przecież odpowiednio 47-latek i zawodnik liczący sobie 39 „wiosen”. Przewaga szybkości, jak można było przewidywać, była po stronie Adamka, który obijał Saletę jak worek treningowy. W drugiej rundzie Saleta odgryzł się potężnym lewym, przy którym uszkodził sobie lewy bark i przez kolejne odsłony musiał bić się tylko z użyciem prawej ręki, co było, przy szybkim „Góralu”, praktycznie samobójstwem. Momentami walka również wyglądała cyrkowo, bo Adamek, przyciśnięty przez rywala do lin ringu, zaczął uciekać po nim niczym Najman w walce z Burneiką. To było iście kabaretowe zagranie, a na trybunach rozległa się salwa śmiechu. Po piątej rundzie Saleta postanowił przerwać walkę, tłumacząc to urazem barku. Tak czy inaczej, na punkty zdecydowanie prowadził Adamek.


Jednocześnie Mateuszowi Borkowi powiedział, że to była jego ostatnia walka na zawodowym ringu. Co innego z kolei wymyślił Adamek, który naiwnie stwierdził, że skoro wróciła mu szybkość, czyli jego największy atut, to jest obecnie w stanie wygrać z każdym. Gdy otrzymał aplauz od publiczności to zapowiedział, że jeszcze kilka walk na zawodowym ringu stoczy.

 

Kilka słów trzeba poświęcić organizacji gali. Ta była wręcz komiczna. Biegający pomiędzy walkami z mikrofonem Mateusz Borek zdążył zorganizować już dwa pojedynki, pomiędzy Cieślakiem a Janikiem, a także rewanż Rekowskiego z Aguilerą. Kibiców, którzy mieli okazję oglądać galę w TV, po wykupieniu PPV za 40 złotych, musiał trafić szlag, bo po walce Brodnickiej z Piątkowską z niewiadomych przyczyn transmisja została przerwana na dłuższą chwilę. Zdegustowani i wściekli fani boksu dali upust swojej złości na facebookowym profilu Polsatu, który zalali falą negatywnych i niewybrednych komentarzy.


Na równie niskim poziomie stało sędziowanie. Kontrowersji sędziowskich było co niemiara, a ich kulminacja miała miejsce podczas starcia Rekowskiego. Jeżeli galę oglądał ktoś z zagranicznych, poważnych bokserów i promotorów to jestem pewien, że po obejrzeniu takich wyczynów na pewno na wspomnianych galach nie zawalczy. Drugim „dziwnym” wyrokiem była punktacja walki kobiet. 


Gala Polsat Boxing Night za nami. Kibice zapamiętają ją głównie z powodu komicznych sytuacji, które miały podczas niej miejsce, oraz kontrowersyjnych decyzji sędziów, zdecydowanie najsłabszych bohaterów tego widowiska. Walka wieczoru rozczarowała, mało było dobrego boksu, a wszystko to wyglądało jak przedstawienie. W efekcie wielu kibiców zgromadzonych w hali zdecydowało się na opuszczenie obiektu jeszcze przed wręczeniem pasa Tomaszowi Adamkowi po walce wieczoru.


Wyniki:

Walki zawodowe
Tomasz Adamek pok. Przemysława Saletę przez TKO (kontuzja) po rundzie 5.
Nagy Aguilera pok. Marcina Rekowskiego przez KO, runda 10.
Ewa Brodnicka pok. Ewę Piątkowską przez niejednogłośną decyzję (77-75, 77-75, 73-79.
Michał Cieślak pok. Shawna Coxa przez KO, runda 1.
Dariusz Sęk pok. Pedra Otasa przez jednogłośną decyzję (3x 100-90).
Kamil Szeremeta pok. Patricka Mendy'ego przez jednogłośną decyzję (79-73, 78-74, 78-74).
Maciej Miszkiń pok. Tomasza Gargulę przez TKO, runda 4.

 

Walka amatorska
Tomasz Jabłoński pok. Bartosza Gołębiewskiego przez jednogłośną decyzję (3x 30-27, 30-26, 30-25)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)