Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Jakub Kacprzak w wywiadzie dla SPORT4FANS!
Jakub Kacprzak i Artur Sowiński
Jakub Kacprzak i Artur Sowiński

Jakub Kacprzak w wywiadzie dla SPORT4FANS!

Inne | 03 grudnia 2012 18:00 | Patryk Pankowiak

Jakub Kacprzak jest na co dzień dziennikarzem sportowym i licencjonowanym spikerem żużlowym. W wywiadzie dla SPORT4FANS zdradza jednak, że bardziej od sportów motorowych woli oglądać... Zapraszamy do zapoznania się z tym ekskluzywnym wywiadem!


Może na początek powiesz nam skąd wzięło się Twoje zainteresowanie dziennikarstwem? Wiele osób, z którymi rozmawiałem na ten temat mówiło mi, że lubili pisać wypracowania na polskim, a później przenieśli to na sport. Podobnie było w Twoim przypadku?

Jakub Kacprzak: U mnie akurat było zupełnie inaczej. Już w drugiej klasie podstawówki stwierdziłem, że będę dziennikarzem sportowym. Jak to się stało? Chyba z mlekiem mamy wyssałem miłość do sportu. Jak byłem w podstawówce to grając w gry sportowe na PlayStation wyłączałem komentarz i sam komentowałem co działo się na ekranie telewizora. Można więc powiedzieć, że szybko zdecydowałem kim chcę być gdy dorosnę.



A właśnie, co do komentowania. Jesteś licencjonowanym spikerem żużlowym. To trudny i stresujący zawód?

Stres na pewno jest, bo wbrew pozorom rola spikera jest bardzo odpowiedzialna. To spiker przekazuje wszystkie decyzje sędziego publiczności. Więc jeśli wkradnie się błąd to można wprowadzić niepożądane zamieszanie. Ale im więcej meczów spikerowałem tym było łatwiej. Pierwszy mecz był kompletną porażką w moim wykonaniu. Dowiedziałem się o tym, że mam być spikerem dzień wcześniej i bez żadnego przygotowania i wiedzy jak to się "je" musiałem sprostać wyzwaniu. Ale potem było już znacznie lepiej. Trudność też polega na tym, że w Łodzi warunki do bycia spikerem na zawodach żużlowych są ciężkie. Stare głośniki na stadionie, brak słuchawek z mikrofonem (korzystam ze zwykłego mikrofonu). No i oczywiście konieczność szybkiego reagowania i komunikacji z sędzią zawodów. Ale nie ukrywam, że kocham to robić. Sprawia mi to ogromną radość i daje możliwość poznania speedwaya z innej, bardzo ciekawej perspektywy.


Tak jak mówisz, spiker ma na pewno bardzo odpowiedzialne zadanie. Nie wszyscy się do tego nadają. Komentujesz tylko mecze Orła Łódź czy na jakiś innych imprezach również można usłyszeć Twój głos?

Na ten moment tylko na stadionie przy 6-sierpnia. Ale jest możliwość, że w tym miesiącu pojawię się na sporej imprezie futbolu na hali w Rzeszowie. Nie ukrywam, że moim celem jest komentowanie meczów piłki nożnej, koszykówki, wyścigów żużlowych i F1. Do tego dążę i chciałbym, by stało się to faktem jak najszybciej.


Trzymamy za to kciuki. Powiedz nam, żużel to Twoja największa z pasji czy może wolisz jakąś inną dyscyplinę? Wspominałeś tutaj o piłce nożnej, żużlu, koszykówce i F1.

Dziękuję. A co do dyscyplin. Na pierwszym miejscu będzie u mnie zawsze koszykówka. Mój tata grał w zalążkach ligi CNBA. Od małego towarzyszył mi basket i to moja największa miłość jeśli chodzi o pasje. Potrafiłem zarywać noce byleby tylko obejrzeć kolejny mecz. Miałem to szczęście, że TVN transmitował spotkania i byłem świadkiem doskonałych meczów jak rywalizacja Pacers z Bulls w drugiej połowie lat 90. No i ostatni rzut Jordana dla Bulls. Jakbym miał uporządkować dyscypliny od najbardziej ulubionej do takiej, którą po prostu lubię to wyglądałoby to tak: koszykówka, piłka nożna, żużel, F1, sztuki walki, snooker.


Oo, to mnie zaskoczyłeś. Myślałem, że wolisz raczej sporty motorowe. NBA oglądasz do dzisiaj?

Pewnie, że tak! Niedawno skończyłem oglądać spotkanie Suns z Knicks. Jeśli chodzi o koszykówkę to tak naprawdę jestem od niej maksymalnie uzależniony. Gram, oglądam mecze, filmy, czytam książki no i oczywiście o niej piszę. A co do sportów motorowych to kocham je, ale koszykówka jest na pierwszym miejscu i zawsze będzie.


(śmiech) To jesteśmy bardzo podobni pod tym względem. A komu kibicujesz na co dzień i kto jest Twoim idolem jeśli chodzi właśnie o koszykówkę?

Z polskich zespołów mam dwa. ŁKS i Stelmet. Niestety klub z mojego miasta już nie gra. Ale miniony sezon był czymś wyjątkowym. I jestem dumny, że miałem okazję pracować dla koszykarskiego ŁKS-u gdy grał w Tauron Basket Lidze. A do zielonogórskiego teamu mam ogromny szacunek przede wszystkim ze względu na fanów, którzy są moim zdaniem najlepsi w Polsce! A jeśli chodzi o NBA... uznasz mnie za wariata (śmiech), ale uwielbiam całą NBA. Nawet za Bobcats trzymam kciuki. Jednak moje serce bije przede wszystkim dla pięciu drużyn: Lakers, Suns, Knicks, Celtics i Kings. A najmniej lubię Wizards, choć można się z nich często pośmiać ze względu na masę głupich pomyłek (śmiech). A jeśli chodzi o idoli. Mam swoją piątkę, taką własną drużynę, w której mam swoich idoli. Magic Johnson, Michael Jordan, Charles Barkley, Dennis Rodman i Shaquille O'Neal.


Ahh, legendarni gracze. (śmiech) Ja tam nic do Wizards nie mam (śmiech). A to, że kibicujesz całej lidze nie jest dla mnie zaskoczeniem i na pewno nie uważam Cię przez to za wariata (śmiech). Mogłeś tylko dodać, że lubisz wszystkich oprócz Miami Heat (śmiech). Właśnie, co z nimi Twoim zdaniem? Drugie mistrzostwo?

Wizards to chyba jeden z nielicznych przypadków drużyn sportowych ze stolicy, którzy nie potrafią grać (śmiech). A co do tego wariata to cóż, zdania są podzielone. A jeśli chodzi o Heat to trzeba oddzielić dwie rzeczy. Jedna to w jaki sposób LeBron James potraktował Cavaliers, a druga to naprawdę wielka praca jaką wykonali, by to mistrzostwo zdobyć. Uważam jednak, że jeśli Lakers się zgrają i Nash będzie zdrowy to raczej nie będzie miało Miami szans. I nie dlatego, że wolę LAL, ale z bardzo prostej przyczyny. Siła podkoszowych "Jeziorowców" jest ogromna i "Żary" nie mają jak się temu przeciwstawiać. Z resztą w tym sezonie to widać, że gdy Heat grają z ekipą, która ma solidnych podkoszowych to jest im bardzo ciężko. No i trzeba pamiętać o Bulls. Jeśli Rose wróci do formy sprzed kontuzji kolana to dla mnie Chicago będzie walczyć mocno o finał. Z resztą na Wschodzie będzie ciekawie, bo mamy przecież rewelację w postaci New York Knicks, może nie będących na fali, ale zawsze niebezpiecznych Celtics, ciekawą ekipę 76'ers. Walka o finał będzie więc bardzo ciekawa.


Dokładnie, w dużym stopniu zgadzam się z tym co powiedziałeś. Jak jesteśmy już przy koszykówce. Podobno poznałeś osobiście Marcina Gortata. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Jak to było?

Tak, spełniło się moje wielkie marzenie i miałem okazję poznać Marcina Gortata osobiście. Wszystko dzięki campowi jaki zorganizował w Łodzi. Wtedy podczas konferencji prasowej miałem możliwość rozmowy z nim. Jednak wcześniej mailowo przeprowadziłem z nim wywiad, a w zeszłym roku gdy "Polish Hammer" odwiedzał jedną ze szkół sygnowaną swoim nazwiskiem już w cztery oczy porozmawialiśmy. Ogólnie mam na koncie trzy wywiady z Gortatem co uważam za swój życiowy sukces jako dziennikarza. A co do samego Marcina to jestem pod ogromnym wrażeniem tego jaki jest. Osiągnął wielki sukces, ale sodówka mu nie odbiła. Potrafi rozmawiać z ludźmi i ma fantastyczne podejście do dzieciaków. Także dla mnie nasz "Polski Młot" jest porządnym i fajnym człowiekiem.


(śmiech) Rozumiem i wierzę, że to naprawdę musiało być wielki przeżycie. Wiele osób marzy o poznaniu kogoś takiego. A zdradzisz nam o czym rozmawialiście?

Jeśli marzy się od małego o tym, by poznać gracza NBA to jest to naprawdę niewiarygodne uczucie. Przede wszystkim o samej koszykówce, ale też o stosunkach z ŁKS-em, o jego fundacji. Cieszy to, że można z nim zamienić kilka słów na Twitterze. Pozostając sobą jednocześnie dba o swoich fanów. Ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to jego wdzięczność. Nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej, by sportowiec dziękował mi za to, że przyszedłem, wykonałem swoją pracę i pomogłem w promowaniu działań. To było naprawdę miłe i mam do Marcina Gortata za to wielki szacunek.


Brzmi naprawdę niezwykle. A z tym twitterem to tak poważnie? Marcin regularnie odpisuje na wiadomości?

Może nieregularnie, ale widzę, że jeśli zasiada już do Twittera to odpisuje sporej liczbie osób. Odróżnia go to, od niektórych polskich piłkarzy (śmiech).


Może poruszmy jeszcze tylko temat żużla. Słyszałem, że pisałeś dla " Tygodnika żużlowego", a obecnie współpracujesz z portalem Sportowefakty właśnie w tym dziale. Masz na swoim koncie jakieś szczególne osiągnięcia? Ekskluzywne wywiady?

O żużlu piszę już sporo czasu. Zaczynałem w przegladzuzlowy.pl, potem nicesport.pl. Jeśli chodzi o wywiady to moim ulubionym jest ten z Piotrem "Glacą" Mohamedem dla "Tygodnika Żużlowego". Zaraz po tym jak pojawił się w sieci jego klip "Sam przeciwko wszystkim", w którym wystąpił Tomasz Gollob, udało mi się nawiązać kontakt z Glacą i miło porozmawiać. I było to dla mnie kolejne zaskoczenie, że znany muzyk jest tak sympatycznym człowiekiem. Hmm... w sumie to chyba mam szczęście do ciekawych rozmówców (śmiech). Jestem też zadowolony z wywiadu, który przeprowadziłem po jednym z meczów Orła Łódź. Usiedliśmy z Jankiem Ślączką, który jest trenerem łódzkiego teamu i mieliśmy męską, szczerą rozmowę.


A co powiesz na temat polskich mediów z własnego doświadczenia? Łatwo znaleźć jest ciekawe miejsce do pisania czy raczej cały czas trwa wzajemna walka o pozycje? W cudzysłowie mówiąc.

Powiem szczerze. Polskie media, w 90% przypadków to jedno wielkie gówno. Niestety sytuacja się cały czas pogarsza. Internet miał dać więcej wolności, a zamiast tego mamy więcej pseudo speców, którzy sądzą, że jak mają Facebooka i bloga to są profesjonalnymi dziennikarzami. Obecnie każdy może założyć stronę i stwierdzić, że zna się najlepiej na tym czy innym temacie. Niestety sprawa dotyczy też innych środków przekazu. Miałem do czynienia z kobietą, która jest właścicielką stacji radiowej i jednocześnie red. naczelną tej radiostacji. Problem w tym, że nikt nie chce u niej pracować i z komercyjnych stacji w Łodzi ma najgorszą słuchalność. Gdy skończyły się czasy komuny parę osób zwęszyło szansę i zaczęło działać w mediach, choć nie miały i nie mają o tym żadnego pojęcia. Mamy więc kuriozalną sytuację, że w najbardziej poczytnych gazetach piszą ludzie, którzy kompromitują sztukę dziennikarstwa. Wystarczą palce obydwu dłoni, by policzyć naprawdę dobrych dziennikarzy. Zobacz co się stało z "Przeglądem Sportowym". Niegdyś był najlepszą gazetą o sporcie w kraju. Odkąd z funkcji redaktora naczelnego zrezygnował Roman Kołtoń to poziom drastycznie się zmniejszył. I tak niestety jest z wieloma mediami. A co do walki o pozycję to jest ona ogromna. Nie daje się szansy na normalną pracę i zarobek młodym ludziom, bo starzy muszą jeszcze się nachapać. Miałem taką sytuację właśnie w łódzkim oddziale Gazety Wyborczej. Poszedłem spytać o możliwość pójścia choćby na staż do działu sportowego. Spotkałem się z ówczesnym redaktorem naczelnym tego działu i co usłyszałem? Że piszę świetnie, mam dobry warsztat, ale on mnie nie przyjmie, bo zabrałbym robotę i kasę jego ludziom. A potem ludzie się dziwią, że w Łodzi się mówi, że jak chce się poczytać bajki o sporcie to warto kupić "łódzką wyborczą".


Rozumiem. Dziękuję za miłą rozmowę i życzę wielu sukcesów, zarówno w dziennikarstwie, jak i życiu osobistym!

Również dziękuje. Na koniec chciałbym pozdrowić jeszcze swoją rodzinę, przyjaciół, a także tych, którzy korzystają z Twittera.

inf. własna
Kategoria: Inne
Komentarze (0)