Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Marzenia odebrane w ostatnich sekundach. Remisowe starcie Vive z Barceloną

Marzenia odebrane w ostatnich sekundach. Remisowe starcie Vive z Barceloną

Inne | 17 paździenika 2015 19:22 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

To miało być wspaniałe widowisko i faktycznie takie było. W Kielcach spotkali się giganci piłki ręcznej i ich starcie skończyło się remisem. Emocji i świetnych akcji nie brakowało, a goście punkt uratowali w ostatniej akcji.

 

Początek pierwszej połowy był dość obiecujący. Do bramki szybko trafił Michał Jurecki, jednak zamiast iść za ciosem, to kielczanie w kolejnych minutach oddali inicjatywę rywalowi z Katalonii. Triumfatorzy poprzedniej edycji Ligi Mistrzów przeprowadzali szybkie ataki, wykorzystywali dziury w defensywie kielczan i rzucali kolejne bramki.


Tradycyjnie świetnie w bramce Barcelony spisywał się Danijel Sarić. Reprezentant Kataru świetnie interweniował przy rzutach Krzysztofa Lijewskiego i Karola Bieleckiego, ale nie było to główny powód tego, że goście byli w stanie osiągać nawet czterobramkowe prowadzenie. Dość powiedzieć, że po Sławomir Szmal po wejściu na parkiet również bronił bardzo dobrze.


Vive słabo broniło, czego efektem była spora liczba sytuacji strzeleckich dla gości. Ci wykorzystywali Daniela Sorhaindo, Eduardo Gurbindo i rzuty karne, dzięki czemu na przerwę schodzili z trzybramkowym prowadzeniem. Mistrzowie Polski zbyt często próbowali rozgrywać akcje środkiem, który był szczelnie chroniony przez gości i ich akcje kończyły się niepowodzeniem. Na szczęście grający na skrzydle Tobias Reichmann i tak jednak zdobyć parę efektownych goli, co stało się już jego wizytówką. Dzięki temu strata do Barcelony nie była aż tak duża.


Druga połowa może nie była tak samo efektowna, jak pierwsza, nie padła w niej tak duża liczba goli, ale była dużo lepsza dla żółto-biało-niebieskich. Podopieczni Talanta Dujszebajewa zaczęli prowadzić grę na swoich warunkach i w efekcie tego odrabiać straty. Obudził się Michał Jurecki, lepiej zaczęło kielczanom wychodzić rozegranie i udało się wreszcie odnaleźć dziury w obronie przeciwnika.


Dlatego szkoda bardzo kilku bardzo dobrych okazji, w których lepszy okazywał się Sarić. A to, jak nie zdołał pokonać go w 38. minucie Mateusz Jachlewski, wiedzą chyba tylko oni dwaj. Reprezentant Polski wychodził z kontrą, sam na sam i nie potrafił tego wykorzystać.


I dlatego tak bardzo zabolało wszystkich zebranych w hali Legionów, że mecz zakończył się jednak remisem. Vive było zdecydowanie lepsze w drugiej połowie i zabrakło dosłownie kilku sekund do tego, żeby komplet punktów został przypisany tej drużynie. Sędziowie podjęli bardzo kontrowersyjną decyzję i postanowili, że na ostatnią akcję goście będą mieli cztery sekundy, nie dwie jak wskazywał zegar i to skończyło się trafieniem Jespera Noddesbo.
Mistrzowie Polski mogą jednak ze sporą dozą optymizmu podchodzić do kolejnych meczów Ligi Mistrzów. Jeśli utrzymają poziom z większości dzisiejszego meczu (głównie z drugiej połowy), to o kolejne punkty mogą być spokojni.


KS Vive Tauron Kielce – FC Barcelona Lassa 30:30 (14:17)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)