Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Vive gładko ogrywa Azoty w hicie PGNiG Superligi

Vive gładko ogrywa Azoty w hicie PGNiG Superligi

Inne | 20 paździenika 2015 21:41 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Vive Tauron Kielce nie miało większych problemów z pokonaniem Azotów Puławy przed własną publicznością. Mistrzowie Polski zwyciężyli różnicą trzynastu goli i mogą się już przygotowywać do sobotniego spotkania Ligi Mistrzów.


Przed rozpoczęciem meczu faworyt był oczywisty, ale i tak mogliśmy sobie ostrzyć zęby na naprawdę ciekawe widowisko. Azoty Puławy od początku sezonu są w dobrej formie i jak do tej pory w lidze przegrały tylko jedno spotkanie, z Wisłą Płock, z którą prowadziły do przerwy pięcioma golami. Vive z kolei przystępowało do tej rywalizacji po wyczerpujących sobotnich zmaganiach z Barceloną, więc goście mogli mieć nadzieję na małą dekoncentrację.


I początek spotkania faktycznie wyglądał lepiej dla puławian. Kilka ładnych i przede wszystkim skutecznych akcji sprawiło, że w pewnym momencie byli oni w stanie wyjść na nawet trzybramkowe prowadzenie. Kielczanie popełniali proste błędy w rozegraniu piłki, myślami w meczu z Barceloną był chyba mylący się często Manuel Strlek, ale nie tylko on popełniał błędy. W jednej z akcji Mateusz Jachlewski próbując oddać strzał wpadł w… Mateusza Kusa.


Z czasem sytuacja zaczęła jednak wracać do normy. Mistrzowie Polski weszli na odpowiedni dla siebie rytm gry i najpierw zdołali wyrównać i objąć prowadzenie, a następnie zaczęli je stopniowo zwiększać. Na pierwszą połowę schodzili z czteroma bramkami przewagi, ale gościom trzeba oddać, ze w kilku akcjach pokazali, że nie przyjechali się położyć przed rywalem. Brylował oczywiście Nikola Prce, ale Michał Kubisztal i Przemysław Krajewski również pokazali się z niezłej strony.


Drugą połowę fenomenalnie zaczął z kolei Marin Sego. Chorwacki bramkarz Vive zaliczył kilka świetnych interwencji i przez nieco ponad dziewięć minut potrafił zachować czyste konto. Gospodarze oczywiście to wykorzystali, a świetną skutecznością wykazał się Manuel Strlek - między innymi jego cztery trafienia pozwoliły kielczanom odskoczyć na różnicę dziewięciu punktów.


W tym momencie jasnym stało się, kto zwycięży w tym spotkaniu. W kolejnych minutach podopieczni Talanta Dujszebajewa wciąż tylko zwiększali przewagę dając rywalom solidną lekcję piłki ręcznej. Po parę bardzo ładnych bramek zdobili Tobias Reichmann oraz Mateusz Jachlewski.


Po tym spotkaniu trenera mistrzów Polski martwić może tylko zdrowie Krzysztofa Lijewskiego. Rozgrywający Vive i reprezentacji Polski zszedł z boiska jeszcze w pierwszej połowie trzymając się za udo, a nam pozostaje mieć nadzieję, że to nic poważnego. Przed meczem z Vardarem brak tego zawodnika byłby poważnym osłabieniem.


Vive Tauron Kielce – KS Azoty Puławy 41:28 (19:15)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)