Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Vive jak dzieci we mgle, Vardar jak srogi nauczyciel

Vive jak dzieci we mgle, Vardar jak srogi nauczyciel

Inne | 24 paździenika 2015 19:20 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Na dzisiejszy mecz do Skopje Vive Tauron Kielce jechało pełne nadziei. Co prawda zagrać nie mogło dwóch podstawowych zawodników, ale i tak mistrzowie Polski mogli liczyć na korzystny rezultat. Niestety, taki wynik wchodził w rachubę tylko do momentu rozpoczęcia spotkania.


Jeszcze kilka miesięcy temu Vardar Skopje kojarzył się kieleckim kibicom doskonale - po dwumeczu z właśnie tą drużyną Vive po raz drugi w swojej historii awansowało do final four Ligi Mistrzów. Po dzisiejszym spotkaniu na dźwięk słowa „Vardar” niejednego pewnie przejdą dreszcze.


Vardar od samego początku ruszył na kielczan z takim animuszem, że ci momentalnie musieli odrabiać kilkubramkową stratę. Kilka szybkich akcji, bramki między innymi Gorboka, Dibirova i nim się goście obejrzeli, a już przegrywali 2:6. Vive popełniało bardzo dużo prostych błędów w rozegraniu piłki i nie było w stanie skutecznie odpowiadać na akcje przeciwnika. A jeśli już nawet dochodziło do okazji strzeleckich, to Arpad Sterbik pokazywał, że on metryką nie ma zamiaru się przejmować.


Bardzo brakowało dzisiaj Krzysztofa Lijewskiego. Denis Buntić po raz kolejny nie dał sobie rady z grą na wysokim poziomie i popełniał proste błędy na prawym rozegraniu. Niesprawiedliwym jednak byłoby obciążanie za taki rezultat tylko Chorwata – dzisiaj praktycznie cały zespół zasłużył na porządną burę od trenera. Karol Bielecki łatwo gubił piłkę, skrzydłowi nie wykorzystywali okazji (jeśli w ogóle je mieli), a Grzegorz Tkaczyk za rzadko pokazywał swoją klasę.


Największy problem kielczanie mieli jednak w obronie. Od początku sezonu wszyscy widzą, że środek defensywy jest tym, nad czym w Kielcach pracować muszą najmocniej. Dzisiaj Mateusz Kus znów nie potrafił dostosować się do poziomu gry przeciwnika. Przy szybszych wymianach podań Vardaru polski kołowy zwyczajnie nie nadążał i robiła się dziura w defensywie. Gospodarze wchodzili w nią jak w masło i strzelali kolejne bramki.


Za dzisiejsze spotkanie trudno nie tyle wyróżnić kogolowiek z Vive, co nawet napisac, że zagrał nieźle. Przyzwoicie wyglądał występ Julena Aguinagalde, który starał się ciągnąć grę. Kilka groźnych piłek odbił Marin Sego, a parokrotnie szarpać starał się Michał Jurecki. Tego wszystkiego było jednak dzisiaj za mało i gospodarze zwyciężyli aż dziesięcioma golami.


Mecz był ostry, sędziowie bardzo często wysyłali zawodników na dwuminutowe kary, a lepiej w tych warunkach poradził sobie Vardar. Oby kielczanie wyciągnęli z tego meczu odpowiednie wnioski i do kolejnego starcia w Lidze Mistrzów podeszli już zupełnie inaczej.


HC Vardar Skopje – Vive Tauron Kielce 34:24 (24:18)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)