Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Nafciarze oblali egzamin dojrzałości. Flensburg górą

Nafciarze oblali egzamin dojrzałości. Flensburg górą

Inne | 25 paździenika 2015 19:32 | Mateusz Decyk


Orlen Wisła Płock przegrała z SG Flensburgiem-Handewitt we własnej hali, w meczu który miał zadecydować o tym, czy Nafciarzom uda się zająć trzecie miejsce w grupie. Piłkarze Cadenasa polegli wskutek własnych błędów, ale nie można im odmówić waleczności, bowiem zostawili masę zdrowia na boisku.

 

Szczególnie niepokojąca na samym początku spotkania mogła być dla gospodarzy dobra dyspozycja Glandorfa, który ostatnio nie do końca spełniał oczekiwania, a Jakobson nie zawsze stawał na wysokości, będąc zmiennikiem lidera Flensburga. Szybkie tempo, ciśnienie od pierwszych sekund. To znak rozpoznawczy niemieckiej drużyny, ale płocczanie nie zamierzali tanio sprzedawać swojej niebieskiej skóry.

 

Obrona Wisły była wysoka i solidna, ale spowodowane to było warunkami, które stawiał rywal z Flensburga. Szybkie rozegranie, gwałtowne wybieganie na pozycję. Na takiej karuzeli, ostatnio nie dały rady wysiedzieć gwiazdy z Paryża, ale obrońcom Wisły nie były potrzebne papierowe torebki. Rękawica została podniesiona, a w świetnej formie znajdował się najsilniejszy z mazowieckich wiatrów – Marcin ,,Wicher'' Wichary.

 

Niestety, słabo spisujący się w meczach Bundesligi, Mattias Anderson nie miał wcale zamiaru ustępował polskiemu golkiperowi, bo radził sobie zadziwiająco dobrze. To już chyba tradycja, że bramkarze ze zniżką formy przyjeżdżają do Polski i łapią ,,świeży oddech''. Czyżby zbawienny wpływ naszej rodzimej kuchni?

 

Obie drużyny objęły taktykę ,,oko za oko, ząb za ząb'', zarówno jeśli chodzi o rzucane gole, faule w ataku, jak i w defensywie, ale to Niemcy przez cztery minuty grali w osłabieniu. To mocno ułatwiło gospodarzom grę w pierwszych 20 minutach meczu. Zabójczą skutecznością popisywał się Nemanja Zelenović, ale to wciąż było za mało by odskoczyć Niemcom na kilka punktów. Wraz ze zbliżającym się dźwiękiem syreny, zwiastującym przerwę, ożywiał nam się Marco Oneto, który świetnie pracował na kolejne punkty zespołu. Patrząc na tak grającą Wisłę mogły nam się przypomnieć jej firmowe akcje z poprzedniego sezonu z Kamilem Syprzakiem w roli głównej. Wisła stawiała na szybko wyprowadzane akcje, po odzyskaniu piłki, tak by rywal nie zdążył się dobrze ustawić, ale niestety czasami zawodziła dokładności i wkradały się przypadkowe straty piłki. To właśnie stało się główną przyczyną straty, która do przerwy dała nam wynik 13-17. Ostatnie dwie minuty pierwszej części nie należały do udanych, a Orlen Arena mocno ucichła. Nadzieja tkwiła w drugiej części spotkania.

 

A ta nie zaczęła się najlepiej, Wikingowie dobrze wiedzieli co chcą osiągnąć i konsekwentnie dążyli do utrzymywania spokojnej przewagi. Nafciarzy czekała natomiast szaleńcza pogoń, wymagająca żelaznych płuc. W piątej minucie nadzieja wstąpiła w gospodarzy po koronkowej akcji Oneto. To był świetny moment na to, by wrócić do gry. Rzut karny i kolejna dwuminutowa kara dla Flensburga miały to ułatwić, ale gdy ta uległa zakończeniu, w dziesiątej minucie drugiej połowy… nie zmieniło się nic oprócz wilgotności koszulek poszczególnych zawodników. Raz po raz, nawet przed zakończeniem powtórki pokazującej bramkę płocczan, goście potrafili odpowiedzieć i powracać do stanu pierwotnego jeśli chodzi o wynik. Na pochwałę zasługiwali co prawda Tarabochia i Ghionea, ale to było za mało, przy fantastycznej dyspozycji Andersa Eggerta, Lauge Schmidta i powracającego do formy bramkarza Flensburga. Przełom nastąpił na dziesięć minut przed końcem meczu, kiedy to Płocczanie, wskutek kilku indywidualnych błędów rywala, doszli Flensburg na jeden punkt i dzięki ,,dwuminutówce'' udało się wyrównać. Mecz zaczął nam się od początku, nastąpił moment, w którym losy spotkania można było odwrócić o 180 stopni. Przez kilka punktów mieliśmy wymianę ciosów i mogliśmy tylko czekać, która z drużyn jako pierwsza przełamie rywala w obronie i wykorzysta taki stan rzeczy. Wydaje się, że momentem, który zwycięstwie gości była nieudana akcja Tarabochii, po której udało im się wyjść na trzybramkowe prowadzenie, dwie minuty przed końcem. Co prawda Wisła przegrała ten mecz, ale piłkarze z Płocka dali z siebie wszystko i ich kibice mogą być z nich zadowoleni.


Orlen Wisła Płock – SG Flensburg-Handewitt 30:34

Kategoria: Inne
Komentarze (0)