Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Jak przed kilkoma miesiącami, Vardar znów poległ w Kielcach

Jak przed kilkoma miesiącami, Vardar znów poległ w Kielcach

Inne | 28 listopada 2015 17:46 | Damian Wiśniewski

fot. Paulina Siewierska

Kilka miesięcy temu w pojedynku z Vardarem Vive Tauron Kielce zapewniło sobie awans do final four Ligi Mistrzów, teraz mierzyło się z tym zespołem w fazie grupowej. W stolicy Świętokrzyskiego znów triumfowali gospodarze, pokonując swojego rywala trzema bramkami.


Jeszcze przed spotkaniem na kibiców, nie tylko Vive, spadła fatalna wiadomość – Grzegorz Tkaczyk doznał kontuzji barku i ma przejść operację. Oznacza to pół roku pauzy, a więc brak naszego rozgrywającego na styczniowych mistrzostwach Europy oraz w kluczowych meczach ekipy kieleckiej.


Na środku rozegrania od początku grał więc dzisiaj Uros Zorman. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa podeszli do meczu bardzo zmobilizowani, co doskonale odzwierciedlało się w grze defensywnej – dobre ustawienie, twarda walka w odbiorze i fantastyczna dyspozycja Sławomira Szmala przyniosły więcej niż oczekiwany skutek. W pierwszych 23 minutach gospodarze stracili zaledwie trzy gole, ogólnie do przerwy sześć.


Żeby jednak być dokładnym, trzeba dodać, że goście w defensywie również radzili sobie bardzo dobrze, także wspierani przez broniącego jak w transie goalkeepera, Strahinje Milicia. Bramkarz Vardaru dał się mistrzom Polski we znaki kilkukrotnie broniąc strzały Tobiasa Reichmanna, Michała Jureckiego, czy Karola Bieleckiego. Gra była na tyle ostra, że sędziowie co rusz musieli ją przerywać i wlepiali zawodnikom dwuminutowe kary. Mateusz Kus bardzo szybko, bo już w 23. minucie wyleciał z parkietu z czerwoną kartką.


W drugiej części gry obie formacje obronne nieco się poluzowały i częściej mogliśmy oglądać skuteczne rzuty czy to na jedną, czy na drugą bramkę. Na szczęście lepsi w tym względzie byli mistrzowie Polski, którzy sukcesywnie budowali swoją przewagę.


Na samym początku precyzją z siódmego metra dwukrotnie popisał się Ivan Cupić, następnie swoje bramki dokładali Michał Jurecki i Krzysztof Lijewski. Martwić mogła tylko skuteczność Karola Bieleckiego, który przez cały czas nie potrafił znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Milicia.


Z czasem goście również zaczęli być coraz dokładniejsi w swoich atakach, ale w Kielcach wciąż utrzymywała się przewagę pięciu-sześciu oczek na korzyść gospodarzy. W końcówce, dzięki świetnej dyspozycji Marsenicia, goście ze Skopje co prawda doszli parokrotnie na odległość trzech punktów, ale do domu wrócili z niczym.


Można było nieco narzekać na kontrowersyjne decyzje portugalskich arbitrów, ale najważniejsze jest to, że dwa punkty zostały w Kielcach. W kontekście rozstawienia przy wyjściu z grupy, mogą być one bezcenne.


Vive Tauron Kielce – HC Vardar Skopje 23:20 (10:6)

Kategoria: Inne
Komentarze (0)