Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Gra o tron w wykonaniu polskich szczypiornistek!

Gra o tron w wykonaniu polskich szczypiornistek!

Inne | 17 grudnia 2015 11:34 | Krzysztof Mokrzycki
Mundial kobiet to przedsmak tego, co czeka nas w styczniu
fot. wikipedia.org,
Mundial kobiet to przedsmak tego, co czeka nas w styczniu

 Polki podczas Mistrzostw Świata w Danii pokazują prawdziwy charakter. O ile pojedynki grupowe można zaliczyć w komplecie do spotkań słabych w wykonaniu naszej drużyny, o tyle w fazie pucharowej Biało-Czerwone zaskoczyły wszystkich kibiców w kraju nad Wisłą, i nie tylko ich.

 

Po meczach grupowych na nasze szczypiornistki spadła olbrzymia fala krytyki. Za styl, przeciętny atak, słabą defensywę. Oberwało się także golkiperkom: Wysokińskiej oraz Gawlik, które w meczach z teoretycznie słabszymi zespołami; Kubą, Chinami czy Angolą, nie pokazywały zbyt wysokich umiejętności, lub bardziej dobrej formy. Mecz z Holandią przemilczymy, więc paradoksalnie najlepszym występem Polek był mecz ze Szwedkami. Przegrany 30:31. Ale po walce i naprawdę dobrej grze.


W fazie pucharowej Orlice trafiły na silną reprezentację Węgier. I coś wreszcie drgnęło. Jak w transie broniła Anna Wysokińska, z kolei koleżanki z ataku, choć nie zdobyły zbyt wielu bramek, mogą powiedzieć, że swoje zrobiły; rzuciły więcej goli, niż wpuściły ich bramkarki. A generalnie o to w piłce ręcznej chodzi. W polskim obozie, na czele z trenerem Rasmussenem, zapanowała radość, ale umiarkowana. Przecież na następny dzień zaplanowano ćwierćfinałowe starcie z Rosją. I znowu stało się coś, o czym będzie się mówić i pisać latami. Polki sensacyjnie pokonały rywalki 21:20. Jak sugeruje nam to wynik, głównymi postaciami spotkania były bramkarki. Anna Wysokińska po raz kolejny pokazała, że rozkręca się z każdą kolejną grą, z kolei pełniąca rolę zmienniczki Weronika Gawlik pojawiła się w kluczowym momencie na parkiecie, gdy Rosja nie dość, że prowadziła, to jeszcze miała rzut karny. To, co zrobiła potem przeszło najśmielsze oczekiwania nie tylko kibiców, ale chyba także samego Rasmussena. Obroniony rzut karny to przysłowiowy „pikuś”, zaś to, co polska bramkarka wyczyniała w samej końcówce między słupkami zasługuje tylko na najwyższe słowa uznania. Kilka znakomitych interwencji w wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach sprawiło, że Polki nie tylko wyszarpały zwycięstwo w końcowych sekundach, ale także zaowocowało wyróżnieniem Weroniki nagrodą MVP meczu.

 

Zobacz szaloną końcówkę meczu z Rosją:


Wygrana z Rosją dała nam cel minimum, jaki założyły sobie dziewczyny przed wylotem na duński czempionat. Czyli przepustkę do turnieju kwalifikacyjnego na Igrzyska Olimpijskie w Rio. Skoro jednak cel podstawowy został spełniony, to dlaczego nie powalczyć o największy sukces w historii damskiego szczypiorniaka w Polsce? W meczu z Rosją, prócz wspomnianej Gawlik, z dobrej strony pokazały się Kudłacz-Gloc (5 bramek) oraz Monika Kobylińska (6 trafień). Jeżeli do poziomu tej trójki dopasują się partnerki, to możemy być pewni, że nasze dziewczyny wrócą do domów z medalami.

 

W półfinale mundialu Polki dostaną od losu szansę rewanżu. W walce o wielki finał na drodze Bialo-Czerwonych staną bowiem Holenderki, które niemiłosiernie zbiły nasz zespół w fazie grupowej. Z tym, że choć „Pomarańczowe” to znakomita i poukładana ekipa, to jednak Polki od fazy grupowej znacznie poprawiły grę i jakość zwłaszcza w defensywie. Widać, że mecze o „być albo nie być” to specjalność bandy Rasmussena. Na poprzednim turnieju nasze Panie zajęły czwarte miejsce, teraz tyle już mają zagwarantowane. Każde kolejne zwycięstwo oznacza medal. Także jest o co walczyć, a chyba nikt w kraju nie wyobraża sobie lepszego zakończenia roku, niż krążkiem na mundialu. Nie da się jednak ukryć, że przed pojedynkiem z Holandią trzeba kilka rzeczy poprawić. Przede wszystkim zminimalizować liczbę przewinień. W meczu z Rosją rywalki miały aż 9 rzutów karnych, z których wykorzystały siedem. To zdecydowanie za dużo. Tak, wiem że wygranych się nie sądzi, ale Holenderki pokazały, że potrafią z naszą ekipą grać i obawiam się, że one tak nieskuteczne jak „Sborna” nie będą. Niemniej jednak nam, kibicom, pozostaje trzymać kciuki za Polki. Udane zwieńczenie tego roku będzie przy okazji nie tylko motywacją, ale i wyzwaniem dla męskiej drużyny, która już w styczniu zagra w turnieju mistrzowskim, współorganizowanym przez nasz kraj. Polska piłka ręczna pnie się w górę i to na pewno cieszy. Budujące jest też to, że w ekipie Rasmussena kilka dziewczyn dopiero wchodzi do kadry, a kilka jest młodych i utalentowanych, co zwiastuje nam, że Duńczyk myśli długoplanowo. Zawodniczki pokroju Oli Zych niebawem powinny nadawać ton grze reprezentacji.


Mecz z Holandią rozpocznie się w piątek o godzinie 18:00. Bukmacherzy nie dają szans polskiej drużynie. Stawiając 100 złotych na wygraną Polek możemy zarobić na czysto aż 400, z kolei jeżeli wytypujemy Holenderki, to ze stówy zrobi się 130. Notowania notowaniami, lecz trzeba pamiętać, że przed meczami z Węgierkami i Rosjankami bukmacherzy też nie dawali szans Polkom, a stawiając na wygrane naszej reprezentacji można było pomnożyć swój wkład aż jedenastokrotnie!!


Jedno jest pewne: przez najbliższe kilka tygodni w Polsce nie będzie się mówić o piłkarzach, siatkarzach i spółce, ale w dużej mierze o szczypiornistkach. Dwie wygrane w fazie pucharowej sprawiły, że nikt już nie pamięta o męczarniach w meczach grupowych i każdy z optymizmem patrzy w przyszłość. Jak widać, nie tylko Panowie potrafią dostarczyć nam emocji pod zawał. I to jest właśnie piękno piłki ręcznej.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)