Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Młodość przegrywa z rutyną. Wilder obronił tytuł

Młodość przegrywa z rutyną. Wilder obronił tytuł

Inne | 17 stycznia 2016 09:46 | Krzysztof Mokrzycki
Wilder miał ciężką przeprawę z Polakiem
fot. wikipedia.org,
Wilder miał ciężką przeprawę z Polakiem

Artur Szpilka, przynajmniej na razie, nie zostanie pierwszym polskim mistrzem w wadze ciężkiej. Nasz rodak, który wywołał bójkę na konferencji prasowej i emanował pewnością siebie, w ringu nie miał za wiele do powiedzenia. Jego męki ukrócił Wilder, który potężnym prawym odesłał Szpilkę do „Krainy snów”.



Na taką walkę czeka się niekiedy całe życie, a Szpilka już w wieku 24 lat dostał taką szansę. Przeciwnik jednak był z najwyższej półki i w ringu to Amerykanin nadawał ton wydarzeniom. Co prawda Polak starał się kontrować i wychodziło mu to w miarę solidnie, bo znakomicie pracował na nogach. Choć starał się, to Wilder znajdował sposób na trafianie Polaka prostymi. Po raz pierwszy mocno zagotowało się w rundzie czwartej, kiedy to mistrz posłał potężny prawy w stronę naszego zawodnika. I trafił. Szpilka się zachwiał, ale ostatecznie rozeszło się po kościach. W kolejnej odsłonie to „Szpila” nadawal ton wydarzeniom, kilkakrotnie trafiając rywala mocnym ciosem. To jednak tego dnia był pojedynczy zryw, a to było za mało, aby zdetronizować championa. Tak czy inaczej do dziewiątej rundy kibice oglądali zachowawczy, ale wyrównany pojedynek i powoli zaczęli czekać na werdykt sędziów. Wtedy błąd popełnił Polak, co bezlitośnie wykorzystał Wilder posyłając potężnym prawym na deski Szpilkę. Nie było co zbierać, Polak na chwilę stracił przytomność, i choć ring opuszczał już w pełni świadomy, to jednak nie obeszło się bez noszy i wizyty w szpitalu. Wilder udowodnił więc pretendentowi, że pokonywać emerytów to każdy potrafi, podobnie jak prowokować podczas konferencji czy ważenia. Niestety, ale brutalnie zakończył, przynajmniej na pewien czas, marzenia Szpilki o tytule i zamienił jego piękny amerykański sen w koszmar.





Sam Szpilka czuje się już dobrze I zdążył przeprosić kibiców za przegraną na jednym z portali społecznościowych. Wraz z zawodnikiem w szpitalu przebywa narzeczona Kamila oraz promotor Wasilewski.


Polak, choć przegrał, zaprezentował się całkiem przyzwoicie. Do dziewiątej rundy nieźle trzymał gardę, ale potem znowu się podpalił co wykorzystał mistrz. Trzeba jednak oddać, że w momencie przerwania pojedynku to Wilder prowadził zdecydowanie u wszystkich trzech sędziów i Szpilka, chcąc nie chcąc, musiał szukać nokautu, aby zdobyć pas mistrzowski. Co dalej? Na razie przede wszystkim musi odpocząć i przemyśleć parę spraw. Na przykład co dało mu prowokowanie i szarpanina z Wilderem podczas konferencji prasowej prócz tego, że całe Stany Zjednoczone mają z tego ubaw po pachy? Pewnie już niebawem wróci na ring, pokona jakiegoś ogórka i znowu zacznie coś przebąkiwać o tytule mistrzowskim. Wilder pokazał jednak, że droga do tytułu jest daleka i wyboista, a Szpilka, który był ósmym Polakiem który miał szansę zdobyć pas, dostał zimny prysznic. I to, paradoksalnie, może mu tylko wyjść na dobre. Z racji, że to chłopak charakterny, na pewno teraz będzie trenował z jeszcze większą zawziętością i zaangażowaniem, a że ma dopiero 24 lata, to jeszcze mnóstwo walk przed nim.


Teraz jednak uda się na zasłużony odpoczynek i miejmy nadzieję, że przemyśli sobie surową lekcję od Wildera i wróci mocniejszy. A że tak się stanie, możemy być w zasadzie pewni. Nawiązując do MMA, Mamed Khalidov, dziś chyba najlepszy zawodnik w Europie, też rozpoczynał swoją karierę od przegranych starć z Litwinami. Co prawda to inny sport, inne realia i w ogóle inna stawka, ale też dowód, że ciężką pracą i skromnością można zajść daleko. Tak czy inaczej butny Szpilka został sprowadzony na ziemię i to w naprawdę efektowny sposób. Wilder udowodnił, że pas jest w jego posiadaniu nie przypadkiem. Rewanż? Póki co się na niego nie zanosi, gdyż nawet sam Szpilka twierdzi, że priorytetem dla niego jest ponowne starcie z Jenningsem, na które jednak się nie zanosi w najbliższym czasie.


Reasumując, Szpilka pokazał się z dobrej strony i jeśli wyeliminuje błędy w defensywie i popracuje nad głową, to za kilka lat w końcu powinniśmy doczekać się polskiego mistrza świata w królewskiej kategorii. Choć straconej szansy szkoda, to mamy nadzieję, że doświadczenia zebrane na ringu szybciej niż później zaprocentują. A Wilder? Pokazał klasę w ringu, pokazał ją i po walce. W wywiadzie udzielonym w ringu Deontay  dał do zrozumienia, że niepokoi się o Szpilkę. - Zawsze przed walką modlę się za zdrowie swoje i mojego przeciwnika. Teraz znów pomodlę się za Szpilkę. Myślę, że kluczowe będą dla niego najbliższe dni - skomentował. Postawa godna mistrza, klasa.




Tuż przed starciem Wilder – Szpilka o zabrany Tysonowi Fury'emu pas federacji IBF w królewskiej kategorii walczyli Charles Martin i Wiaczesław Głazkow. Pojedynek trwał zaledwie 1/3 tego, co zobaczyliśmy w walce wieczoru, bo w trzeciej rundzie Ukrainiec poddał walkę z powodu kontuzji kolana.
Wcześniej na ringu w Brooklynie zwycięstwa odnieśli inni Polacy: boksujący również w kategorii ciężkiej – Adam Kownacki oraz startujący w wadze średniej Maciej Sulęcki, który pokonał przez techniczny nokaut pogromcę Andrzeja Fonfary sprzed ośmiu lat, Derricka Findleya.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)