Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Horror w Krakowie! Polacy znów wygrywają jedną bramką

Horror w Krakowie! Polacy znów wygrywają jedną bramką

Inne | 17 stycznia 2016 22:15 | Mateusz Decyk

fot. FB EHF EURO

Drugi horror w krakowskiej hali podczas Mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Reprezentacja Polski po końcówce, która przyprawiła nasz cały kraj o palpitacje serca, wygrała z Macedończykami jedną bramką. Mnóstwo szczęścia, ale jeszcze więcej emocji.


O pierwszym kwadransie spotkania z Macedończykami, nasza reprezentacja powinna zapomnieć jak najszybciej. Po raz kolejny problemem okazała się skuteczność, co bezlitośnie potwierdzał nasz dorobek bramkowy. Dwie bramki, przez tak długi okres czasu to stanowczo zbyt mało jeśli Michael Biegler myśli o awansu do strefy medalowej z tą drużyną. Szwankowała też defensywa. Wydawało się, że kogo jak kogo, ale Kiriła Lazarova Polacy mają rozpracowanego od podszewki, aż po kołnierzyk. Rzeczywistość, niestety brutalnie zweryfikowała nasze oczekiwania. Lider reprezentacji Macedonii popisywał się swoimi firmowymi akcjami, a przez polską defensywę prostą akcją krzyżówkową zdołał przebić się toporny nawet Mitev.


Polakom niezwykle trudno przychodziło rozgrywanie akcji. System indywidualnego krycia Jureckiego sprawdzał się naszym rywalom wybornie, a my sami do momentu wejścia na koło Kamila Syprzaka byliśmy kompletnie bezradni wobec swojego braku inwencji i szybkim, zdecydowanym akcjom Macedończyków. Gra zaczęła się wyrównywać w okolicach 20. minuty spotkania. Świetną serię zaliczył Syprzak rzucając w krótkim odstępie czasu pięć bramek, ofensywę też doświadczony Wiśniewski swoimi dynamicznymi zejściami do środka. Musieliśmy zwiększyć przewagę rywala do przerwy za wszelką cenę, tak by być w jak najlepszej pozycji wyjściowej na początku drugiej połowy. Niestety pod koniec pierwszej części znów złapała nas lekka zadyszka, nie pomógł czas wzięty przez szkoleniowca reprezentacji Polski i do przerwy utrzymał nam się wynik 13:11 dla Macedończyków.


Od początku drugiej części widać było, że w polskiej szatni, w trakcie przerwy padło kilka mocnych słów. Z miejsca bardziej aktywni stali się starzy wyjadacze – Krzysztof Lijewski i Karol Bielecki. Mniej groźne stały się rzuty z drugiej linii Macedończyków, bo i sami Polacy mocniej naciskali na rozgrywających rywala. Momentem przełomowym okazała się kara dwóch minut dla Macedończyka za faul na Michale Jureckim. W czasie jej trwania, po świetnej kontrze udało nam się najpierw wyrównać, a później wyjść na prowadzenie. Wydawało się, że sędziowie i tak dosyć pobłażliwie traktowali naszych rywali. Zwrócenie uwagi wydawało się momentami zbyt mało surowe w stosunku do tego co Macedończycy wyczyniali na krakowskim parkiecie.


Wydawało się, że zyskujemy kontrolę nad spotkaniem, ale tak naprawdę wyrównany stan rywalizacji utrzymywał się z trzech przyczyn. Dobrej formy Sławomira Szmala, strzału w słupek i strzału w poprzeczkę. Zapowiadało się na kolejną nerwową końcówkę w meczu z bałkańską drużyną. A wcale nie musiało tak być. Polacy wypracowali sobie w pewnym momencie czterobramkową, ale oczywiście kontynuując tradycję skomplikowali sobie sytuację w ostatnich dwóch minutach. Tylko nieudana ostatnia akcja Macedończyków i fenomenalny Sławomir Szmal zadecydowały o zwycięstwie reprezentacji Polski jedną bramką. Piłkarzem spotkania został Kamil Syprzak, który utrzymał nas w grze jeszcze w pierwszej połowie. Kolejny dramat, kolejny dreszczowiec, ale kolejna runda jest nasza.


Polska – Macedonia 24:23

Kategoria: Inne
Komentarze (0)