Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Wysokińska: Mistrzostwa świata to turniej, gdzie nie daje się ocen za wrażenia artystyczne. Tam trzeba wygrywać.

Wysokińska: Mistrzostwa świata to turniej, gdzie nie daje się ocen za wrażenia artystyczne. Tam trzeba wygrywać.

Inne | 28 stycznia 2016 14:33 | Krzysztof Mokrzycki
Wysokińska z optymizmem patrzy przed siebie
fot. youtube.com
Wysokińska z optymizmem patrzy przed siebie

Polska piłka ręczna, pomimo ostatniego niepowodzenia polskich szczypiornistów, jest notowana w ścisłej, światowej czołówce. Duża w tym także zasługa naszych Pań, które w grudniu drugi mundial z rzędu zakończyły na czwartym miejscu. Z jednej strony to duży sukces, a z drugiej – lekki niedosyt. A jak odczuwa to chyba najbardziej pozytywnie zakręcona postać w kadrze kobiet, bramkarka Anna Wysokińska?

 
Ledwo opadły emocje po Mistrzostwach Świata kobiet, a już zaczęło się „polskie” Euro. Czy dobra postawa naszych kadr sprawi, że w Polsce wybuchnie boom na piłkę ręczną?

Mam taką nadzieję. Zazwyczaj jest tak: sukces = większa uwaga, popularność. Bardzo zależy nam na tym, aby jak najwięcej osób zarazić piłką ręczną. Większa ilość trenujących to lepszy poziom, a co za tym idzie szansa na dobre miejsce w kolejnych zawodach.


 

Wróćmy na chwilę do mundialu. W grupie nie zachwycałyście i te wygrane były niezbyt przekonywujące. Co się stało tuż przed fantastycznym meczem z Węgrami?

Mecze z Węgrami czy Rosją to były spotkania, gdzie pokazałyśmy, że potrafimy grać ciekawą i skuteczną piłkę ręczną. Fazą grupową same byłyśmy rozczarowane. Mimo zwycięstw nie było widać radości i zadowolenia. Jeżeli nie cieszysz się z wygranej tzn. że wiesz, że stać cię na więcej, wiesz, że można było zagrać lepiej. Na szczęście Mistrzostwa Świata to turniej, gdzie nie daje się ocen za wrażenia artystyczne. Tam trzeba wygrywać. Po prostu.

 

To był Twój kolejny duży turniej. Czy w kadrze czujesz się już weteranką?

Niestety już nie słyszę, że jestem młoda i z perspektywą (śmiech). Faktycznie to była moja 3 duża, seniorska impreza. Mam nadzieje, że jeszcze parę lat grania przede mną a co za tym idzie jeszcze kilka zawodów podobnej rangi. Bardzo bym sobie tego życzyła.

 

W turnieju zajęłyście po raz drugi z rzędu czwarte miejsce, czyli to najgorsze dla sportowca. Traktowałyście to jako sukces, czy bardziej jako porażkę?

Kiedy przegrałyśmy mecze w półfinale i finale było ogromne rozczarowanie i żal. Oczywiście, że chciałyśmy wygrać. Ciężko trenujesz po to, aby zdobywać medale. Nam w Danii to się nie udało. Jednak z perspektywy czasu myślę, że to czwarte miejsce było olbrzymim sukcesem. W naszym składzie było kilka debiutujących na mistrzostwach zawodniczek. Zdobyły one niesamowite doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w przyszłości. Ale powiem szczerze, że mam dość tego miejsca tuż za podium…

 

Jak wygląda taki turniej od środka? Czy widywane dzień w dzień te same twarze nie męczą?

Turniej od środka? Hmm… pobudka, śniadanie, trening, obiad, spanie, mecz, kolacja, video, powtórz. To tak w wielkim skrócie. Mistrzostwa to wyczerpujący turniej. Grasz każdego dnia, lub z jednodniową przerwą. Do tego trzeba doliczyć jakieś 2 tygodnie przygotowań, które wyglądają mniej więcej podobnie. Na szczęście tworzymy zgrana paczkę. Z tymi dziewczynami po prostu nie da się nudzić. Ja od kilku lat mieszkam za granicą dlatego bardzo chętnie spędzam czas z zawodniczkami, których nie widuję zbyt często i po prostu nadrabiam rozmowy po polsku (śmiech).

 

Jaki jest trener Rasmussen poza meczem czy też treningiem?

Trener Rasmussen jest z nami od ponad 5 lat. To bardzo długo w trenerskim świecie. Drużyna się zmienia, a on razem z nami. Wie już, jak trzeba nami potrząsnąć, kiedy przycisnąć, a kiedy odpuścić. Na treningach i meczach jest 100% koncentracji. W międzyczasie można bez problemu z nim porozmawiać. Najchętniej o piłce ręcznej - to absolutny fanatyk.

 
Skąd u Ciebie wziął się pomysł, aby zostać szczypiornistką, i to w dodatku stanąć na bramce?

Ja zawsze coś trenowałam: koszykówka, gimnastyka. Pewnego dnia przyszedł czas na piłkę ręczną. Długo broniłam się przed bramką. Miałam być rozgrywającą ewentualnie kołową. Niestety ja i bieganie nie przepadamy za sobą, więc trzeba było porzucić marzenia
o zdobywaniu bramek.

 

Grałaś w kilku ligach. Możesz pokusić się o porównanie polskiej piłki ligowej z zagraniczną?

Faktycznie grałam 3 lata w Niemczech, a teraz w Turcji. Nie lubię porównań. Każda liga ma swoją specyfikę, każda ma swoje plusy i minusy. Mimo wyjazdu śledzę wyniki polskiej ligi.

 

W piłce nożnej przyjęło się, że golkiper musi być w pewnym sensie wariatem. Czy w ręcznej jest tak samo?

Przede wszystkim w ręcznej trzeba być wariatem (śmiech). Nie znam ludzi, którzy chętnie stają w odległości 6 metrów od lecącej 90-100 kilometrów na godzinę piłki. Ale jak już wspominałam bardzo nie lubię biegać, więc to było jedyne wyjście.

 

Czy, będąc w Polsce, możesz spokojnie wyjść na zakupy, czy kibice zaraz Cię rozpoznają utrudniając to zadanie?

Piłka ręczna jest coraz bardziej popularna. Bywam rozpoznawana, ale mogę bez problemu pójść na zakupy. Miło kiedy ludzie podchodzą, gratulują i życzą powodzenia.

 

U nas, mimo wszystko, piłka ręczna w damskim wydaniu jest w cieniu męskich rozgrywek. Dlaczego tak się dzieje?

Niestety nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Może wynika to z faktu, że szczypiorniak w męskim wydaniu jest bardziej dynamiczny? Może problemem jest reklama? Na pewno finanse, a co za tym idzie środki przeznaczane na reklamę różnią się w kobiecej i męskiej odmianie piłki ręcznej.

 

Fani uwielbiają wywiady z Tobą, bo jesteś taka spontaniczna i zwariowana. A jaka jest Ania Wysokińska z dala od tej sportowej otoczki?

Wywiady z mix-zone robione są chwile po meczu. Emocje jeszcze nie opadają. Ciężko jest zachować się racjonalnie np. po wygranej z zespołem z czołówki światowej. Stąd też moje wypowiedzi są takie a nie inne. Na co dzień jestem również bardzo spontaniczna, jednak staram się lepiej dobierać słowa (śmiech).


Czym byś się chciała zajmować, gdyby nie sport?

Z wykształcenia jestem tłumaczem języka niemieckiego. Lubię kontakt z językiem obcym  i myślę, że odnalazłabym się w pracy w zawodzie. Jednak w planach mam jeszcze kilka lat grania.

 

Na sam koniec chciałbym się dowiedzieć, jakie marzenia ma najlepsza polska golkiperka?

To by trzeba było jej zapytać. Nie uważam się za najlepsza polską bramkarkę. Co do moich marzeń to bardzo prosto: zdrowie dla siebie i najbliższych, więcej czasu spędzonego  z rodziną, czasem wolny weekend i takie małe: nie zwariować za szybko (śmiech).

Kategoria: Inne
Komentarze (0)