Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Zimnoch podtrzyma passę? Mollo sobotnim wyzwaniem Polaka

Zimnoch podtrzyma passę? Mollo sobotnim wyzwaniem Polaka

Inne | 19 lutego 2016 17:59 | Krzysztof Mokrzycki
Mollo zapowiada wygraną w Legionowie
fot. wikipedia.org
Mollo zapowiada wygraną w Legionowie

W sobotę podczas gali w Legionowie po raz pierwszy w tym roku do ringu wejdzie Krzysztof Zimnoch. Rywalem Polaka będzie znany polskim fanom z walk ze Szpilką Amerykanin, Mike Mollo. Wygrana może naszemu bokserowi otworzyć bramy do większych walk, niż miało to miejsce dotychczas.

 

Zimnoch, który w polskich mediach stał się sławny przede wszystkim z bójki z Arturem Szpilką przed ich planowaną walką, wraca na ring i będzie chciał udowodnić, że niesłusznie dotąd stawiany jest w drugim szeregu. Choć zawsze celem polskiego boksera była walka ze swoim śmiertelnym wrogiem, wspomnianym „Szpilą”, tym razem Zimnoch w wywiadach prezentuje zupełnie inną postawę i wygląda na całkiem nowego człowieka. Tym bardziej, że Mollo będzie jak dotąd największym, obok Olivera McCalla, z którym przyjdzie skrzyżować rękawice naszemu reprezentantowi.


Co może dać Zimnochowi wygrana przeciwko Mollo? Przede wszystkim doda mu porcji pewności siebie i na pewno zaowocuje tym, że kolejny rywal będzie przynajmniej podobnej klasy co Amerykanin. Umówmy się, Zimnoch ma już 32 lata i lepszego momentu na wejście w światowy boks miał nie będzie. Mollo jest rocznikowo trzy lata starszy i choć ciężko wskazać faworyta, to wydaje się, że niesiony dopingiem swoich kibiców Polak będzie w lekko uprzywilejowanej pozycji. Przypomnijmy, że Amerykanin swojego czasu dwukrotnie przegrał ze Szpilką, choć za pierwszym razem był po niemal dwuletniej przerwie w uprawianiu sportu, zaś w rewanżu pokazał się z niezłej strony, posyłając Polaka na deski. Ostatecznie przegrał także i to starcie. Mollo to na pewno nie jest ścisła światowa czołówka, ale w porównaniu z poprzednimi rywalami Zimnocha na pewno wyzwanie. Dla naszego boksera to będzie także bardzo ważna walka w kontekście przyszłości – Polak dopiero pod koniec zeszłego roku wrócił na ring po dwuletnim rozbracie z boksem, spowodowanym ciężkim urazem. Pokonał Nigeryjczyka Gbengi Oluokuna i w sobotę stanie przed kolejnym, dużo cięższym wyzwaniem.

 
Gdy pisze się o Zimnochu, tematem wręcz naturalnym jest termin walki ze Szpilką. Nie jest tajemnicą, że obaj panowie szczerze się nienawidzą i spotkanie między linami mogłoby w końcu zakończyć, przynajmniej na jaki czas, ten konflikt. Niestety, fanów boksu i tego zestawienia musimy rozczarować, bo szans na taką walkę w zasadzie już nie ma. Zresztą sam Krzysiek wydaje się, że odpuścił (przynajmniej na razie) Szpilce i skupia się na walce z Mollo. Jeśli ją wygra, jego kariera może nabrać właściwego rozpędu. Jeżeli zaś przegra, to chociaż nie będzie pluć sobie w brodę, że nie podjął rękawicy. Dodajmy, że na zawodowym ringu Polak nie zaznał jeszcze goryczy porażki, i choć nazwiska rywali nie robią zbyt dużego wrażenia, to bilans 18 zwycięstw i jednego remisu działa na wyobraźnię. Praworęczny Mollo, który niewiele ponad tydzień temu obchodził swoje 36.urodziny, już raczej prochu nie wymyśli. Co jednak nie oznacza, że wyjdzie na ring tylko po to, by odebrać czek za walkę. O nie ten typ gracza i choć młodszy nie będzie, to na pewno postawi Zimnochowi trudne warunki.

 

Wielką niewiadomą będzie dyspozycja Polaka. W drugiej walce po kontuzji dostaje od razu największe chyba wyzwanie w swojej dotychczasowej karierze. Przed urazem polski bokser słynął przede wszystkim z tego, że ma mocny cios i twardą szczękę. Choć garda pozostawiała sporo do życzenia, to zwłaszcza z McCallem, gdzie poszedł na otwartą wymianę ciosów, pokazał, że głowę ma mocną. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Zobaczymy, co pokaże ring.

 

Ważenie przebiegło bez zbędnych sensacji, obaj bokserzy raczej skupili się na samej walce. Sam Zimnoch zapowiada, że będzie dobrze, jak nigdy dotąd: „chciałbym żebyście wiedzieli ze ja oczyściłem swój umysł ze wszystkich złych emocji wobec kogokolwiek , także wobec Artura Szpilki. Pozbyłem się dzięki temu dużego ciężaru, nie marnuje niepotrzebnie energii na myślenie o negatywnych rzeczach i mogę skoncentrować się w 100% na swojej pracy” – napisał bohater sobotniej batalii na swoim profilu na portalu społecznościowym. Jeśli tak rzeczywiście się stało, to na pewno skupiwszy się na treningach Polak na tyle dobrze się przygotował do walki, żeby zaprezentować swój najlepszy boks. Bo Mollo do Polski przyleciał silny i na pewno nie po to, żeby zapoznać się z deskami ringu w Legionowie.

 

Zimnoch to naprawdę sympatyczny i zawzięty gościu i jestem pewien, że wygrana z Mollo zaowocuje jeszcze lepszymi rywalami dla Polaka. Dzięki temu kariera boksera prawdopodobnie wystrzeli w górę i kolejną walkę będziemy zapowiadać już jaką „życiową” szansę dla Zimnocha. Bo przecież ten chłopak na to zasługuje.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)