Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Zbrodnia na sporcie. #prayforboston

Zbrodnia na sporcie. #prayforboston

Inne | 16 kwietnia 2013 00:42 | Michał Kozera
Ranny maratończyk. Zdjęcie - symbol całego wydarzenia.
fot. BGlobeSports/twitter.com
Ranny maratończyk. Zdjęcie - symbol całego wydarzenia.

Eksplozje w Bostonie mnie zszokowały. O ile zamachy terrorystyczne ostatnimi czasy nie poruszały moich emocji, tym razem stało się inaczej. Teraz zło sięgnęło wydarzenia sportowego. Wydarzenia, na które przyszli widzowie, mający w tym czasie dzień wolny. Eksplozje miały miejsce na mecie Maratonu Bostońskiego.


Naprawdę – nie obchodzi mnie kto za tym stoi. Al.-Kaida, Korea, spisek, idioci – to wszystko jest nieistotne w perspektywie tego, do czego to doprowadziło.


Dotknął mnie nie sam fakt zamachu. Tak naprawdę po WTC poziom mojej ‘znieczulicy’ na takie wydarzenia się znacznie podniósł. Można powiedzieć, że wychowałem się w czasach informacji grzmiących o konfliktach, zamachach i misjach pokojowych.


Tym razem boli, że to dotknęło sportu. I to sportu takiego, gdzie ludzie walczą z własnym ciałem, wytrzymałością. Startują w maratonie, pokonują bardzo długą drogę, na którą przygotowywali się na wiele dni przed.


Zbliżają się do mety, czują ten smak zwycięstwa. Nie pierwszego miejsca – sam finisz to ogromny sukces. To nie jest pierwszy, lepszy maraton. To tak naprawdę finał, by dostać się do Maratonu Bostońskiego należało wcześniej ukończyć naprawdę wymagającą eliminację.


Mimo to na mecie nie widzieliśmy wyłącznie młodych atletów. Byli tam też doświadczeni biegacze. Byli tam ludzie starsi. Ich finisz, dla niektórych spełnienie marzeń, to wszystko zmieniło się w koszmar. Radość przerodziła się w furię.


Wśród uczestników był chyba tylko jeden ranny. Ale to fizyczne rany. Co oni czują, wyobraźcie sobie sami.

 

Dotknęło mnie też co innego. Zginęli zwykli ludzie. Nie mówmy obywatele, po prostu ludzie. Rodziny, które wyszły popatrzeć na wydarzenie, będące zwieńczeniem Dnia Patriotów. To był dzień wolny od pracy, dzień rozrywki.


Atak terrorystyczny to była zbrodnia na ludziach i zbrodnia na sporcie. Zbrodnia na sportowcach. Celem ataku nie był bezpośrednio rząd, politycy, prezydenci. I to boli, oni pociągają za sznurki. A oberwało się niewinnym. Oberwało się idei, tradycji, duchowi sportu.


Skurwysyństwo.


Jeszcze na koniec pozwolę sobie zakląć ponownie. Równie szpetnie.



Jak można tak... komentować? Żartować? Szydzić? Do jakiego stopnia odmóżdżenia trzeba się doprowadzić, by w sytuacji gdy giną ludzie, gdy jest chaos, gdy dzieje się tragedia nawiązywać w sposób wyraźnie szyderczy do Smoleńska. Po co, dlaczego? Kurestwo.


W tej chwili ranne są 23 osoby. Nie żyją dwie. Polecam jako źródło informacji profil @Boston_Police – oficjalne konto bostońskiej Policji. A liczby niech już tylko maleją.

 

 

I sport… niech nikt go nie miesza w swoje wojny.


#prayforboston

W tekście wykorzystałem spostrzeżenia oraz screen redakcji Wyszlo.com.
Kategoria: Inne
Komentarze (0)