Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Jak bardzo pragniesz sukcesu?

Jak bardzo pragniesz sukcesu?

Inne | 21 maja 2013 23:03 | Jakub Kacprzak


Pewnie już to wiesz, ale życie składa się z wielu porażek. Upadamy częściej niż odnosimy sukcesy. Ludziom łatwiej jest wypominać nam potknięcia i niepowodzenia niż doceniać triumfy jakie osiągamy. Jednak jeśli myślicie, że prawdziwi zwycięzcy nigdy nie zaznali smaku porażki, a ich życie wiedzie prostą trasą usłaną różami to jesteście w ogromnym błędzie. Każdy kto chce kiedyś być na szczycie, wpierw musi poznać sam dół. Doznać klęski, poznać jak ona smakuje. Najwięksi mistrzowie przegrywali. Z własnymi słabościami, przeciwnikami, losem czy życiem. Czasami nie mieli wpływu na to, że w pewien sposób są gorsi. Rodzili się z wadami ciała, nie mieli tak dobrych warunków do treningów jak inni, a mimo to osiągnęli to, o czym zawsze marzyli. Można więc zadać sobie pytanie: czy jest klucz do sukcesu? Jakiś złoty środek, który pozwoli nam zwyciężać i być odpornym na niepowodzenia? Odpowiem Wam wprost. Nie ma. Bowiem droga na szczyt jest długa, wyboista i bardzo trudna. Będziecie upadać wielokrotnie. Możliwe, że do jednego zwycięstwa doprowadzą Was setki niepowodzeń. Ale tak już jest skonstruowane życie. Upadamy po to, by powstać. Droga ku marzeniom nie wiedzie przez łatwy teren. Napotkamy wiele przeszkód i od nas samych zależy tylko czy zdołamy z nimi sobie poradzić. Myślicie, że to niemożliwe? Przeczytajcie więc przykłady największych mistrzów, którzy wbrew pozorom nie mieli łatwo, a ich legenda rodziła się w bólach, porażkach i niepowodzeniu.



Fani speedwaya wiedzą, że ich ukochana dyscyplina jest niezwykle niebezpieczna. Jednak widmo upadku, odniesienia groźnej kontuzji nie przeszkadza tym, którzy chcą być najlepsi. Tak też było z Samem Ermolenko. Amerykanin to żywa legenda czarnego sportu. Czterokrotnie zdobywał medale Indywidualnych Mistrzostw Świata, w tym raz złoto. Jednak jego kariera wcale nie zapowiadała się tak wspaniale. W wieku zaledwie szesnastu lat Sam uległ bardzo groźnemu wypadkowi motocyklowemu. Jego prawa noga niemal została zmiażdżona. Wiele złamań i obrażeń spowodowało, że początkowo lekarze nie dawali mu większych szans na to, by mógł profesjonalnie uprawiać sport. Jednak popularny Ermol nie poddał się i choć poważnie utykał na prawą nogę to walczył o swoje. Ciężki trening, wiara w sukces i mobilizacja, a także świadomość tego, że mogło być znacznie gorzej spowodowały, że zaledwie dziewięć lat po wypadku stanął na podium IMŚ i cieszył się z brązowego medalu. Ja miałem okazję oglądać jego popisy na torze, gdy startował w Łodzi. Był fenomenalny, a jego styl jazdy zapadał w pamięć. Gracja z jaką mknął po torze, mądrość i inteligencja, która pozwalała mu zarówno na walkę z rywalami jak i pomoc koledze z pary – to wszystko było w nim niesamowite. Kto wie czy Sam byłby tak samo dobry gdyby nie wypadek. Amerykanin nigdy nie zapomina o kibicach. Zawsze chętnie pozuje do zdjęć, podpisuje autografy i rozmawia ze swoimi fanami, a także dziennikarzami. Jest przykładem, że nawet poważny wypadek i zagrożenie utraty nogi, w tak wczesnym etapie życia, nie jest przeszkodą!


 
Był jednak też mistrz, którego kariera nagle została przerwana. Pasmo sukcesów, zwycięstwa i medale – to wszystko mogło pójść w zapomnienie przez sytuację niemal identyczną, jak w przypadku Ermolenki. W 2001 roku, Hermann Maier mknął swym motocyklem po austriackiej drodze w kierunku swego domu. Zza zakrętu wpadł prosto na niego pędzący samochód. Lekarze byli bliscy podjęcia decyzji o amputacji prawej nogi od kolana w dół. Wydawało się, że to koniec kariery dwukrotnego złotego medalisty olimpijskiego z Nagano, który w swym dorobku miał także trzy Puchary Świata. Austriak jednak nie dał za wygraną. Postanowił walczyć i poprzez bardzo poważne operacje chirurgiczne przywrócić nogę do sprawności. Trudno w to uwierzyć, ale zaledwie dwa lata po tamtym wypadku, Herminator, jak nazywają go kibice, wrócił do narciarstwa. Niektórzy nie zdają sobie sprawy jak ogromny to wyczyn. Slalom gigant, w którym się specjalizował jest ogromnym obciążeniem dla nóg. Hermann po powrocie zdobył srebrny i brązowy medal na IO w Turynie, srebro i złoto na mistrzostwach świata w St. Moritz i Bormio, a także ponownie Puchar Świata w sezonie 2003/2004. Łącznie po fatalnej kontuzji zdobył 11 medali w różnych kategoriach! Maier pokazał całemu światu, że nie można się poddawać. Powrócił po ciężkiej walce o zdrowie i zwyciężył dając tym samym przykład wszystkim tym, którzy zwątpili. On wierzył cały czas!


 
Zanim świat usłyszał o Platinim, Bońku, Cruyffie, Zidanie, Henrym, Ronaldo, Messim czy Cristiano Ronaldo, na brazylijskich stadionach zachwycał świat pewien reprezentant Canarinhos, którego w dzisiejszych czasach nie przyjąłby żaden zespół. Lewa noga była krótsza od prawej, kolana miał skierowane do środka, a lewa stopa była krótsza od prawej. Mimo to Manuel Francisco dos Santos zachwycał piłkarski świat, a cała Brazylia oklaskiwała go na stojąco. Garrincha, bo taki przydomek nosił ten wybitny piłkarz nigdy nie był przykładem cnoty i profesjonalnego podejścia do życia, lecz warunki w jakich się wychowywał, duże problemy zdrowotne i brak warunków do trenowania pokazują, że nie potrzeba korków najlepszej firmy, profesjonalnego sprzętu i równej murawy. Wychowany w slumsach Garrincha stał się idolem brazylijskich fanów piłki. Zachwycał techniką, mądrością dryblingu, znakomitymi rajdami. Gdy w reprezentacji Canarinhos na boisku przebywał on i Pele, to Brazylia nigdy nie przegrała żadnego spotkania. W całej karierze, z kadrą przegrał w zaledwie jednym meczu! Dziś nie dano by mu szansy. Uznano by za zbyt słabego fizycznie. Jednak wtedy zadziwiał piłkarski świat. Więc nawet jeśli Wasze ciało nie wygląda do końca tak jak reszty, to nie przejmujcie się tym. Róbcie swoje, walczcie o swoje, a będziecie w stanie osiągnąć wiele dzięki pasji i ciężkiemu treningowi!



Muhammad Ali to bez wątpienia najlepszy bokser w historii tej dyscypliny. Jednak jego wspaniała kariera także nie zawsze była idealna. Gdy po powrocie z IO w Rzymie zdobył złoty medal (pokonując w finale Zbigniewa Pietrzykowskiego), spotkała go ogromna krzywda. W USA wciąż trwała segregacja rasowa, a rasizm był na porządku dziennym. Po powrocie do kraju wszedł do jednego z pubów. Kazano mu się natychmiast wynosić i powiedziano, że czarnego nie będą obsługiwać. Ali był tak wściekły, że wrzucił swój medal do rzeki. Jak później przyznał dało mu to siłę i motywację, by pokazać wszystkim, że czarnoskóry człowiek też może być kimś wielkim. Jego profesjonalna kariera była niezwykła. Zdobył mistrzostwo świata i wydawało się, że w końcu uzyskał uznanie i szacunek. Jednak tocząca się w Wietnamie wojna spowodowała, że chciano go wziąć do wojska. Ali odmówił, pokazując tym samym, że nie ma zamiaru brać udział w krwawych wydarzeniach. Nie zgadzał się z amerykańskim rządem i nie chciał walczyć w Wietnamie. Zabrano mu prawo do wykonywania zawodu, odebrano mistrzostwo i licencję. Na trzy lata pozbawiono go możliwości profesjonalnego boksowania i wyjeżdżania z kraju. To nie zniechęciło Aliego. Mistrz powrócił i piął się w górę. Do dziś uznawany jest za najlepszego boksera w historii i jednego z najbardziej popularnych sportowców w dziejach. W 2005 roku został odznaczony dwoma medalami. Prezydenckim Medalem Obywatelskim oraz Prezydenckim Medalem Wolności. Jest ogromnym autorytetem dla milionów ludzi, a jego walka z chorobą Parkinsona pokazuje, że nie poddaje się on w żadnym elemencie życia. Mogą Wam rzucać kłody pod nogi, zatrzymywać na wszelakie sposoby, ale Wy musicie być sobą i robić swoje. Inaczej nie wygracie.



Mówisz numer 23 – myślisz Michael Jordan. Historia najwybitniejszego koszykarza w historii mogłaby się wydawać idealna. Stawia się go jako boga basketu i człowieka, który nie wiem co to porażka. Nic bardziej błędnego. Gdyby nie upór z jakim dążył do spełnienia marzeń, to być może nigdy nie grałby w NBA. Bowiem gdy dostał się do szkoły średniej, nie przyjęto go do drużyny. Uważano, że miał za słabe warunki fizyczne i za mały talent. Ostatecznie został legendą North Carolina, dając im mistrzostwo NCAA dzięki rzutowi w ostatnich sekundach finału. Nie był jednak od razu doceniony. Wybrano go w drafcie z trzecim numerem. Jednak swą szansę wykorzystał od razu. Stał się z miejsca gwiazdą całej NBA. Nie przeszkodziła mu nawet poważna kontuzja, której nabawił się w drugim sezonie gry. Nawet początkowy brak sukcesów z Chicago Bulls nie zniechęcił go. Nie zmienił drużyny i dalej robił swoje. Jak się to wszystko zakończyło wiemy doskonale. Charakter Jordana jest niezwykły. Osobista tragedia, którą było zamordowanie jego ojca przez nieznanego sprawcę nie załamało go. Postanowił spełnić marzenie swego taty i po zdobyciu trzech mistrzostw NBA z rzędu przeszedł na baseball. Gdy ogłosił swój powrót ludzie wątpili czy da radę znów być najlepszy. Jak doskonale wiecie… był doskonały!



Przykładów mogłoby być znacznie więcej. Legendarny center NBA, Bill Walton miał ogromne kłopoty z jąkaniem się. Walczył z tym jednak i dziś jest jednym z lepszych komentatorów koszykarskich na świecie. Leo Messi cierpiał na karłowatość przysadkową. Jedynym ratunkiem było kosztowne leczenie, którego koszt wynosił niemal tysiąc dolarów miesięcznie. Pomogła mu Barcelona, a Argentyńczyk stał się najlepszym piłkarzem na świecie. Ludzie przechodzą wiele tragedii. Tracą najbliższych, mają ogromne problemy zdrowotne, na które nie mają wpływu. Można się załamywać, poddać i odrzucić marzenia. Zginąć w świecie szarości. Nie zostawić po sobie nic wartego wspomnienia. Ale czy o to chodzi w życiu? Mamy je tylko jedno. Możemy je przeżyć w niesamowity sposób i pozostawić po sobie wiele cennych rzeczy. Swą osobą nauczać przyszłe pokolenia jak należy się zachowywać, jakie wartości cenić i jak walczyć o swoje. Można też zniknąć. Którą drogę wybieracie Wy?


Kategoria: Inne
Komentarze (0)