Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne LŚ 2013: Polacy boleśnie przegrywają z Francją (mecz I)

LŚ 2013: Polacy boleśnie przegrywają z Francją (mecz I)

Inne | 22 czerwca 2013 13:15 | Kamil Skrok

fot. FIVB

Trzeci mecz biało-czerwonych w tegorocznej , trzecia porażka, po raz trzeci brak siły oraz odpowiedniej motywacji. Kolejne spotkanie pogorszyło i tak złą już sytuację Polaków, przypomnijmy – podopieczni Andrei Anastasiego zajmują ostatnie miejsce w grupie „A”, posiadając zaledwie dwa punkty. Dla porównania na górze tabeli plasuje się Brazylia, która w czterech zwycięskich meczach zdobyła ich aż czternaście.

 

SET I
Jako, że mecz odbywał się we Francji, w miejscowości Rouen, to tak jak większość osób zakładała, Polakom trudno będzie się przyzwyczaić do nieznanego im obiektu, mimo paru treningów, które na nim się odbyły. Przepowiednie się sprawdziły i pierwszego seta udało się zdobyć naszym przeciwnikom za sprawą pewnego doświadczenia w grze na własnej hali. Chociaż Polacy walczyli do końca, bo skończyło się wynikiem 25:23, to jednak Francuzi narzucili im swoje tempo gry. Była to istna wymiana ciosów, zbliżona do walki Diablo w Moskwie. Liczne, szybkie wymiany piłek, agresywna gra, mała skuteczność w odbiorze, mocne zagrywki – tak można scharakteryzować grę w pierwszej partii spotkania.

 

SET II
Tym razem to podopieczni AA wypracowali sobie przewagę, narzucając trójkolorowym swój styl gry. Francuzi musieli nas gonić zestresowani, co tylko utrudniało im zniwelowanie przewagi biało-czerwonych. Polacy w spokoju robili co do nich należało, chociaż i tak nie zabrakło momentów, w których serce przestawało bić. Bardzo wiele zawdzięczamy pracy polskich środkowych, ich fenomenalnym atakom oraz genialnie postawionym ścianom, przez których żaden z francuskich atakujących nie mógł się przedrzeć. Drugi set dla trójkolorowych.

 

SET III
W tej partii spotkania największym atutem Polaków okazała się trudna do przyjęcia zagrywka. Po pierwszej przerwie technicznej biało-czerwoni dołożyli jeszcze znakomity atak, który rozgromił Francuzów, nie mających żadnych szans, żeby się obronić. Mogliśmy oglądać podopiecznych AA, grających na najwyższym poziomie. Mimo wielu różnych prób powrotu do roli dominujących, trójkolorowi nie mieli szansy, aby zatrzymać Polaków. Set zakończył się wynikiem 25:22 dla chłopaków z orłem na piersi.

 

SET IV
Polacy prowadzą 2:1, spokojni, pewni swego, wciąż pełni energii i pomysłów na grę. Na początku idą łeb w łeb wraz ze swoimi przeciwnikami, choć narzucając im własne tempo. W końcu udaje im się wyjść na prowadzenie, które cały czas podbudowują dzięki wspaniałym atakom i mocnej zagrywce. W ten oto sposób wygrywają 16:11. Wszyscy kibice widzą już skaczących z radości biało-czerwonych, pewni swojej wygranej, jednakże coś się dzieje, Polacy zaczynają tracić punkty, Francuzi coraz to bardziej niwelują naszą przewagę. Toniutti, kapitan zespołu trójkolorowych okazał się zmorą podopiecznych Anastasiego. Siatkarz, który tak naprawdę sam odbudował wiarę swojego zespołu, zagrał jedno z najlepszych spotkań w swoim życiu. Każda jego wystawa, kończyła się wspaniałym atakiem, który lądował w boisku, każdy blok zatrzymywał polską siłę. Wyglądało to tak, jakby ktoś odciął biało-czerwonym zasilanie. Wynik końcowy to 25:21, Francuzi gromią Polaków.

 

SET V
Tie-break to ostatnia szansa Polaków na zwycięstwo w tym spotkaniu. Wszyscy kibicie mocno zaciskają kciuki, czy to na trybunach, czy to przed telewizorem. Francuzi zdominowali Polaków po pierwszych paru piłkach. W ataku i na zagrywce szalał Ngapeth, nie dając biało-czerwonym nawet chwili wytchnienia. Biało-czerwoni grając w stresie nie byli w stanie wyprowadzić nawet jednej dobrej piłki, z której można byłoby zdobyć pewny punkt. Ostatnia partia kończy się 15:11 ze łzami w oczach polskich siatkarzy.

 

Przyczyny tej bolesnej przegranej możemy szukać w wielu elementach. Obarczyć możemy trenera, być może nie potrafił odpowiednio zmotywować swoich graczy. Winy możemy szukać u samych zawodników, którzy nie potrafili wykorzystać swojej ogromnej przewagi psychicznej, na dodatek tracili wiele punktów bez konkretnego powodu. W pole naszego boiska trafiały piłki bardzo czytelne, które nigdy nie powinny się tam znaleźć. Może to Francuzi są dla nas nie osiągalni? Ale jeśli oni nie są, to kto w takim razie jest?

 

Przyglądając się statystykom możemy wywnioskować na pewno jedno, forma naszych zawodników stale się utrzymuje i nie odstajemy zbytnio od naszych przeciwników. Bartman 20 punktów, tyle samo co jego odpowiednik we francuskim zespole. Kurek troszkę mniej od Lyneela, który z kolei grał rzeczywiście bardzo dobrze, w porównaniu do ostatnich paru jego występów. Możdżonek wciąż pozostaje jednym z najlepszych środkowych turnieju, mając 4 udane bloki i wysoką skuteczność w polu ofensywnym. Martwi natomiast fakt, że nasz podstawowy atakujący – Bartman skończył jedynie 18 z 39 prób ataku! Z drugiej strony cieszy statystyka dobrych wystaw Łukasza Żygadło, z którego większość piłek biało-czerwoni kończyli z pozytywnym skutkiem. Myślę, że najboleśniejsza dla polskiego zespołu jest informacja, że stracili oni przez własne błędy aż 33 punkty, czyli ponad jednego seta w całym meczu.

 

Możemy mieć nadzieję, że Polacy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tegorocznej i to po prostu słaby start. Uważam, że chłopcy jeszcze pokażą na co ich stać i przejdą do kolejnego etapu rozgrywek. Potrzeba po prostu więcej pracy i pomysłu na grę, czego ostatnio im brakuje, szczególnie w końcowych fazach meczu, kiedy to przeciwnicy żegnają ich ze zwycięstwem w ręku.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)